poprzedni artykułnastępny artykuł

Aromat palinki, smak papryki

Historyczne przysłowie Polak, Węgier dwa bratanki, i do szabli, i do szklanki ma swoje odzwierciedlenie w uprzejmościach i gestach dumnych ze swojego pochodzenia Magyarów, którzy czekają na nas – bratnich Lengyeli, by w swojej pięknej ojczyźnie wspólnie celebrować odwieczną przyjaźń.

Buda jest dla lansiarzy, czynsz jest wyższy, a mieszkania wynajmuje się w kamienicach.

Peszt to sklepy, korpolandy i setki bloczydeł.

Dobry klimat

Nowe miejsca najlepiej poznaje się z dala od utartych szlaków, więc na lotnisku w Budapeszcie wsiądźcie do pociągu byle jakiego i dajcie się ponieść fantazji. Wysiądźcie w Szolnoku, na węgierskim skrzyżowaniu Świecia ze Żninem, gdzie poza celulozą produkuje się cukier i klimat sprzyjający pracy nad relacjami polsko-węgierskimi.

W Szolnoku zajdźcie do pierwszego lepszego lokalu, gdzie już czekają na Was potomkowie kolegów Nemeczka z Placu Bronii i strażnicy granic z okresu ostatniej arabskiej inwazji… Słowem: nasi!

O swojej miłości do Polski opowiedzą tak prężnie, że sam Józef Bem będzie dumny, a po gulaszu z ziemniakami posypanymi ostrą papryką postawią Wam po lufce najmocniejszego trunku na węgierskich nizinach – słynnej palinki.

Fajfy nad jeziorem

Regeneracja po imprezie? Koniecznie Balatonalmádi – kurort z molem i piękną promenadą. W ramach wycieczki fakultatywnej wyskoczcie do położonego o kilkanaście kilometrów dalej, znanego doskonale kibicom piłki ręcznej i fanom księżniczki Sissi, Veszprem. Urok Veszprem od XIII wieku doceniały najpiękniejsze damy tutejszych dworów, które po uliczkach wzgórza zamkowego spacerowały regularnie, aż tu nagle skończyła się I wojna i nadszedł kres Cesarstwa Austro-Węgier.

Tylko doczytajcie sobie to i owo przed tym wypadem do miasta, bo punkt informacji turystycznej działa tylko w szczycie sezonu, a na dworcach kolejowym i autobusowym nie uraczycie innych języków, niż, tak łatwo wpadający w ucho i powszechny wśród turystów, węgierski.

Po powrocie nad Balaton koniecznie zaliczcie obiadokolację i muzykę na żywo w hotelowym lobby, a po turnusie udajcie się na podbój stolicy!

Peszt daleko od Budy

Jest Buda i jest Peszt. Dzieli je Dunaj, piękny i modry. Buda jest dla lansiarzy, czynsz jest wyższy, a mieszkania wynajmuje się w kamienicach z czasów, kiedy wspomniana już Sissi wkuwała po nocach węgierskie słówka. Peszt to sklepy, korpolandy i setki bloczydeł. Im głębiej w Peszt, tym więcej tam mordoru i Ursynowa, co oczywiście niewątpliwie również ma swój urok.

Są też Romowie, którzy mierzą się z szeregiem problemów społecznych. Okupują dworce – w tym autobusowy, na którym wysiądziecie, przyjeżdżając znad Balatonu – i żebrzą na potęgę. Trzeba jednak pamiętać, że Romowie, a szczególnie Romungrzy – największa językowo-etnograficzna grupa Romów na Węgrzech – od blisko 800 lat kultywują na węgierskich terenach tradycje, z których czerpią pozostali mieszkańcy. Te romskie wpływy usłyszeć można m.in. w dziełach jednego z najwybitniejszych kompozytorów epoki romantyzmu Węgra Franciszka Liszta.

Do Budapesztu jedźcie generalnie z dwóch powodów: bo jest tam pięknie i można odpiąć wrotki! Dajcie się więc oczarować budynkiem parlamentu Węgier, jednym z największych gmachów tego typu na świecie. Albo świątynią koronacyjną: kościołem Świętego Macieja i innymi, odrestaurowanymi w XIX wieku z polecenia Franciszka Józefa zabytkami oddającymi rzymskokatolicką historię miasta.

Wieczorem zabawcie się w którychś z tych kolorowych, hipsterskich lokali – w wegańskich barach, burgerowniach, rzemieślniczych pubach… W Budapeszcie na pewno znajdzie coś dla siebie, a gdy przyznacie się do swoich korzeni, możecie być pewni, że głodni lub spragnieni do hotelu nie wrócicie!

Węgry zaczarują Was z dala od utartych szlaków, a formalności dopełnią malowniczy Balaton i jedna z najpiękniejszych i najbardziej rozrywkowych europejskich stolic. To jak, ruszacie odwiedzić bratanków?

Artykuły z tej samej kategorii

Rok końca “końca historii”

Mijający rok obfitował w istotne i niespodziewane wydarzenia na świecie i w kraju, które często odbierały nam poczucie stabilności i bezpieczeństwa. W jaki sposób 2022 rok...

Kraina winem i pizzą płynąca

Nigdy nie byłam orłem z geografii. Na mapie Polski zazwyczaj umiałam znaleźć morze, góry i Wisłę. Z mapą świata było tylko gorzej. Austria i Australia zawsze...

Berlin – z wizytą muzealną

Nowy rok akademicki już się zaczął, ale podróżniczy popęd nie odpuszcza? Znam to, sama często przeglądam tematyczne blogi w poszukiwaniu inspiracji, które...