poprzedni artykułnastępny artykuł

Czy pieniądze mogą spadać z nieba? O helicopter money.

Autorem tego pojęcia był, co ciekawe Milton Friedman – klasyk ekonomicznego liberalizmu, laureat Nagrody Nobla, który w 1969 roku w jednym z artykułów nakreślił taką hipotetyczną sytuację:

„Przypuśćmy, że pewnego dnia nad daną społecznością przelatuje helikopter zrzucając 1000 dolarowe banknoty, pośpiesznie zbierane przez mieszkańców. Następnie przypuśćmy, że każdy z nich jest przekonany, że to wyjątkowa sytuacja, która już nigdy się nie powtórzy” – pisał Friedman. I choć w rozumieniu autora, ta historia nie miała stanowić realnego postulatu politycznego to wielu późniejszych ekonomistów zaczęło o niej myśleć właśnie w ten sposób.

Opowiastka Friedmana została rozwinięta dalej, m.in. przez późniejszego Przewodniczącego Rady Gubernatorów Systemu Rezerwy Federalnej Stanów Zjednoczonych Bena Bernanke, który w 2002 roku postulował, aby bank centralny kupował za dodrukowane pieniądze krótkoterminowe obligacje państwowe. Dzięki temu rząd mógłby przekazać dalej te środki obywatelom np. poprzez obniżkę podatków – co odczuliby bezpośrednio zwykli ludzie – i tym samym pobudzali inwestycje[1]. Jak zaznaczył w swoim słynnym przemówieniu – „finansowanie podatkowe byłoby w swej esencji równoznaczne ze słynnym zrzutem z helikoptera autorstwa Friedmana”.

Kluczowym elementem helicopter money odróżniającym ten pomysł od popularnego w dobie kryzysu luzowania ilościowego (quantitative easing) jest fakt, że pieniądze te muszą trafić bezpośrednio do obywateli z pominięciem pośredniczących instytucji finansowych (przede wszystkim banków). Wówczas ludzie, którzy zaczną konsumować napędzą gospodarkę na nowo. Co prawda wywołają przy tym spadek wartości pieniądza, czyli inflację, jednak zwolennicy teorii pieniędzy z helikoptera uważają ją za nieodłączny element dobrze rozwijającej się gospodarki.

Finansowanie podatkowe byłoby w swej esencji równoznaczne ze słynnym zrzutem z helikoptera autorstwa Friedmana.

Zdaniem zwolenników tej teorii, działania charakterystyczne dla luzowania ilościowego, czyli obniżanie stóp procentowych i tym samym zmniejszanie kosztów, dostępności kredytów jest niewystarczające, gdyż powoduje jedynie polepszenie sytuacji sektora bankowego, nie zaś obywateli, którzy wciąż mogą być pełni obaw o swoje finanse. Tymczasem, gdy zobaczą pieniądze bezpośrednio w swoich portfelach będą mogli przystąpić do konsumpcji.

Wymagałoby to jednak bliskiej współpracy między podmiotem kreującym politykę monetarną (bankiem centralnym), a instytucją decydującą o podatkach (rząd), co często może okazać się sporym problemem, a także naruszyć apolityczność banku centralnego, która generalnie jest czymś korzystnym dla stabilności finansowej państwa. Ponadto, wielu ekspertów wskazuje, że jednokrotne użycie pieniędzy z helikoptera może rodzić kolejne podobne pokusy w przyszłości, a co za tym idzie doprowadzić do utraty kontroli nad podażą pieniądza i hiperinflacji znanej niegdyś z Republiki Weimarskiej bądź Zimbabwe


[1] https://www.federalreserve.gov/boarddocs/Speeches/…

1

Artykuły z tej samej kategorii

Niewidzialna ręka rynku – czy nadal działa?

Podejmując dyskusje na tematy gospodarcze lub polityczne, coraz częściej można spotkać się z teorią tzw. niewidzialnej ręki rynku. Jakie faktycznie jest...

Czy Ukraińcy zabiorą pracę Polakom? – rynek pracy w Polsce a wojna w Ukrainie

Czy zabraknie pracy dla Polaków? W ciągu zaledwie trzech tygodni od wybuchu wojny na Ukrainie do naszego kraju przybyło prawie dwa miliony uchodźców. Co dalej?...

Kryzys walutowy w obliczu wojny

Czy grozi nam kryzys walutowy? Gdy wybucha wojna, wszystkie inne sprawy schodzą na dalszy plan. Warto przyjrzeć się temu, jak obecna wojna...