poprzedni artykułnastępny artykuł

Sascia Dhea – zarządzanie firmą na Bali z Polski

Sascia Dhea pochodzi z Indonezji, ale od dwóch lat mieszka w Polsce i kontynuuje studia magisterskie z zarządzania marketingiem. Razem z siostrą od sześciu lat prowadzi własną firmę odzieżową z siedzibą na Bali.

Marta Dąbrowska: Sascio, kiedy i dlaczego zdecydowałaś się otworzyć własną firmę?

Sascia Dhea: Dorastałam w rodzinie, w której niczego nie brakowało. Byłam przyzwyczajona do dobrobytu. Niestety w 2015 roku sytuacja finansowa w mojej rodzinie drastycznie się zmieniła – nie otrzymywałam już kieszonkowego, musieliśmy obniżyć swój standard życia.

Byłam wtedy w ostatniej klasie liceum, a moi rodzice nie byli w stanie zapłacić za moje wymarzone studia. Razem z siostrą marzyłyśmy o firmie, chciałyśmy pomóc rodzicom, ale żadna z nas nie miała żadnego doświadczenia w tej dziedzinie.

Skąd pomysł na firmę odzieżową?

Mieszkałam na Bali, gdzie na wakacje przyjeżdża wielu turystów z całego świata. Zauważyłam, że wielu z nich kupuje lokalne produkty, najczęściej ekologiczne. Ponieważ i ja, i moja siostra interesowałyśmy się modą, stwierdziłyśmy, że możemy sprzedawać miejscową odzież uszytą z naturalnych materiałów.

Zaczęłyście szyć ubrania same?

Nie. To był kolejny problem, ponieważ nie miałyśmy takich umiejętności. Zaczęłam analizować koszty produkcji i materiałów, ale niestety przewyższały one budżet. Mimo to zaryzykowałam i zleciłam uszycie 10 projektów lokalnemu krawcowi.

Jak wyglądał pierwszy okres Twojej firmy?

Było trudno, ale musiałam działać zadaniowo. Postanowiłam zminimalizować koszty, dlatego zrobiłam zdjęcia uszytym ubraniom, opublikowałam je na Instagramie, a jedyną promocją były udostępnienia znajomych w ich mediach społecznościowych. Pamiętam moją radość, gdy pojawił się pierwszy kupiec. Była to Australijka mieszkająca na Bali. To była największa motywacja do dalszej pracy.

Prowadzisz firmę już sześć lat. Jak teraz wygląda jej funkcjonowanie?

Zajęło mi wiele pracy, żeby dojść do momentu, w którym teraz się znajduje. Od początku firma miała dużą konkurencję na rynku. Zależało mi jednak, żeby ubrania wykonywano z dobrej jakości produktów, ale przez to były one dość drogie. Dlatego głównymi klientami są zagraniczni turyści, którzy mogą kupować ubrania na Bali lub za pośrednictwem platform społecznościowych.

Dzięki wytrwałości i ambicji obecnie mam 14 sklepów na wyspie i współpracuję z międzynarodowymi sklepami zlokalizowanymi w Londynie, Nowym Jorku i Los Angeles. Zatrudniam ponad 200 pracowników, a co najlepsze – od dwóch lat mieszkam w Polsce, więc zarządzam wszystkim zdalnie.

Jeśli Twoja firma mieści się na Bali, dlaczego zdecydowałaś się zamieszkać w Polsce? Bali to wymarzony kierunek niejednego turysty.

Gdy ukończyłam studia licencjackie, postanowiłam podróżować. Wtedy poznałam Polaka, w którym się zakochałam. Był to czas pandemii, dlatego przeprowadziłam się do Polski i postanowiłam kontynuować studia magisterskie. Mimo że nasz związek nie przetrwał, poznałam tu wiele osób i zyskałam nowe możliwości.

Jak zmieniło się Twoje życie, kiedy Twoja firma już efektywnie działała?

Nie raz patrzyłam pesymistyczne na pomysł własnego biznesu. Ale czułam, że robię to, co sprawia mi przyjemność, dlatego się nie poddałam. Ta decyzja dała mi przede wszystkim wolność – finansową i w sposobie myślenia. Dostałam lekcję życia, ale dzięki temu mogę podróżować, gdzie tylko chcę, i żyć, nie martwiąc się o przyszłość. Dzięki temu mogę teraz wspierać mieszkańców Bali, zatrudniając ich.

Masz jakieś plany na dalszy rozwój firmy?

Chciałabym rozszerzyć asortyment o odzież męską i stroje kąpielowe. Moim celem jest także rozwój w sektorze spożywczym – założenie koreańskich restauracji.

Co doradziłabyś młodym osobom, które myślą o założeniu działalności gospodarczej? Wiele osób boi się, ponieważ nie ma doświadczenia.

Tak, przede wszystkim nikt nie może pozwolić, żeby strach powstrzymał go przed założeniem firmy. Strach przed porażką to naturalna rzecz, ale trzeba być zdeterminowanym i dążyć do celu. Sukces nagrodzi wszystkie wyrzeczenia. Myślę też, że każdy potencjalny właściciel firmy powinien się stale uczyć.

Sascia, bardzo dziękuję za wywiad. Powodzenia w rozwijaniu się!

Artykuły z tej samej kategorii

Kenia – kraj Wielkiej Piątki, rajskich plaż i Masajów

Jak wygląda życie w stolicy Kenii - Nairobi? Jakie zwyczaje i smaki kenijskiej kuchni są warte odkrycia? Dowiedz się...

“Wszyscy mamy jakieś szufladki w głowie, które trzeba co jakiś czas otwierać.”

Były manager IT, teraz pisarz fantasy - Paweł Zbroszczyk dzieli się z nami swoim doświadczeniem i drogą, jaką przeszedł...

Mor W.A.

Powrót legend polskiego hip-hopu! Wigor, Peper i Łyskacz z zespołu Mor W.A. w specjalnym wywiadzie dla Magazynu Koncept. Co...