poprzedni artykułnastępny artykuł

Wyciągnij listę z głowy

Długo oczekiwany wyjazd. Pakujesz rzeczy, skrupulatnie układasz ubrania w walizce, analizując, co przyda się na miejscu, jaka będzie pogoda. Dorzucasz książkę, którą być może przeczytasz. Łamigłówki na drogę spakowane, jest też poduszka podróżna. Krzątasz się po domu, zastanawiając się, co jeszcze może się przydać. Dorzucasz butelkę wody i paczkę orzeszków. Wszystko gotowe, a jest jeszcze chwila czasu. Zaczyna pojawiać się poczucie niepewności. Nie jest duże, ale powoli kiełkuje. Zakręcasz gaz, podlewasz kwiatki, zamykasz drzwi. Cieszysz się na wyjazd, ale uczucie niepokoju wciąż rośnie: czegoś nie mam. Powtarzasz w głowie skład walizki… „nie, na pewno wszystko mam”. Wyruszasz w wymarzoną podróż. Docierasz na miejsce. Hotel lepszy niż na zdjęciach. W końcu wypocznę. W końcu zrobię wyjątkowy reportaż aparatem kupionym właśnie na tę okazję. Aparat! Wiesz gdzie jest. Leży na szafce w sypialni i ładuje się, żeby na miejscu wszystkie akumulatory były pełne. 

Teleturniej w TV. Oglądasz razem ze współlokatorem. Rywalizujecie kto zna więcej odpowiedzi. „Możesz spróbować swoich sił, idzie Ci lepiej niż tym w studio” chwali Cię współlokator. Czujesz dumę. Pytanie finałowe: Kto oprócz George’a Washingtona, Theodore’a Roosevelta i Abrahama Linconla widnieje na pomniku Mount Rushmore National Memorial? Pustka w głowie. Ale nie taka zwykła. Przecież interesujesz się historią stanów zjednoczonych. Znasz na pamięć zdjęcia tego pomnika. Wiesz nawet, że chodzi o tę drugą postać, bo pierwszą, trzecią i czwartą wymienił już prowadzący. Ale jak się nazywał? Przecież to wiesz. Ale przez chwilę nie pamiętasz. Zawodnik z TV też nie pamięta. Dźwięk dzwonka sygnalizuje koniec czasu. „Pewnie Jefferson” mówi niedbale Twój współlokator. Jasne, że Jefferson. Możesz wyrecytować pół jego notki z Wikipedii, ale w tamtym momencie pamięć zawiodła. Gracz z TV wspomina, że był w tym miejscu, ale zjadł go stres. 

„Skłamałam, skłamałam” – chodzi Ci po głowie. „Z paaalca wyssaałam”. Kto to śpiewał? Chodzi Ci po głowie. Znasz dobrze tę piosenkę. Słowa same przychodzą do głowy „Skłamałam ot tak, całkiem niewinnie”. Nawet nie wiesz czemu nucisz tę piosenkę. Chyba leciała rano w radio. Na pewno ktoś ją śpiewał w jakimś talent show. Nawet pamiętasz imię i nazwisko odtwórcy. I fryzurę którą miała podczas występu. Mijają kolejne punkty planu dnia. Piosenka natarczywie wraca do głowy. Kto to śpiewał? – ta myśl zdaje się być coraz bardziej męcząca. „Ktoś z chrypką, więc to może Nosowska?” „Nie… – to nie jej styl” – odpowiadasz sobie. „Może to było Varius Manx… kto to śpiewał? Kasia Stankiewicz czy jeszcze Anita Lipnicka?”. Czujesz, że to nie to. Dzień zbliża się do końca. Piosenka przeleciała w Twojej głowie dziesiątki razy. Sięgasz pod telefon. Asystent Google wysłuchuje komendę: „skłamałam, skłamałam”. Bezduszny głos asystenta odpowiada: oto trochę szczegółów. Oczywiście… Edyta Bartosiewicz. 

Nie wiem, choć wiem

Może trudno Ci się utożsamić z wymienionymi powyżej zdarzeniami. Może nie wyobrażasz sobie, jak można zapomnieć ukochanego aparatu na urlop, albo nie widzisz potrzeby posługiwania się aparatem, gdy telefon daje możliwość robienia dobrych zdjęć. Może nie oglądasz teleturniejów, ani nie słuchasz piosenek sprzed 20 czy 30 lat. Ale ulotność naszej pamięci kojarzysz z pewnością. I z pewnością każdemu zdarzyło się zapomnieć o czymś na chwilę, nie móc wydobyć z pamięci informacji, która w innych okolicznościach i czasie przyszłaby do głowy bez problemu. Nie będziemy zgłębiać neurologii i szukać podstaw takich sytuacji. Wyjdziemy z założenia, że każdemu zdarza się nie wiedzieć, mimo że się wie. 

Papier jest cierpliwy 

Przyjęło się mówić, że papier jest cierpliwy i wszystko przyjmie. Kontekst użycia tego powiedzenia dotyczy sytuacji, w których słowa nie koniecznie warte są zapisania. Warto wykorzystać jednak ową cierpliwość papieru (lub jego elektronicznych zamienników) by uchronić się przed konsekwencjami swojego zapominania, albo nawet zaoszczędzić czas na czynnościach, których skrócenia nawet sobie nie wyobrażaliśmy.

Potęga checklisty 

Atul Gawande jest chirurgiem. Napisał jednak książkę, która o chirurgii czy medycynie mówi tylko przy okazji. Książka „Potęga checklisty” poświęcona jest właśnie tematowi checklist, a więc list, na których zapisujemy czynności do wykonania, by później odznaczyć ich wykonanie. Cały pomysł z korzystaniem z takich list wydaje się oczywisty, być może dziecinny, a z pewnością nie wydaje się zawierać niczego odkrywczego. Skoro jednak tematem zajął się chirurg, to warto się przynajmniej na chwilę zatrzymać i sprawdzić, co chce nam powiedzieć. A pokazuje w swojej książce, że szacowne grono lekarzy i personelu szpitalnego, mimo dobrego wykształcenia i znajomości swojego fachu, również miewa momenty zapomnienia. Autor książki pokazuje sytuacje z własnego szpitala, w których wprowadzenie checklisty przy prostych zabiegach medycznych w znacznym stopniu zmniejsza powikłania, a nawet poważnie redukuje śmiertelność wśród pacjentów. Ogromne znaczenie checklist pokazuje też autor w zupełnie innej dziedzinie: w lotnictwie – w którym checklisty również znacznie wpłynęły na poprawę bezpieczeństwa. 

Spisanie własnej wiedzy 

Zarówno checklista w szpitalu jak i w samolocie nie musi być spisywana przez konsultanta, który wykona szereg badań. Listę w szpitalu jest w stanie przygotować każda pielęgniarka czy lekarz, podobnie jak pilot w drugim omawianym przypadku. Samo spisywanie listy może być procesem czasochłonnym, ale w praktyce może się okazać, że gotowa lista skróci proces, wyeliminuje masę potencjalnych negatywnych konsekwencji i pozwoli uniknąć błędów. By lepiej zrozumieć ten przykład wyobraźmy sobie jakieś zadanie z własnego życia, które jest choć trochę złożone. Być może wyjeżdżamy regularnie do swojej rodziny. Zwykle potrzebujemy zabrać ze sobą ten sam zestaw rzeczy. Spisanie rzeczy, które zawsze chcemy zabrać ze sobą nie zajmie dużo czasu. Ale sam proces pakowania się przed wyjazdem może znacznie się skrócić: sprawdzamy po kolei rzeczy z listy i z większą pewnością ruszamy w podróż, wiedząc, że nie będziemy musieli wracać albo radzić sobie na wyjeździe bez szczoteczki. 

Listy do wszystkiego 

Oczywiście listami nie uda się naprawić i uprościć całego życia. Zastanówmy się, w jakich obszarach może przydać się tworzenie list:

– nauka – wypisanie wszystkich zagadnień, które chcemy powtórzyć lub znać przed egzaminem,

– codzienne wychodzenie z domu – lista rzeczy, które chcę mieć zawsze przy sobie (powieszona nawet na drzwiach: choćby klucze + telefon + portfel) ,

– lista zakupów – miejsce gdzie regularnie dopisujemy rzeczy do kupienia. W tym przypadku można zaplanować taką organizację domowych zapasów, by maksymalnie unikać braków. Np. ustawiamy w szafce kartkę przypominająca o konieczności kupienia cukru przed ostatnim opakowaniem, albo kartkę dla innych domowników informującą, że osoba otwierająca ostatnie lub przedostatnie opakowanie produktu musi dopisać produkt na listę zakupów),

– sprzątanie – lista regulująca zadania, które są konieczne do doprowadzenia domu lub mieszkania do porządku. Może się to okazać szczególnie przydatne w przypadku dzielenia domowych obowiązków z innymi,

– zadania przed komputerem – lista bardzo pomocna osobom z tendencjami do „gubienia się w internecie”. Jeżeli siadamy przed komputerem z intencją wykonania jakichś zadań/obowiązków, to warto mieć je wypisane ,

– zdrowy tryb życia – lista ćwiczeń, aktywności lub innych działań mających na celu utrzymanie zdrowia. To tylko kilka inspiracji. Życie każdego człowieka jest inne. Przygotowania do weekendowego wyjazdu będą inaczej wyglądać u młodego studenta, a inaczej u rodziny z kilkorgiem dzieci. Zachęcam Cię do zrobienia krótkiego testu i wypróbowania checklisty na jednym z obszarów swojego życia. Przypominam, że nie musi to być bardzo odkrywcze: pilot wie przecież jak latać samolotem, ale i tak z dużą dokładnością wypełnia wszystkie punkty checklisty (którą sam umiałby stworzyć) przed startem. Być może taka checklista okaże się zbędnym wkładaniem Twojego życia w schematy. A co jeśli okaże się korzystna i wiele zmieni? Kękę śpiewał, że Tylko rutyna, znowu daje mi spokój”. Warto spróbować!

Artykuły z tej samej kategorii

Prawda o czasie

Jak proste nawyki mogą stać się kluczem do efektywnego zarządzania czasem i czerpania większej radości z życia? Poznaj strategie,...

Dieta dla aktywnych

Męczy Cię zbyt szybkie tempo życia? Chciałbyś trochę zwolnić, ale nie za bardzo wiesz od czego zacząć? Sprawdź nasz...

Asertywny krytyk

– O Jezu…  – Co się stało?  – Znowu zrobiła za mocną. – Powiedziała, że lubisz taką. – Nie wiem, skąd jej to przyszło do głowy....