poprzedni artykułnastępny artykuł

Jak nie dać się biuru podróży

1. Lepiej zaglądać do mniejszych firm (agencji) posiadających w sprzedaży oferty kilku, kilkunastu organizatorów wycieczek. Zaletą biur agencyjnych jest dużo większa dbałość o klienta i wybór najlepszych na rynku ofert. Zależy im po prostu, aby klient do nich wrócił. Nieprawdą jest, że w biurach agencyjnych ceny są wyższe od tych proponowanych w biurach podróży. Cena jest taka sama – wszystkie dostępne dla klientów oferty oparte są na cenach umieszczonych w katalogu organizatora i we wszystkich punktach sprzedaży są identyczne. 2. Umowa ma zawierać dokładne dane organizatora razem z numerem zezwolenia działalności gospodarczej – jeśli zdecydowaliście się sfinalizować wycieczkę w biurze agencyjnym, główne dane na umowie będą danymi organizatora, bo to z nim zawieracie umowę – dane biura agencyjnego będą znajdować się na pieczątce wraz z podpisem osoby, która zawarła umowę. Ważne, by na umowie było wyraźnie zaznaczone miejsce pobytu (kraj, miejscowość, hotel – liczba gwiazdek). W umowie powinny znaleźć się też: rodzaj pokoju (1-osobowy, 2-osobowy, 3-osobowy, familijny, apartament, bungalow itp.), liczba i rodzaj posiłków ( bez wyżywienia, śniadania, śniadania i obiadokolacje, all inclusive), rodzaj i zakres ubezpieczenia – wykupienie ubezpieczenia jest obowiązkowe i wliczone w cenę całego pakietu (to podstawowe ubezpieczenie, zawierające koszty leczenia, następstwa nieszczęśliwych wypadków i utraty bagażu). Szczegółowe informacje, co dokładnie zawiera ubezpieczenie, znajdziecie w ogólnych warunkach, które powinny być załączone do umowy. 3. Prawda, że upodobaliśmy sobie kupno ofert wakacyjnych w ostatniej chwili (tzw. last minute)? Warto dokładnie wczytać się, co dokładnie wchodzi w skład niższej ceny, a za co będziecie musieli dodatkowo dopłacić. Zdarza się tak, że kusi nas super cena 599 zł, jednak poniżej drobnym drukiem jest dopisane magiczne hasło „cena nie zawiera”… np. wyżywienia, ceny biletu etc. Każdy też zapis typu: „oferty last minute podlegają reklamacjom w terminie 7 bądź 14 dni” jest niezgodny z prawem i biuro podróży organizujące wyjazd nie może odmówić przyjęcia skargi, czy reklamacji w późniejszym terminie. Tylko nie przeginajcie i nie zgłaszajcie roszczeń np. po 2 latach! 4 . Warto dokładnie zapoznać się z warunkami ubezpieczenia, jakie zawiera nasza oferta wakacyjna. Z troski o swój portfel powinniśmy zapytać w biurze podróży np. o próg wysokości świadczeń, od jakiego zaczyna się rozliczenie bezgotówkowe. Z reguły kwota ta wynosi ok. 100-150 euro (w zależności od ubezpieczyciela). Co to oznacza? Jeśli do drobnego urazu (oparzenie, zatrucie, etc.) wezwiecie lekarza, a wystawiony przez niego rachunek i zakup leków wyniesie mniej niż wspomniany próg, będziecie musieli pokryć te koszty sami, a ich zwrot nastąpi w kraju, po przedstawieniu rachunku lekarskiego i potwierdzeń zakupu leków. Jeśli koszty przekroczą kwotę podaną przez ubezpieczyciela, wówczas problem macie z głowy – lekarz rozliczy się z firmą ubezpieczeniową. 5. Pamiętajcie, że żadne ubezpieczenie wam nie pomoże, jeśli w waszej krwi będą promille. Towarzystwa ubezpieczeniowe w tej sprawie są dość stanowcze. Zasada jest dość prosta. Pijesz – twoje ubezpieczenie nie działa. Nie pijesz – znowu działa. Boleśnie przekonało się o tym kilku turystów w trakcie tygodniowego pobytu na jednej z greckich wysp, gdy podczas wieczornego biesiadowania przy basenie jeden z nich skoczył na główkę do dziecięcego brodzika. Efekt ? Złamane 2 kręgi szyjne. Reszta pobytu spędzona w szpitalu i oddzielny transport do Polski. Ze względu na to, że turysta miał znaczną ilość alkoholu we krwi, towarzystwo ubezpieczeniowe odmówiło pokrycia kosztów leczenia i transportu. Niestety, grupa nie wyciągnęła żadnych wniosków z feralnej zabawy. Na drugi dzień dwie inne osoby z owej grupy, również po spożyciu, wybrały się na wycieczkę quadami. Skończyło się połamanymi nogami i rękami, po tym jak panowie spadli z urwiska. Koszty leczenia ponosili z własnych kieszeni. 6. Zanim wybierzemy kraj, w którym spędzimy urlop warto co nieco o nim przeczytać – zwłaszcza jeśli ruszamy poza Europę. Aby nie skończyło się tak, jak podczas wycieczki do Maroka grupy mężczyzn wykonujących powszechnie szanowany zawód budowlańca. Otóż kilku panów podczas wieczornego spaceru po Agadirze zaprosiło dwie miejscowe młode panie do hotelu. Skuszony znacznie większą opłatą za pokój recepcjonista dał im klucze do pokojów. Po niespełna 20 minutach całe towarzystwo zostało zabrane (łącznie z paniami i recepcjonistą) do miejscowego aresztu, gdzie spędzili 24 godziny w oczekiwaniu na proces. W Maroku bowiem, tak jak w większości krajów arabskich, panuje powszechnie obowiązujący zakaz kwaterowania obcokrajowców z ludnością miejscową. Wspomniani wyżej panowie poza spędzeniem nocy w wieloosobowej celi musieli zapłacić po 1000 dolarów kary, a dokumentacja z miejscowego procesu została przesłana za pośrednictwem ambasady do odpowiednich sądów w Polsce. Szanujmy kraje, które odwiedzamy, ich kulturę i tradycję, a na pewno nie będziemy zdziwieni, jeśli w Egipcie nie podadzą nam na obiad schabowego, lub też w sklepie podczas ramadanu (poza strefą turystyczną) nie kupimy papierosów czy alkoholu. 7. To, czego nie lubimy najbardziej, to zmieniająca się godzina na tablicy odlotów i napis „opóźniony”. O ile opóźnienie to nie przekracza godziny, jesteśmy jeszcze w stanie to jakoś przecierpieć, ale jak robią się z tego 4, 5 a nawet 12 godzin, to już jest nieciekawie. Zdarzenia takie niosą za sobą też możliwość domagania się rekompensaty za poniesione straty. W takich przypadkach pomocna jest tzw. „biblia niezadowolonych klientów”, czyli tabela frankfurcka, która określa, że gdy wylot opóźnia się powyżej 4 godzin, pasażerom należy się zwrot w wysokości 5 proc. udziałowej ceny podróży za 1 dzień za każdą godzinę. Wiem, że to skomplikowane, więc może przykład: powiedzmy, że 7-dniowa wycieczka kosztuje 2,5 tys., lot opóźniony jest o 6 godzin. Zatem…2500 zł/7 dni = 357,17 zł x 5% = 17,85 zł x 6 (h) = 107,10 zł. Zarazem, jeśli lot opóźnia się o więcej niż dwie godziny przedstawiciel linii lotniczych, którymi mamy podróżować ma obowiązek zapewnić nam darmowe napoje i posiłki. Jeśli opóźnienie jest większe niż 4 godziny i odbywa się poza UE na trasach powyżej 3500 km, linie lotnicze zobowiązane są do zapewnienia nam, w zależności od potrzeby, wyżywienia, miejsca w hotelu wraz z transportem z lotniska i na lotnisko, jak również określonych świadczeń np. dwóch połączeń telefonicznych, dostęp do faxu czy internetu. 8. W długi majowy weekend spadł śnieg na Majorce. Moi znajomi, którzy tam pojechali zamiast okularów przeciwsłonecznych musieli zakładać gogle. Cóż, w przypadku fatalnych dla nas zjawisk meteorologicznych, reklamacja nie ma szans powodzenia. Chyba, że udowodnimy ponad wszelką wątpliwość, że przykra aura to sprawka organizatora wycieczki. Ale powiedzmy sobie szczerze – może to być ciut trudne…

Artykuły z tej samej kategorii

Młoda Polska cz. 3: Będąc młodym intelektualistą WS 2022

W rozkwicie młodości możemy dokonać rzeczy wielkich. Młode lata sprzyjają byciu czystej wody ideowcem. Czy można w tym czasie osiągnąć mądrość i uniknąć...

Kisiel w Odrze – felieton Wiktora Świetlika

Człowiek nigdy do końca nie przewidzi, jaki rejon Polski stanie się bohaterem medialnego sezonu ogórkowego. Ale co do jednego może być pewien – jak...

Kieszonkowe końce świata [felieton Wiktora Świetlika]

Z faktu, że oswajamy się z obecnością potwora, nie wynika, że przestaje on istnieć. Z faktu, że codziennie patrzymy na cierpienie, nie wynika, że jest ono mniejsze. Warto o tym pamiętać,...