poprzedni artykułnastępny artykuł

Lajfstajl: Essentiale – niezbędniki XXI wieku

Co masz w kieszeni? A pokażesz? Potrzeba opowiadania o sobie, ekshibicjonizm, lans, czy nowa forma poznania siebie? Jakby nie było essentiale, czyli moda na pokazywanie zawartości własnych kieszeni podbija świat.

 Essentiale, czyli „niezbędności” to zjawisko nowe. Polega na fotografowaniu i pokazywaniu w przestrzeni internetu rzeczy, które są niezbędne do życia

Pokaż mi co masz, a powiem ci kim jesteś – zdanie trywialne, ale prawdziwe. Zwłaszcza dziś, kiedy przypisujemy rzeczom codziennym szczególną wartość, kiedy nie tylko pozwalamy im za nas mówić, ale wręcz robimy z nich wizytówkę tego, kim jesteśmy lub – chcielibyśmy być. Opowiedzieć o sobie przedmiotami Żeby zrozumieć, trzeba to zobaczyć. Wystarczy wystukać na klawiaturze angielskie słowa: „every day carry” lub „essentials”, a ekran zapełni się przeróżnymi kompozycjami ułożonymi z różnych przedmiotów. Buty, słuchawki, ciemne okulary, książka, telefon. Paszport, aparat fotograficzny, kilka koszul, ciemne okulary, zegarek. Klarnet, croksy, laptop, saszetka z pieniędzmi. Scyzoryk, latarka, krzesiwo, zegarek, cienkopis, szkicownik, telefon. Co łączy te zestawy? – idea opowiadania o sobie przez przedmioty. Essentiale, czyli „niezbędności” to zjawisko nowe. Polega na fotografowaniu i pokazywaniu w przestrzeni internetu rzeczy, które są niezbędne do życia. Przedmioty na tyle ważne dla ich właścicieli, że nie rozstają się z nimi lub, które zabierają, wkładają na siebie w konkretnej sytuacji. Co dokładnie znajdzie się na zdjęciu, zależy od koncepcji fotografującej osoby, dlatego zestawy, jakie można zobaczyć w sieci są niezwykle różnorodne. Faceci chętniej pokazują Moda na essentiale w Polsce dopiero raczkuje. Tymczasem na Zachodzie temat cieszy się sporym zainteresowaniem, co widać po liczbie forów i blogów z nim związanych. Co ciekawe, zjawisko to niemal zupełnie zdominowane jest przez mężczyzn. I o wiele bogatsze w ich wydaniu: podręczne zestawy do miasta, w góry, na rower, chowane do kieszeni, piterka, torby, plecaka – wachlarz możliwości jest tu imponujący. Tymczasem, jeśli już pojawiają się jakieś przedstawienia kobiecych „niezbędności”, zwykle związane są z damską torebką, w której znaleźć można w zasadzie wszystko. „Codziennie noszę przy sobie” Rodzajów essentialów jest mnóstwo. Można wyodrębnić grupy związane ze spędzaniem wolnego czasu, hobby, pracą czy pomagającymi przetrwać w trudnych warunkach. Właśnie te ostatnie cieszą się chyba największym zainteresowaniem. Zestawy EDC – Every Day Carry –  czyli polskie – „codziennie noszę przy sobie” – to zbiór rzeczy, które mają pomóc przetrwać w trudnych sytuacjach życiowych, w miejskiej dżungli czy na pustyni, podczas wypadku czy katastrofy. Zestawy mogą być różne zaczynając od noża, zapałek i latarki po rozbudowane, kosztowne i zajmujące wiele miejsca rzeczy.  – To, co zawiera dany zestaw EDC zależy od sytuacji, od tego, co zamierzamy robić, gdzie będziemy przebywać – tłumaczy Adam Tatoń, współautor bloga EDCReview. – EDC musi być praktyczny, ale dopasowany do osoby. Tu jest miejsce na dużą różnorodność  Od kolorowych, niskobudżetowych zestawów, aż po eleganckie przedmioty, dopasowane do garnituru i biurowych potrzeb – wyjaśnia. Ułóż siebie – Oglądając zestawy EDC można zauważyć, komu naprawdę zależy na praktycznej funkcji swojego zestawu, a kto dźwiga te wszystkie rzeczy dla samego dźwigania, pokazania marki sprzętu – dodaje Paweł Borkowski, drugi z autorów EDCReview. Bo w essentialach chodzi w dużej mierze o pokazanie tego, co nas naprawdę interesuje. – Spora część to tylko gadżety, więc bardzo bezpieczna dla mężczyzn sprawa. Niemniej jest to też swoiste tylne wejście do sfery ubioru. Dzięki temu mężczyzna może zaprezentować jednocześnie nowego smartfona, scyzoryk i świetnie wypastowane buty – uważa Łukasz Kielban, autor bloga Czas Gentlemanów. Jak twierdzi, popularność essentialów to jeden z przejawów męskiego zainteresowania swoim wyglądem i podręcznymi przedmiotami, które w dzisiejszych czasach bardzo silnie określają to, jak nas widzą inni. Może dzięki temu możemy człowieka zobaczyć bliższego całości, bardziej skomplikowanego. Co bowiem mówi nam ktoś prezentujący jedynie nóż? Na przykład, że jest miłośnikiem walki, przemocy, survivalu itp. A taki co pokazuje nową poszetkę? Że dba o wygląd, lubi się dobrze ubierać, może jest lalusiem, dandysem… Dopiero kiedy te przedmioty zestawimy, pokazuje się zupełnie inna osoba. Barbara Acher-Chanda fot. www.ZBiegiemCzasu.pl

Artykuły z tej samej kategorii

Młoda Polska cz. 3: Będąc młodym intelektualistą WS 2022

W rozkwicie młodości możemy dokonać rzeczy wielkich. Młode lata sprzyjają byciu czystej wody ideowcem. Czy można w tym czasie osiągnąć mądrość i uniknąć...

Kisiel w Odrze – felieton Wiktora Świetlika

Człowiek nigdy do końca nie przewidzi, jaki rejon Polski stanie się bohaterem medialnego sezonu ogórkowego. Ale co do jednego może być pewien – jak...

Kieszonkowe końce świata [felieton Wiktora Świetlika]

Z faktu, że oswajamy się z obecnością potwora, nie wynika, że przestaje on istnieć. Z faktu, że codziennie patrzymy na cierpienie, nie wynika, że jest ono mniejsze. Warto o tym pamiętać,...