poprzedni artykułnastępny artykuł

Recenzja Konceptu: „Kamienie” dobre, ale nie zawsze prawdziwe

Wielu młodych ludzi ucieszyły pierwsze doniesienia o ekranizacji „Kamieni na Szaniec”. Przygody Zośki, Alka i Rudego, czytane jeszcze w szkole, były bowiem dla nich doskonałą ilustracją młodzieńczej pasji, odwagi, przyjaźni i życia zgodnego z ideałami. Cieszyła zatem możliwość powrotu do tych bohaterów. Część widzów czekał jednak zawód. Film Roberta Glińskiego w zestawieniu z filmową papką, dostępną obecnie w repertuarach kin można uznać za niezły. Debiutujący aktorzy wypadają dobrze, a ukazana historia nie raz zmusza widza do uronienia łzy. Sceny z tortur wbijają w fotel. Na spotkaniach z widzami reżyser stwierdził, że chciał zrobić film, który rozpocznie dyskusję o wartościach. Podkreślił jednak, że historię zmienił, by postaci na ekranie nie były papierowe, a dzisiejsza młodzież kupiła przekaz. W związku z tym film kłóci się z jedną z podstawowych wartości – prawdą. Młodzi bohaterowie obecni na ekranie są ukazani jako grupka wyrostków, których działania często wynikają z porywczego usposobienia, a nie postaw patriotycznych, akcje bywają niezaplanowane. Przywódca Grup Szturmowych – charyzmatyczny Tadeusz Zawadzki „Zośka” ukazany jest jako niesympatyczny buc bez większych motywacji ideowych i kręgosłupa moralnego. Częstą kinową praktyką jest wcześniejsze poznanie środowiska, problemu czy człowieka, który ma być ukazany na ekranie. Znani aktorzy spędzili sporo czasu poznając Indian, bokserów, gangsterów, lekarzy. Rzut okiem na film Glińskiego pozwala stwierdzić, że sposób życia harcerzy nie został zgłębiony podczas przygotowań. Pogoda ducha, karność i posłuszeństwo czy w końcu czystość i abstynencja, wpisane w zbiór harcerskich zasad, obce są bohaterom filmu. Przekazy pisemne ukazują ich zachowania w zupełnie innym świetle. Jak tłumaczy producent Mariusz Łukomski, dodanie na przykład scen wskazujących na relacje łóżkowe głównych bohaterów i ich sympatii miało na celu odczarowanie fałszywych mitów na temat Rudego i Zośki. Łukomski podkreślił, że młodzież nie kupiłaby obrazu młodego człowieka żyjącego zgodnie z harcerskimi ideałami. Reżyser podsumowując dyskusję nad filmem stwierdził, że tworząc film chciał ukazać historię bez patosu. Zastanawia fakt, że w tym celu sięgnął po dzieło (ze wszystkich dotyczących czasu wojny) najbardziej patetyczne. Powstał więc film, który miała kupić młodzież. Kupujecie? Kamienie na szaniec, 2014, reż. Robert Gliński Przemysław Zyra, członek zarządu FIM

Artykuły z tej samej kategorii

Młoda Polska cz. 3: Będąc młodym intelektualistą WS 2022

W rozkwicie młodości możemy dokonać rzeczy wielkich. Młode lata sprzyjają byciu czystej wody ideowcem. Czy można w tym czasie osiągnąć mądrość i uniknąć...

Kisiel w Odrze – felieton Wiktora Świetlika

Człowiek nigdy do końca nie przewidzi, jaki rejon Polski stanie się bohaterem medialnego sezonu ogórkowego. Ale co do jednego może być pewien – jak...

Kieszonkowe końce świata [felieton Wiktora Świetlika]

Z faktu, że oswajamy się z obecnością potwora, nie wynika, że przestaje on istnieć. Z faktu, że codziennie patrzymy na cierpienie, nie wynika, że jest ono mniejsze. Warto o tym pamiętać,...