poprzedni artykułnastępny artykuł

Wiktor Świetlik: Z gipsem w zębach

Żyjemy za szybko, za dużo pracujemy – a postęp techniczny zamiast zamiast nam życie ułatwiac często je przyspiesza do granic możliwości. Dziennikarze wiedza o tym najlepiej.

W powieści Thomasa Pynchona „Wada ukryta” jest taka scena, kiedy stary ćpun, a zarazem detektyw staje przed najnowszym komputerem IBM. Są to hipisowskie lata 60., więc sprzęt jest wielki, pełen różnokolorowych światełek, imponujący bogactwem wydawanych dźwięków i skomplikowaniem pulpitów do sterowania. Detektyw, mający po raz pierwszy kontakt z takim cudem, chwilę kontempluje urządzenie, by w końcu stwierdzić: „niech mi powie, gdzie mogę kupić towar”. Postęp techniczny niekoniecznie nam musi służyć i niekoniecznie potrafimy zrobić z niego należyty użytek.

Ciach, ciach może każdy

Przekonali się o tym, bliżej naszych czasów, rozliczni moi znajomi – dziennikarze. Wyszukiwarki i kompilacja informacji w cudownym internecie na chwilę zamieniła naszą pracę w iście rajską. Ależ przez chwilę to było opieprzando. Zamiast biegać po bibliotekach, ciach, ciach, dwa klawisze i już. Tyle, że okazało się, że to ciach, ciach, może teraz zrobić każdy, a z czasem powstały inteligentne automaty do robienia ciach, ciach, które już wkrótce mają zacząć pisać za nas artykuły. Efektem jest to, że dziennikarzy ubywa, a ci, którzy chcą pozostać na rynku, muszą zasuwać dwa razy więcej niż kiedyś to się robiło, bo by zdobyć coś oryginalnego, muszą najpierw przebijać się przez gigantyczne śmietniki już przetworzonych informacji. Sytuacja ta dobrze nie wpływa ani na jakość ich pracy, ani na ich zdrowie, ani na zarobki, bo w związku z kryzysem branży, by zarobić, trzeba pisać coraz więcej. W wyniku nieustannego tłuczenia w komputer, dwoje z moich znajomych uległo identycznemu schorzeniu, które, jak się okazuje, jest coraz bardziej powszechną chorobą cywilizacyjną. Uszkodzili sobie ścięgna nadgarstka. Kolega tak cierpiał z powodu tej choroby, a dokładniej – z tego powodu, że nie może dość szybko pisać, że przed czasem zerwał sobie gips z ręki. Jak widać, są gorsze schorzenia niż zapalenie ścięgien, i nie są to choroby fizyczne.

Odstaw telewizor

Na łamach tego numeru „Konceptu” piszemy o tym, co nam dziś grozi, a grozi niemało, ale też o tym, jak sobie z tym radzić. Sam z ciekawością to czytam, przy okazji dorzucając jeszcze jedną historyjkę: bardzo sędziwa ciotka kolegi udała się do lekarza i zwierzyła, że od około pół wieku, codziennie wypija po kolacji podwójny winiak. Czy nie powinna tego odstawić? W telewizji tyle mówią o tym, że alkohol szkodzi. – Szkodzi alkoholikom. A pani pomaga – odparł lekarz. I dodał: – Zamiast koniaku, niech pani lepiej ograniczy telewizję.

 Wiktor Świetlik

Artykuły z tej samej kategorii

Mól książkowy na wakacjach

Książki możesz czytać godzinami i wyjazd bez nich uważasz za stracony? Cierpisz na problem niezamykających się z ich powodu walizek? Jeśli tak, to ten tekst...

TOP 10 rzeczy, które każdy student powinien zrobić w wakacje

Kiedy już odeśpisz zarwane przez sesję noce, doczekasz się ostatnich ocen w USOS-ie i po raz ostatni zamkniesz drzwi swojego wydziału (albo laptopa –...

Na dwóch kółkach przez świat. Dziś Światowy Dzień Roweru

Przed nami na horyzoncie wakacje, a wraz z nimi pogoda sprzyjająca wycieczkom rowerowym. Rower jest przede wszystkim łatwym w obsłudze, tanim w użytkowaniu, a także przyjaznym...