poprzedni artykułnastępny artykuł

Zęby Marksa

W naszych czasach mamy całe krocie ludzi, którzy czują się bohaterami, (albo z których robi się bohaterów), a których heroizm, odwaga i gotowość do narażania są tak głębokie, że przy nich Lucuś jest naprawdę kimś w rodzaju uzbrojonej w łuk Katniss Everdeen z „Igrzysk śmierci”.

Pani piosenkarka Z opowiedziała o swojej, uwaga, uwaga, masturbacji. Publicznie! Co za heroizm w zaściankowym kraju. Wyobraźmy sobie represje, które mogą ją czekać. Współplemieńcy – nieprzygotowani na taką postępowość – gotowi ją ukamienować, a potem spożyć jej mięso. Artystka Y napluła, nie dosłownie, w swoim dziele, na ludzi chodzących do kościoła. Katolickiego oczywiście, bo co to byłaby za odwaga napluć na muzułmanów? Prawda? Tylko dlatego właśnie pani Y i jej koleżeństwo w swojej odwadze dzielnie walczą z tylko jedną religią, a tej drugiej ani trzeciej nie ruszają. Minister X też czuje się prześladowany. Zabrano mu premię. Najbardziej umęczony męczennik, nawet ten słynny święty Dionizy z Paryża, który po egzekucji miał wziąć w ręce własną ściętą głowę i przenieść się do grobu położonego w poświęconej ziemi, jest nikim przy takim ministrze, któremu ucięto premię. Dziennikarz V drwi z ludzi, prostych Polaków, którzy dostali trochę pieniędzy i mogą pojechać po raz pierwszy nad morze z dziećmi. Co za wrażliwość, odwaga, a przede wszystkim zdolność do niebratania się z motłochem! Pan V ma to w genach, jego rodzina z polskim motłochem nie brata się już od czasów stalinowskich.

Bohaterowie mijają nas na każdym kroku. Popatrzcie na pomniki, gdy będziecie na wakacjach. Przybyło kilka nowych. Unia Europejska szczególnie w ostatnim roku czciła Karola Marksa, faceta, który położył intelektualne podstawy pod totalitarny system, w obronie przed którym wspomniana Unia powstała. Teraz okazuje się jednym z idoli owej Unii. Musi nieźle szczerzyć zęby w piekle na myśl o tym. Na Zachodzie wciąż za to nie ma ani sali w Parlamencie Europejskim, ani pomnika, ani nawet ulicy imienia rotmistrza Pileckiego. Tego, który dobrowolnie poszedł do Auschwitz, by zorganizować tam konspirację oraz zdobyć i ujawnić światu informacje o tym obozie. Pilecki nie pasuje na bohatera Unii Europejskiej, lepszy jak widać Marks.

Na pomniki ani na Zachodzie, ani w Polsce nie zasłużyli Aleksiej Ananenko, Borys Baranow i Walery Bezpałow. Wiecie, kim byli? Ponad 32 lata temu wybuchł reaktor w Czarnobylu. Stopiony rdzeń reaktora zaczął spływać w kierunku znajdującego się poniżej zbiornika wody. Gdyby spłynął, nastąpiłaby eksplozja o wiele potężniejsza od poprzedniej. Miałem wtedy osiem lat i grałem w piłkę na podwórku mojego domu, podobnie jak wiele polskich dzieci. Gdyby nastąpił ten trzeci, dużo potężniejszy wybuch, nasz los mogłyby wyznaczyć choroby popromienne, a duża część Ukrainy i Białorusi zamieniłaby się w radioaktywne pustkowie.

Ponad 32 lata temu wybuchł reaktor w Czarnobylu. Trzech facetów zdecydowało się zanurkować w radioaktywnej wodzie, by otworzyć zawory odpływowe. Wiedzieli, że podpisują na siebie wyrok śmierci.

Wspomnianych trzech facetów zdecydowało się zanurkować w radioaktywnej wodzie, by otworzyć zawory odpływowe. Wiedzieli, że podpisują na siebie wyrok śmierci. Szkoda, że nie przedłużamy im życia w naszej pamięci. Pomnik tych dwóch Rosjan i Ukraińca by mi nie przeszkadzał. W przeciwieństwie do licznych pomników sowieckich żołdaków i komunistycznych zdrajców, które wciąż jeszcze u nas straszą.

Tak więc w wakacje na pomniki patrzmy krytycznie, szczególnie na to, że kilku brakuje, a o kilka jest za dużo. Swoją drogą, mam nadzieję, że za chwilę będziemy mieli kolejnych bohaterów. Ale pod warunkiem, że wyjdą z grupy.

Artykuły z tej samej kategorii

Młoda Polska cz. 3: Będąc młodym intelektualistą WS 2022

W rozkwicie młodości możemy dokonać rzeczy wielkich. Młode lata sprzyjają byciu czystej wody ideowcem. Czy można w tym czasie osiągnąć mądrość i uniknąć...

Kisiel w Odrze – felieton Wiktora Świetlika

Człowiek nigdy do końca nie przewidzi, jaki rejon Polski stanie się bohaterem medialnego sezonu ogórkowego. Ale co do jednego może być pewien – jak...

Kieszonkowe końce świata [felieton Wiktora Świetlika]

Z faktu, że oswajamy się z obecnością potwora, nie wynika, że przestaje on istnieć. Z faktu, że codziennie patrzymy na cierpienie, nie wynika, że jest ono mniejsze. Warto o tym pamiętać,...