poprzedni artykułnastępny artykuł

Cesarz Tytus, ksiądz Kaczkowski i Gandalf

Tytus Flawiusz był Cesarzem rzymskim, którego okres panowania ocenia się wyjątkowo pochlebnie i życzliwie. Pisarz Swetoniusz pisał, iż był on nawet umiłowaniem i rozkoszą rodzaju ludzkiego. Podobno gdy pewnego razu władca ten uświadomił sobie, iż nie zrobił w ciągu dnia żadnego dobrego uczynku to zaczął wykrzykiwać donośnie – Amici, diem perdidi! – przyjaciele straciłem dzień! Z pozoru ta zwyczajna i mało spektakularna historia dała mi jednak sporo do myślenia.  Cesarz, a więc władca, człowiek obdarzony ogromną siłą wpływu, a także autorytetem wśród swoich poddanych krzyczał, że boli go fakt, iż nie uczynił w danym dniu czegoś dobrego. To jest naprawdę niezwykłe. Czy potrafimy sobie dziś wyobrazić sytuację w której wielcy tego świata rządzą właśnie z takim przesłaniem? A może przenieśmy te rozważania na bardziej osobiste, być może mniej utopijne podwórko. Kiedy ostatnim razem to nami kierowała tak szczera chęć zrobienia czegoś pozytywnego dla drugiej osoby?

Dziś to konsumpcjonizm i szeroko pojęty status społeczny motywuje kolejne pokolenia do działania. Wyścig zaczyna się już od momentu rozpoczęcia edukacji i przyspiesza jeszcze mocniej w trakcie etapu budowania zawodowej kariery. W mediach promuje się głównie ludzi, którzy odnieśli materialny sukces. Przykład idzie z góry – social media eksponują krzykliwą popularność i relatywnie często pokazują mocno zakrzywioną rzeczywistość. Niestety najmłodszym coraz trudniej odróżnić ją od prawdziwego życia. Ostatnio trafiłem na ciekawą informację – z przeprowadzanych wśród dzieci ankiet wynika, iż najwięcej maluchów pragnie zostać w przyszlości influencerami. Z pozoru nie ma nic w tym złego. Postanowiłem jednak przejrzeć konta społecznościowe kilku bardzo popularnych internetowych tworców. Niestety z dużym rozczarowaniem muszę przyznać, że nie mogłem znaleźć tam zbyt wielu wartościowych i merytorycznych postów. Dominował tam kontent czysto rozrywkowy, niekiedy jednak prymitywny. Jak to mówi młodzież, a do czego odnieśli się także Panowie Fisz i Emade – OK Boomer.

Druga kwestia, która nie napawa optymizmem to teraźniejsza sytuacja geopolityczna. Obserwując kolejne szokujące informacje na temat zbrodni dokonywanych w Ukrainie dodatkowo pogłębia się we mnie przekonanie, że nasza cywilizacja nie wyciągnęła należytych wniosków z błędów popełnianych w przeszłości. W głośnym Oskarowym filmie „Na zachodzie bez zmian” można dostrzec jak przedstawiciele elit przy dobrych trunkach niemrawo dyskutowali o zawarciu pokoju, podczas gdy młodzi chłopcy ubrani w wojskowe mundury umierali w brudzie i zimnie za ich państwowe interesy i idee. Choć film przedstawia losy żołnierzy z okresu I wojny światowej to płynący z niego przekaz brzmi znajomo także dziś. Niestety w XXI wieku dalej bez zmian.

Pewną przeciwwagę dla obrazu niemieckiego reżysera stanowi z kolei film Daniela Jaroszka „Johnny”, który wspomina historię księdza Jana Kaczkowskiego. Duchowny, a także doktor nauk teologicznych pomimo, iż sam mierzył się w swoim życiu z piętnem ciężkiej choroby to swoje dni wypełniał misją służenia innym. To między innymi dzięki Jego wytrwałości i pracy powstało Puckie Hospicjum Domowe oraz Puckie Hospicjum Pw. Św. Ojca Pio. W prace wolontaryjne angażował  skazańców i trudną młodzież – dając im szansę na nowy start. To właśnie Jego cytat zawarty w książce  Życie na pełnej petardzie. Czyli wiara, polędwica i miłość skojarzył mi się wyjątkowo mocno z Cesarzem Tytusem – Grunt to twardo stąpać po ziemi, nie przestając patrzeć w niebo. Zamiast ciągle na coś czekać – zacznij żyć, właśnie dziś. Biorąc pod uwagę sposób w jaki żył ksiądz Jan Kaczkowski śmiało można wysnuć wniosek, iż prawdziwe życie zaczyna się wtedy, gdy otwieramy oczy na innych.

Równie piękne przesłanie możemy odnaleźć także w bestsellerowej książce – „Człowiek w poszukiwaniun sensu” – autorstwa wybitnego psychoterapuety i psychiatry Victora Frankla.  Austriacki lekarz zawarł w niej swoje rozważania na temat życiowego popędu któremu poddany jest człowiek. Swoje przemyślenia oparł o traumatyczne doświadczenia wyniesione z czasu spędzonego w obozach koncentracyjnych podczas II wojny światowej. W odróżnieniu od freudowskiej szkoły opowiadającej się za tym, iż to pokusy i popęd seksualny stanowią główną siłę napędową gatunku ludzkiego – za najważniejszy agregat działań człowieka uznał pragnienie odnalezienia celu i sensu istnienia. Przyznam, iż z ogromnym podziwem i niedowierzaniem czytałem o głodnych, zniszczonych, brudnych, zmarzniętych, schorowanych ludziach, którzy w obozowym piekle potrafili zdobyć się na heroizm dzielenia chlebem.

Oczywiście wymieione wyżej postacie należy zaliczyć do panteonu ludzi nieszablonowych i wyjątkowych. Zdaję sobie sprawę z faktu, iż w dzisiejszym świecie wypełnionym tak dużą ilością obowiązków i bodźców ciężko jest dokonywać każdego dnia równie spektakularnych wyczynów, które odmienią świat. Niemniej jednak staram się w sytuacji zniechęcenia lub też zwyczajnego braku motywacji do działania stosować metodę małych kroków. Myślę, że istotny jest zdrowy rozsądek, lecz także odpowiedni dystans. Naturalnie niezawsze wszystko będzie szło także po naszej myśli. Nie raz spotkamy na swojej drodze mało życzliwych ludzi, którzy skutecznie zniechęcą nas do okazywania uprzejmości. W chwilach takiego zwątpienia warto wspomnieć chociażby o rozmowie dwóch bohaterów dzieła Josepha Hellera ukazującej bezsens i absurd wojny – „Paragraf 22”. Poddawani obowiązkowym, śmiertelnie niebezpiecznym lotom bojowym mężczyźni często rozmawiali o swojej egzystencji. Podczas jednej takiej kowersacji dżentelmen imieniem Clevinger poddawał pod wątpliwość sens  długiego życia – argumentując, iż jest ono skazane na nieuniknione pasmo napotykanych przykrości. W odpowiedzi na to przemyślenie mężczyzna o imieniu Dunbar zwrócił się niezwykle wymownym pytaniem do swojego rozmówcy – „A masz coś lepszego?”. 

To prawda, że obecnie żyjemy w czasach pełnych absurdów i społecznych dylematów, jednakowoż byłoby wysoce niesprawiedliwe uznać, iż ludzi z zapałem Tytusa Flawiusza dziś nie ma. Jak to zwykle jednak bywa osoby te nie są najczęściej po prostu najbardziej głośne i widoczne. Mam na myśli wszystkich bohaterów dnia codziennego –  strażaków, pięlegniarki, żołnierzy, czy też życzliwych urzędników, którzy pracują ze szczerą misją służenia innym w ciszy. Im także jestem wdzięczny za to, że żyją z myślą, by nie tracić darowanych nam dni.

I pomimo, że w obecnym świecie dzieją się nadal okropne rzeczy to myślę, że od nas jedynie zależy jak zmienimy nasz własny mikroświat. Choćby ten miałby się skończyć. Pamiętają Państwo Władcę Pierścieni? Ostatnio zdałem sobie sprawę jak wiele z Tytusa miał także czarodziej tolkienowskiego dzieła co pokazuje jego rozmowa z hobbitem –

– Wolałbym, żeby się to nie zdarzyło akurat za mojego życia – powiedział Frodo. – Ja także – odparł Gandalf. – Podobnie, jak wszyscy, którym wypadło żyć w takich czasach. Ale nie mamy na to wpływu. Od nas zależy jedynie użytek, jaki zechcemy zrobić z darowanych nam lat.

Artykuły z tej samej kategorii

W pułapce dwójmyślenia

Czy to, co uważamy za prawdę, rzeczywiście nią jest? 🗣 Czy nie zagubiliśmy się w wygodnym światku gotowych poglądów...

Ile oni zarabiają!

Instagramerki, patocelebryci, influencerzy - ile oni zarabiają? 💸 Czy to wszystko jest oburzające i niemoralne, czy może istnieje coś...

W labiryncie informacji

Kulisy dzisiejszych mediów, gdzie fakty miesza się z fikcją, a prawdziwość informacji staje pod znakiem zapytania. Czy zawsze to,...