poprzedni artykułnastępny artykuł

Wywiad z Robertem Gawlińskim – liderem zespołu „Wilki”

Rok 2022 był ważny dla zespołu Wilki i jego fanów z kilku powodów. Zespół obchodził 30-lecie debiutanckiej płyty, a także 20-lecie kultowego albumu „4”, na którym znalazły się takie przeboje jak „Baśka” i „Urke”. Ponadto, po sześciu latach oczekiwań, ukazała się nowa płyta grupy, zatytułowana „Wszyscy marzą o miłości”. Lider zespołu Robert Gawliński opowiedział nam o najnowszym wydawnictwie i o tym, dlaczego odmówił Bryanowi Adamsowi. Z artystą rozmawiał Kamil Kijanka.

Kamil Kijanka: To był chyba udany rok dla zespołu?

Robert Gawliński: Pod względem zawodowym ten rok był rzeczywiście bardzo udany. Obchodziliśmy 30-lecie istnienia. To fantastyczne uczucie, choć na dobrą sprawę, ze składu, w którym zaczynaliśmy, zostało nas trzech.  A w zasadzie czworo, bo od 30 lat moja małżonka jest także managerką zespołu. Fajnie, że nowa płyta ukazała się w tę okrągłą rocznicę, choć prawdę mówiąc, nie był to celowy zamysł. Album miał ukazać się rok wcześniej, ale pandemia spowodowała, że musieliśmy zmienić plany. Jestem jednak zadowolony z efektu końcowego. Płyta miała być z założenia prosta, przypominać najlepsze rzeczy z lat dziewięćdziesiątych. Momentami sięgaliśmy również do lat osiemdziesiątych. 

„Wszyscy marzą o miłości” to bez wątpienia płyta o uczuciach i potrzebie bliskości…

Takie było założenie od samego początku. Nie chciałem mówić w tych niełatwych czasach o polityce i sprawach społecznych. Nie chciałem dolewać oliwy do ognia. Wolałem napisać coś krzepiącego nasze dusze. Z takim zamysłem zabrałem się do pracy przy tworzeniu płyty. 

„Osiedle, kumple, dym. Łatwe pieniądze kusiły nas. Utonąłbym, gdyby nie Ty” tak zaczyna się utwór otwierający płytę „Ty jak nikt”. Piękne przesłanie…

Oczywiście, to także jest utwór o miłości. Tu jest jednak pewna pułapka. To nie jest piosenka dedykowana mojej ukochanej żonie, choć tak może się wydawać. „Ty jak nikt” to oda do muzyki. Wielu ludzi jednak interpretuje ją jednak dokładnie w ten sposób. Jestem naprawdę zadowolony i dumny z tej piosenki.

W „Liczysz się tylko Ty” możemy z kolei usłyszeć takie zdanie – „Coraz trudniej być szczęśliwym nikim”. Co miał Pan na myśli?

Chodzi o świat, który nas otacza. Rzeczywisty i wirtualny. Coraz młodsze dzieciaki walczą o popularność, ilość lajków i wyświetleń. Mają przez to problemy psychiczne, odczuwają presję. Kiedy dorastałem, pieniądze i pozycja zawodowa nie miała aż takiego znaczenia. Liczyło się tu i teraz. Bardziej liczył się po prostu człowiek. Dziś bardziej zwraca się uwagę na pozycję w hierarchii, uposażenie, majątek. Istnieje potworny wyścig szczurów. Kiedyś tego nie było. Było więcej czasu na przemyślenia, czytanie książek. Dziś jest jedna wielka gonitwa.

W utworze „Podzielony świat” możemy usłyszeć Pańskiego syna. Skąd wziął się pomysł, by to Beniamin zaśpiewał a nie Pan? 

Chciałem wrócić do tradycji w zespole Wilki, która towarzyszy nam od płyty „Watra”. Każdy miał spróbować swoich sił kompozytorskich. Oczywiście, różnie z tym bywało. Czasem pisaliśmy wspólnie, ale zawsze jakoś to wychodziło. Beniamin podesłał mi pewnego dnia dwa utwory i naprawdę mi się spodobały. Ostatecznie jeden znalazł się na płycie. Syn napisał tekst, więc zachęciłem go, żeby zaśpiewał. Czuję z tego powodu wielką radość. Nie wykluczam, że jeśli zdecydujemy się jeszcze na wydanie jakiejś płyty, to wykorzystamy w przyszłości tę drugą piosenkę. 

Jakie były okoliczności powstania utworu „Duchy”?

Tekst pisaliśmy razem  z Moniką w czasie pandemii, trochę dla rozrywki. Co ciekawe, był to utwór który przedstawiłem niemal na samym początku, a został dołożony niemal na końcu. Aż wreszcie został singlem na drodze naszego wewnętrznego głosowania. Początkowo nie byliśmy przekonani, czy będzie pasował do koncepcji. Na podstawie utworów „Ty jak nikt” i „Ćma” wymyśliliśmy sobie jak ma wyglądać płyta.  W przypadku „Duchów” słychać więcej odniesień do lat osiemdziesiątych. Trochę żałuję, że singlem nie wybraliśmy właśnie „Ty jak nikt”. Słuchałem go wielokrotnie i w ogóle mi się nie nudzi. To dzięki niemu złapałem zajawkę, by zrobić całą płytę, a nie tylko EP-kę. Myślę, że będziemy od niego zaczynali wiele naszych koncertów.  

Czy to prawda, że inspiracją do tekstu w piosence „Baśka” był artykuł o Balzacu?

Nie miałem koncepcji na tekst do tego utworu. Na pomysł wpadłem …w toalecie. Sięgnąłem po jakąś gazetę, w której był właśnie artykuł o Balzacu. Przeczytałem jego cytat i pomyślałem, że mam refren. Wiedziałem jednak, że muszę go trochę zmienić bo nie dało się go w całości jeden do jednego przełożyć do utworu. Następnie wziąłem gitarę i zacząłem śpiewać. Monika, która zawsze jest moim pierwszym recenzentem, zadała mi pytanie – o czym właściwie będzie ta piosenka? Stwierdziłem, że chyba o dziewczynach, może o jakimś romansie…Refren już był. Teraz trzeba było wymyślić zwrotki. Później przypomniała mi się taka wyliczanka w pewnym utworze Billy’ego Joela. Mówi w niej o błędach popełnionych przez amerykańskie społeczeństwo. Stwierdziłem, że ja też mógłbym zrobić taką swoją wyliczankę, ale z dziewczynami. Podczas tworzenia panowała naprawdę wesoła atmosfera. Monika notowała, ja śpiewałem i wymyślałem. 

Czy spodziewał się Pan, że będzie to taki przebój?

Nie. Zupełnie nie. Z przebojami tak już chyba jest, że nigdy się tego nie spodziewasz. Takie zaskoczenie mieliśmy ostatnio z piosenką „Na krawędzi życia”. To miał być poważny utwór. W tej chwili mamy ponad siedem milionów wyświetleń. Dla dojrzałego artysty to naprawdę dobry wynik. Trudno jest mi rywalizować z młodszym pokoleniem, szczególnie z polskiego rapu, gdzie trzydzieści milionów wyświetleń nikogo nie zaskakuje. „Liczysz się tylko Ty” ma w tej chwili ponad milion odsłon i też się bardzo cieszymy, że tyle osób miało ochotę posłuchać naszej nowej piosenki. 

Jak wspomina Pan projekt „Złotousty i Anioły” ze ś.p. Markiem Jackowskim?

To było bardzo dawno temu. Trudno byłoby mi w tej chwili przypomnieć sobie jakiś tekst lub melodię. Nie przypuszczam, żeby ktoś jeszcze miał te nagrania. Mam w pamięci jedną taką historię, którą dziś wspominam z uśmiechem. Ja byłem wtedy bardzo młodym człowiekiem. Marek chciał pokazać mi wiekopomne dzieło. Odpalił The Doors i tłumaczył tekst. To był chyba „Queen of the Highway”. Ja z kolei zaprezentowałem mu mój tekst, który bardzo mu się nie spodobał. Był …o koparkach. Kiedy go usłyszał, zaprotestował. Mówił, że to się nadaje bardziej do punkowego utworu i my nie możemy tak pisać. Ja zrobiłem to celowo, dla żartu.  On potraktował to jednak bardzo poważnie. Było bardzo zabawnie. To był cały Marek. 

Jak to było w końcu z Bryanem Adamsem?

Kiedy wyszła płyta „4”, ktoś zabrał ją na targi Midem. Swego czasu targi te cieszyły się u nas w branży sporym szacunkiem. Ten album został wtedy puszczony na jakiejś imprezie. Efekt tego był taki, że zainteresował się nim ktoś z managementu Bryana Adamsa. Szczególnie wpadł im w ucho utwór „Urke”. Kiedy jednak usłyszałem ich propozycję, bardzo mi się nie spodobała. Delikatnie mówiąc – zdenerwowali mnie. Bryan Adams stwierdził, że napisze tekst od nowa, bo on  śpiewa tylko o miłości. Nie zniechęciło mnie to jeszcze do końca. Stwierdziłem, że to całkiem miłe wyróżnienie, że Bryan Adams się tym zainteresował. Później jednak usłyszałem, że mają zamiar zmienić całą aranżację, więc dzielilibyśmy się tantiemami także z producentami, publisherem. Uznałem więc, że to nie ma żadnego sensu, bo zaproponowali mi jakiś marny procent.

Jakie są plany Wilków w nadchodzącym roku?

Na pewno planujemy koncerty, w których zagramy spore fragmenty z nowej płyty. Mamy tylko nadzieję, że zdrowie na to pozwoli. Na jesień może zorganizujemy jakąś klubową trasę. To do tego mi najbardziej tęskno. Chodzi mi także po głowie taki pomysł, by z Wilkami zagrać „singlowe strony B”. Tak jak kiedyś, gdy wydawało się płyty winylowe i single. Zawsze była strona „A” i „B”, gdzie na tej pierwszej stronie znajdował się utwór, który miał być reklamówką zespołu, a na drugiej, nazwijmy to, piosenka o zabarwieniu bardziej ambitnym. Chciałbym ruszyć właśnie w taką trasę. Z muzyką pełną zadumy, do posłuchania. Taką dla naszych prawdziwych fanów.

Artykuły z tej samej kategorii

Pióro zamiast piłki. Wywiad z pisarzem Pawłem Leśniakiem

Pióro zamiast piłki. Wywiad z pisarzem Pawłem Leśniakiem Paweł Leśniak to bez wątpienia człowiek wielu talentów. Mimo młodego wieku ma już na swoim koncie...

Tetris nie dla tetryków – Polak mistrzem świata w legendarnej grze

W ostatnim czasie w Niemczech rozegrano mistrzostwa świata w Tetrisa, w których rywalizowało ze sobą 55 zawodników z 20 krajów. Najlepszym w stawce okazał się Adam Matys...

Matematyczka mistrzynią świata w trójboju siłowym. Wywiad z Agatą Sitko

Agata Sitko to studentka matematyki na Politechnice Śląskiej, która mimo młodego wieku może pochwalić się wieloma sukcesami sportowymi. Mistrzyni świata w trójboju siłowym...