poprzedni artykułnastępny artykuł

Piłkarska Retro Liga

Bramkarze bez rękawic. Brak żółtych i czerwonych kartek. To tylko kilka przykładowych zasad, którymi dawniej kierowano się w rozgrywkach piłkarskich. Pasjonatów przedwojennej piłki nożnej w naszym kraju nie brakuje. Dzięki nim powstała Retro Liga – niezwykły projekt, który pozwala poczuć ducha dawnej futbolowej epoki. 

Na wstępie należy wyjaśnić, że Retro Liga jest to ogólnopolskie stowarzyszenie historyczne, skupiające zespoły odtwarzające polskie kluby piłkarskie działające w okresie II Rzeczypospolitej, które przestały istnieć po roku 1939. 

Kultywowanie pamięci o dawnych drużynach i wskrzeszenie rozgrywek piłkarskich w dawnej formule to najważniejsze założenia tego projektu. Wszystko to sprawia, że możemy przez chwilę poczuć się w pewnym stopniu jak kibice z lat trzydziestych. Rozgrywki oparte są przedwojennych zasadach, piłkarze występują w starodawnych strojach, a nazwy klubów biorących udział w zmaganiach nawiązują do nieistniejących już piłkarskich drużyn z dawnych lat.

Retro Liga pokazuje coś zupełnie innego niż obecny futbol. Jest to interesujące widowisko przede wszystkim dlatego, że obowiązują przedwojenne zasady, ubiór, buty i piłka. Myślę, że warto spróbować swoich sił w tych rozgrywkach i  przypominać ludziom o tym, jak wyglądała dawna piłka nożna – przekonuje zawodnik Zagłębia Wałbrzych i Czarnych Lwów, Marek Górecki.

Organizatorzy dbają o wszelkie szczegóły, by wiernie odtworzyć klimat piłkarskich meczów okresu przedwojnia. Obuwie i futbolówka znacząco różnią się więc od tych, do których przyzwyczajeni są współcześni piłkarze. Często też przed początkiem spotkania możemy usłyszeć zaproszoną specjalnie na tę okazję orkiestrę. Podczas meczów obowiązują stare, przedwojenne zasady. Bramkarze co prawda bronią bez rękawic, ale mogą za to złapać futbolówkę po podaniu od kolegi z drużyny. Nie ma jednak tak łatwo. Mimo tego przywileju, nie mogą swobodnie poruszać się z nią w dłoniach po polu karnym. Zezwala im się wykonać tylko dwa kroki, a potem są zmuszeni kozłować. Jak w koszykówce. Nieco inaczej wyglądają także wyrzuty z autu, czy odgwizdywane spalone. Czerwonych kartek co prawda nie ma, ale jeżeli zawodnik przesadzi z agresywnością lub jego zachowanie będzie naganne, sędzia może zadecydować o usunięciu go z boiska. 

Obecnie liga składa się z ośmiu zespołów z różnych stron Polski. Mocną reprezentację ma Dolny Śląsk, który może pochwalić się trzema drużynami. W dodatku, każda z nich nawiązuje do zespołów lwowskich – powołany w Wałbrzychu klub Czarni Lwów, LKS Lechja Lwów (pisownia oryginalna – przyp.red.) z Dzierżoniowa i Pogoń Lwów z Żarowa. W rozgrywkach występują również takie ekipy jak WKS 10PP Łowicz, WKS 37PP Kutno, czy WKS 42PP Białystok. Sosnowiczanie tchnęli drugie życie w zapomnianą Victorię Sosnowiec, której początki sięgały roku 1918. Co ciekawe, jego barw przed laty bronił wraz ze swoim bratem słynny polski tenor, Jan Kiepura. Czy zawodnicy z Górnego Śląska będą wobec tego grali jak… z nut? A może to… melodia przyszłości? Przekonamy się. 

Dlaczego na Dolnym Śląsku postanowiono reaktywować kluby lwowskie? Powodów jest co najmniej kilka.

Drużyny z centralnej czy wschodniej Polski miały nieco łatwiej. Reaktywowały kluby, które istniały u nich przed wojną. My nie mieliśmy takiej możliwości. Nasz pierwszy prezes Rafał Lewandowski zaczytywał się w historii Czarnych Lwów. Doszedł do wniosku, że nasze wałbrzyskie charaktery pasują do „Powidlaków”. Ponadto, Czarni Lwów współpracowali swego czasu ze Slavią Praga – klubem zaprzyjaźnionym z Górnikiem Wałbrzych – opowiada prezes Czarnych Lwów, Dariusz Kupczyk.

Mecze rozgrywane są przez jedną rundę w okresie wiosna – jesień. Każdy z każdym, bez spotkań rewanżowych. W zależności od sezonu, drużyny grają na zmianę – raz „u siebie” a raz „na wyjeździe”. Przy czym ostatnia kolejka, zazwyczaj decydująca o końcowym układzie tabeli, odbywa się na neutralnym terenie. 

Wszystko zaczęło się w 2014 roku, kiedy to Piotr Marciniak – prezes Stowarzyszenia Historycznego im. 10 Pułku Piechoty z Łowicza – przypadkowo odnalazł w Centralnej Bibliotece Wojskowej regulamin dotyczący detali piłkarskiego obuwia i odzieży z dawnych lat. Zaintrygowało go to na tyle, że zaczął szukać głębiej – m.in. informacji o przedwojennych zasadach gry w piłkę nożną. Od teorii było stopniowo przechodzono do praktyki – wraz z grupą innych pasjonatów i rekonstruktorów postanowił wcielić projekt w życie. 

Na co dzień zajmuję się rekonstrukcją. Szukałem więc w Centralnej Bibliotece Wojskowej dokumentów związanych z łącznością. Przypadkiem odnalazłem jednak archiwalne instrukcje techniczne związane z asortymentem piłkarskim – jak uszyć odpowiednie buty, jak prezentował się sportowy strój i  inne detale. Po rozmowie z kolegami z innych grup rekonstrukcji uznaliśmy, że skoro na co dzień walczymy na polach bitew, to czemu nie zmierzyć się także na boisku piłkarskim –  mówi pomysłodawca projektu i prezes Stowarzyszenia Historycznego im. 10 Pułku Piechoty z Łowicza, Piotr Marciniak.

Wszystko rozwijało się stopniowo. Pomysłodawcy zaczęli od uszycia strojów i zrekonstruowania piłkarskiego obuwia. Pierwszy mecz retro odbył się w 2017 roku – WKS 10. Pułk Piechoty w Łowiczu zmierzył się z Pogonią Lwów. W jednym z kolejnych spotkań jedna z drużyn wystąpiła w doskonale odwzorowanych, przedwojennych strojach reprezentacji Polski. Powstanie ligi było tylko kwestią czasu. Premierowy sezon odbył się w roku 2019. Mistrzem inauguracyjnych rozgrywek została Lechja Lwów z Dzierżoniowa. Zawodnicy mają okazję rozgrywać spotkania na ciekawych obiektach, m.in. na Stadionie Ludowym w Sosnowcu, na którym przez lata grało miejscowe Zagłębie, czy Stadionie Miejskim w Białymstoku, gdzie na co dzień swoje mecze rozgrywa ekstraklasowa Jagiellonia. 

Rozgrywki z roku na rok cieszą się coraz większym zainteresowaniem. Mecz na Podlasiu odbył się przy wsparciu blisko tysięcznej publiczności. Organizatorzy mają nadzieję, że liczba drużyn będzie sukcesywnie się powiększać, a trybuny będą wypełniane coraz liczniej.

O Retro Lidze pozytywnie wypowiadają się znane i cenione postaci polskiego sportu i dziennikarstwa, takie jak Andrzej Strejlau, który otwierał ostatnie rozgrywki, Joanna Jóźwik, Tomasz Smokowski, Andrzej Twarowski, Robert Korzeniowski, Łukasz Fabiański, Ireneusz Jeleń, czy Sebastian Mila. 

Działalność stowarzyszenia wykracza także poza futbol. Inicjatorzy projektu zajmują się również badaniami innych dyscyplin sportowych uprawianych w II RP, muzealnictwem, poszerzaniem wiedzy w zakresie historycznym, wydawnictwem publikacji o tematyce historyczno-sportowej, czy organizacją różnych wydarzeń. 

Retro Liga to po prostu piłkarska przygoda, której nie da się przeżyć nigdzie indziej. Dla zawodników, którzy zawiesili buty na przysłowiowym kołku jest to okazja do kontynuowania kariery, a dla graczy z niższych lig – niepowtarzalna możliwość na to, by zostać futbolowym mistrzem Polski. Angażując się w tej projekt można poznać ludzi z piłkarskiego środowiska na terenie całego kraju i dostąpić zaszczytu gry w stroju reprezentacyjnym – oczywiście przy akompaniamencie „Mazurka Dąbrowskiego”. Jest więc o co grać.

Artykuły z tej samej kategorii

“Psychika jest najważniejsza” – wywiad z łuczniczką Magdaleną Śmiałkowską

Wywiad z utytułowaną łuczniczką, która już czwarty raz sięgnęła po mistrzoswto Polski i zajęła 6. miejsce na Igrzyskach Europejskich....

Derby Łodzi – historia wielkiej rywalizacji

Derby Łodzi: historia wielkiej rywalizacji i powrót do starć na najwyższym szczeblu.

Jak zostać analitykiem piłkarskim – rozmowa z Andrzejem Gomołyskiem.

Analityk piłkarski pracujący m.in. dla Mainz i Werder Brema - rozmowa z Andrzejem Gomołyskiem. Na czym dokładnie polega jego...