poprzedni artykułnastępny artykuł

Witkor Świetlik: Smacznego

Czy pamiętacie „Dzień pieszego pasażera”, który w „Misiu” urządzano, gdy tramwaje się psuły? Oczywiście obśmiewane przez Bareję czasy minęły. Ale ci, którzy muszą poruszać się po Łodzi czy Warszawie, jak się chwilę zastanowią, to dojdą do wniosku, że formy namawiania nas do zdrowszego i bardziej praktycznego życia wcale się aż tak bardzo nie zmieniły. Gdy duże miasta zakorkowały się samochodami, ich władze zaczęły przekonywać, że w trosce o ekologię, a jakże by inaczej, wszyscy powinniśmy się przesiąść do autobusów, które w gruncie rzeczy, jak się przyzwyczaić, są wygodniejsze niż samochód. Niestety, krótko później remonty spowodowane napływem eurofunduszy sprawiły, że i komunikacja miejska zaczęła być dyskusyjna. A więc – przekonywano nas – przesiądźcie się na rower, nie ma nic zdrowszego, a na ulicach stanęły stojaki, wypożyczalnie rowerów. Rzeczywiście jazda rowerem to przyjemność ogromna. Pod warunkiem, że jedzie się wiejską drogą albo ścieżką rowerową, i że robi się to dla przyjemności, a nie z musu przeciska między samochodami ryzykując życie i niszcząc płuca w miejskim smogu. Przekonywanie ludzi, że są tacy, którzy wiedzą co dla nich jest lepsze to nic nowego. Od dwóch dekad Polakom wkłada się do głów, że miarą życiowego spełnienia jest praca ponad normę, a dziennikarze z dumą ogłaszają, że jesteśmy najciężej pracującym narodem w Europie. Niestety rzadziej przy tym dodają, że ta harówka marnie się ma do wydajności, a więc efektów pracy. Żeby być sprawiedliwym: przez lata także społeczeństwa zachodnie urabiano np., że betonowe bloki są wygodniejsze do życia niż domy czy kamienice, a przypominający mrowisko ołpenspejs przytulniejszy niż pokój w biurze. Całemu temu przekonywaniu przyświecała i przyświeca pewnego rodzaju ideologia bardzo popularna w powojennym świecie. Wiara, że człowiek jest czystą kartą, którą można dowolnie kształtować i formować. Któremu można wmówić, że tłok, hałas i stres są dla niego lepsze od relaksu i spokoju, a on i jego organizm po jakimś czasie przyjmą to za pewnik. To dziś już nieaktualne. Badania psychologów eksperymentalnych, kognitywistów, neurologów, sugestywnie opisane choćby przez profesora Stevena Pinkera, pokazują, że ukształtować można tylko kawałeczek z nas. Reszta to geny, a niektóre rzeczy w tych genach są powszechne dla całego gatunku. To dążenie do szczęścia, którym jest choćby jazda za miastem skuterem w słoneczny dzień i minimalizowania nieprzyjemności takich choćby jak jazda zatłoczonym autobusem. Na stołówkach było czasem takie przysłowie: człowiek nie świnia, wszystko zje. Nieprawda, są tacy, którzy wszystkiego nie zjedzą. Więc życzę Wam dobrego doboru potraw. Wiktor Świetlik redaktor naczelny Konceptu

Artykuły z tej samej kategorii

Młoda Polska cz. 3: Będąc młodym intelektualistą WS 2022

W rozkwicie młodości możemy dokonać rzeczy wielkich. Młode lata sprzyjają byciu czystej wody ideowcem. Czy można w tym czasie osiągnąć mądrość i uniknąć...

Kisiel w Odrze – felieton Wiktora Świetlika

Człowiek nigdy do końca nie przewidzi, jaki rejon Polski stanie się bohaterem medialnego sezonu ogórkowego. Ale co do jednego może być pewien – jak...

Kieszonkowe końce świata [felieton Wiktora Świetlika]

Z faktu, że oswajamy się z obecnością potwora, nie wynika, że przestaje on istnieć. Z faktu, że codziennie patrzymy na cierpienie, nie wynika, że jest ono mniejsze. Warto o tym pamiętać,...