poprzedni artykułnastępny artykuł

Wiktor Świetlik: Jak studiować, by coś z tego zostało – Koncept powraca po wakacjach

„Od ludzi, których tu spotkasz, nauczysz się więcej niż na uczelni i bardziej ci się te kontakty przydadzą” – powiedział mi w połowie lat 90., kiedy zaczynałem studia, mój ładnych parę lat starszy kolega. Wówczas początkujący prawnik, dziś dość znany ekspert w swojej dziedzinie i były menadżer zarządzający tysiącami ludzi. Było to w znanej wówczas każdemu studentowi Uniwersytetu Warszawskiego „Norze” – pubie położonym jedną bramę przed głównym kampusem uniwersyteckim.Czy miał rację? Trudno dziś mi to ocenić czy bardziej przydała się wiedza z zajęć na rozlicznych kierunkach humanistycznych, na których zdarzyło mi się bywać, czy piwne, kawne lub papierosowe znajomości zawierane w pobliskich uniwersytetowi pubach, klubach i parkach, czy też praca w gazetach, którą dość szybko – jako student – zacząłem. Uczcie się od ludzi wybitnych Na studiach, oprócz masy nudziarstwa i banału, rozmaitych popłuczyn po amerykańskich teoriach socjologicznych albo dyscyplin wymyślonych specjalnie pod profesorów, a nie pod sens ich nauczania, mogłem natrafić na prof. Jana Baszkiewicza, ks. Waldemara Chrostowskiego czy prof. Jadwigę Staniszkis. Naukowców, którzy otwierali przed moim poznaniem nowe drzwi. W pobliskich knajpach oprócz nudziarzy, szpanerów i opowiadających ciągle te same historie bywalców, poznawałem ludzi z barwną przeszłością, a często jak się okazywało – i przyszłością. Wybitnych specjalistów, podróżników, przedsiębiorców, dawnych opozycjonistów, czasem i typów z półświatka, ale także kilka wspaniałych dziewcząt z tą Najważniejszą włącznie. Dziennikarz nigdy nie kończy nauki Praca dziennikarza z kolei, oprócz rozlicznych wad, ma pewną, istotną zaletę. Pozwala ona, jak zauważył słynny amerykański dziennikarz Bill Moyers, nieustannie pobierać publiczną edukację, korzystać z darmowych kursów dla dorosłych na bieżąco. To święta prawda. W gruncie rzeczy, każdy nowy napisany artykuł to poszerzenie własnej wiedzy (oczywiście, o ile nie wygląda on jak ostatnie książki jednego historyka zajmującego się dziejami Polski, który coraz częściej cytuje sam siebie). Nie ma idealnej ścieżki nauczania Jeśli ktoś spodziewa się, że na łamach tego numeru, wracającego po wakacjach „Konceptu” znajdzie złotą receptę na idealny kurs, idealną dyscyplinę, idealny kierunek, to się zawiedzie. Na swoją obronę mamy jeden argument – wszyscy ci, którzy utrzymują, że istnieją genialne przepisy, cudowne kursy, dziedziny na pewno „przyszłościowe” są albo naiwniakami albo oszustami. Wybór ścieżki edukacyjnej jest skokiem w przyszłość, a przyszłość nigdy nie jest znana. Kilkanaście lat temu mówiło się o deficycie specjalistów od zarządzania, dziś jest ich tylu, że i czasem dobry dyplom MBA nie pomaga. Z drugiej strony, przypomina mi się historia pewnego znajomego, mniej więcej mojego rówieśnika, człowieka zdecydowanie zainteresowanego bardziej zabawą niż nauką i mało ambitnie projektującego też swoje życie. Dziś o tym się nie pamięta, ale poważnym impulsem dla rozwoju prywatnego szkolnictwa w latach 90. była chęć uniknięcia służby wojskowej przez dużą część młodych mężczyzn, niestety, nie było to bez  wpływu na jakość tego szkolnictwa. Ów znajomy, z tej dokładnie przyczyny zdał na geologię, bo ze względu na brak zainteresowania, przyjmowano tam wszystkich. Ta  geologia nawet mu się spodobała, więc ją skończył. A potem zaczął się boom inwestycyjny, zaczęto budować autostrady, więc na pęczki potrzeba było firm geologicznych. Młody geolog odnalazł się w tym jak ryba w wodzie i stworzył sporą, prężną firmę. Koncept powraca po wakacjach Nie ma jednolitej recepty na sukces edukacyjny. Decyzje każdy musi podjąć sam. Ale są sprawdzone rady jak nie zmarnować pieniędzy i czasu. Mam nadzieję, że znajdziecie je w tym numerze „Konceptu”, podobnie jak inspiracje dla siebie pośród różnych, czasem sprzecznych porad, które tu znajdziecie. Mam też nadzieję, że bez względu na to czy jesteście studentami pierwszego roku, czy profesurą walczącą ze zmurszałym systemem, ten dwutygodnik przyniesie wam w tym roku akademickim inspiracje, poszerzy horyzont, a także dostarczy dobrej rozrywki. Wiktor Świetlik redaktor naczelny dwutygodnika akademickiego Koncept

Artykuły z tej samej kategorii

Młoda Polska cz. 3: Będąc młodym intelektualistą WS 2022

W rozkwicie młodości możemy dokonać rzeczy wielkich. Młode lata sprzyjają byciu czystej wody ideowcem. Czy można w tym czasie osiągnąć mądrość i uniknąć...

Kisiel w Odrze – felieton Wiktora Świetlika

Człowiek nigdy do końca nie przewidzi, jaki rejon Polski stanie się bohaterem medialnego sezonu ogórkowego. Ale co do jednego może być pewien – jak...

Kieszonkowe końce świata [felieton Wiktora Świetlika]

Z faktu, że oswajamy się z obecnością potwora, nie wynika, że przestaje on istnieć. Z faktu, że codziennie patrzymy na cierpienie, nie wynika, że jest ono mniejsze. Warto o tym pamiętać,...