poprzedni artykułnastępny artykuł

Wiktor Świetlik: Powrót do reala

Jak się okazało, wojna możliwa jest nie tylko w relacjach CNN albo w „Medal of Honor”, ale dzisiaj i tutaj. Kiedyś zapytałem znajomego oficera, który brał udział w misji wojskowej w Afganistanie, jak to jest znaleźć się po raz pierwszy w miejscu, gdzie ostrej amunicji używa się na poważnie. Na ile różni się od sytuacji znanej z ćwiczeń, strzelnic, manewrów, teoretycznych lekcji. – Nie ma jednej małej rzeczy, która byłaby taka sama. Psychicznie trzeba się wszystkiego uczyć na nowo. Okazuje się, że wszystko do tej pory było na niby – odparł. Ta relacja bardzo przypomina sytuację, w jakiej znaleźli się dziś w Polsce rządzący i społeczeństwo, w tym – może przede wszystkim – edukacja. Zobaczyliśmy, że wojsko utrzymujemy nie tylko po to, by mogło pełnić funkcje pomocnicze w misjach w dalekich krajach. Nagle okazało się, że w naszych czasach i naszym rejonie możliwe, i bardzo prawdopodobne, są wojny toczone nie tylko w ramach „Medal of Honor” albo „Call of Duty” lub poprzez przelewy finansowe czy ataki hakerskie, ale wojny najprawdziwsze, gdzie trzeba coś zrobić z wrogimi czołgami, snajperami, helikopterami. Takie jak ta, w którą momentami przeradza się sytuacja na słonecznym, ale nie tak dalekim Krymie. Jeszcze kilka lat temu tam podróżowałem, na każdym kroku spotykając znajomych z Polski – kupujących w Jałcie badziewne figurki trzech panów, którzy kiedyś dzielili świat, decydując o życiu i śmierci milionów ludzi, i fotografujących się w Bakczysaraju z Tatarami, którzy opowiadali o swojej – przeszłej przecież – traumie okupacji i prześladowań. Dziś na Krymie prawdziwi żołnierze oblegają prawdziwych żołnierzy w ich bazach, są prawdziwi zabici i ranni, wojskowi na rozkaz polityków znowu decydują o losach rodzin, w powietrzu wiszą prześladowania, a świat modli się, by na tym się skończyło. Nagle okazało się, że ci z naszych żołnierzy, którzy byli na misjach, mają dużo większą wartość nie tylko dla historyjek prasowych, ale dla obronności. Nagle okazało się też, że kompletnie nie wiadomo, w jakim stanie ta obronność jest i w jakim stanie jest nasza edukacja wojskowa. Nagle ludzie, do których do niedawna pasowałaby raczej koszulka z pacyfą pytają się o stan polskich F16. Nagle okazało się też, że pytanie „czy byłbyś gotów…” z rozmaitymi rozwinięciami łącznie z tym najważniejszym „narażać życie za kraj” przestało być tylko intelektualną zabawą. Na łamach tego i przyszłych numerów „Konceptu” będziemy starali się stawiać diagnozę, czasem bolesną, ale szczerą, stanu przygotowania obronnego Polski. Oby była ona coraz lepsza. Wiktor Świetlik redaktor naczelny Konceptu

Artykuły z tej samej kategorii

Niewidzialna korona

Wyobraźmy sobie ogród pełen różnorodnej roślinności. Znajdziemy tam rośliny pospolite i zwyczajne, takie jak rumianek, stokrotki, mlecze czy chabry. Pośród nich...

Pokolenie B16

Kiedy cały świat szykował się do hucznych sylwestrowych zabaw i radosnego świętowania rozpoczęcia nowego roku, w watykańskim klasztorze Mater Ecclesiae po kilku dniach...

Będąc młodym intelektualistą

Sztuka jest owocem osobowości i zdolności artysty oraz jego bycia w świecie. Otoczenie w którym przebywa ma znaczenie. Taką przestrzenią doświadczenia jest miasto ze swoją atmosferą...