poprzedni artykułnastępny artykuł

Prawda o czasie

W czasie studiów szybko uświadomiłem sobie, że golenie się jest strasznie czasochłonne. Niby to tylko 5-6 minut dziennie, ale tygodniowo wychodzi już znacznie ponad pół godziny. Zarost to z kolei tylko kilka minut pielęgnacji tygodniowo. W ten sposób w ciągu lat studiów zaoszczędziłem prawie cały tydzień. Na tym nie poprzestałem. Zauważyłem, że gotując obiad za jednym razem na kilka dni, jestem w stanie oszczędzić nawet 2-3 godziny tygodniowo. Słoiczki do odgrzewania czekają, a ja realnie zyskuję sporo czasu. To jakieś 500 godzin w 5 lat. Kombinowałem jeszcze z większymi zakupami, jednakowymi skarpetkami w dużych ilościach, czytaniem w trakcie dojazdów i tym sposobem zaoszczędziłem jakieś dwa miesiące w trakcie studiów. To była bardzo dobra decyzja, bo teraz, gdy się z czymś nie wyrabiam, gdy mam zbyt dużo spraw na głowie, mogę sobie skorzystać z tego zaoszczędzonego czasu. A nie… czekaj….

Oszczędności czasowe 

Owszem, są sposoby oszczędzania czasu, ale to oszczędzanie nie zawsze przypomina oszczędzanie pieniędzy, czy innych środków (no chyba, że ktoś za rzeczywiste oszczędności uznaje to, co sklep nadrukował na paragonie: „oszczędziłeś 99 groszy”). Kiedy oszczędzimy pieniądze, tzn. nie wydamy ich, to możemy je inwestować, przechowywać, przekazywać. Z czasem nie zawsze jest tak samo. Przede wszystkim zaoszczędzony czas, którym się szybko nie zajmiemy, po prostu nam przepadnie. Nie możemy go sobie też swobodnie przechowywać i przenosić. Z drugiej strony, jeżeli wykonaliśmy wszystkie zaplanowane zadania w znacznie krótszym czasie, to rzeczywiście pojawia się nam dodatkowy czas. Pisarz Andrzej Pilipiuk wspomniał kiedyś w jednym z wywiadów, że jeżeli dziś poświęci tydzień na pisanie, to praca ta przyniesie mu środki na miesiąc niepisania w kolejnym roku. Mając tę świadomość… warto być na to przygotowanym, a więc mieć pomysł na to, co zrobię z tym czasem. Ponoć istnieją ludzie tak leniwi, że wstają bardzo wcześnie, żeby jeszcze dłużej nic nie robić. Załóżmy jednak, że nie chce im się czytać i nie sięgną po te słowa. Wszystkich innych zachęcam więc do tego, by mieć pomysł, co zrobić z czasem, którego będziemy mieć więcej.

Czas ma wartość 

Rozważania o konieczności oszczędzania jasno wskazują na to, że czas ma wartość. Czy da się go wycenić? Z pewnością tak, skoro płaci się za czyjś czas (i pracę wykonaną w tym czasie). Można też wyceniać go, dla lepszego zrozumienia. Jeżeli ktoś na przykład przychodzi na spotkanie dla 12 osób spóźniony 15 minut, przesuwając tym samym rozpoczęcie spotkania (nawet licząc po najniższej stawce godzinowej) to tak, jakby wyrzucił 100 zł. A kto dziś ceni swój czas po najniższej krajowej? 

Czas to pieniądz, twierdzą niektórzy. To zbyt duże uproszczenie. Można łatwo wykazać, że czas to znacznie więcej niż pieniądze. Donald Trump, zanim był znany jako polityk, robił karierę jako przedsiębiorca. Czasy tuż przed jego prezydenturą były dla niego sprzyjające i był wówczas wpływowym i majętnym człowiekiem. Jednak w przeszłości aż sześciokrotnie bankrutował. Okazuje się więc, że utracone pieniądze możemy odrobić, a nawet zarobić jeszcze więcej. Nie ma jednak sposobu na odzyskanie straconego czasu (mimo wielu takich wizji obecnych w kinematografii). 

Czas pojmujemy w sposób względny

Profesor na pierwszym październikowym wykładzie zapowiedział swojej grupie egzamin na 1. lutego. Powiedział jednak, że jeżeli ponad połowa grupy zechce zapłacić po 10 zł, to przełoży egzamin na 2. lutego. Studenci potraktowali propozycję jako nieśmieszny żart i zaledwie kilka osób w ankiecie opowiedziało się za przełożeniem i płaceniem. Propozycja upadła. 28 stycznia profesor przypomniał studentom swoją propozycję z października. Z racji, że okoliczności się zmieniły zaproponował przełożenie egzaminu z 1. na 2. lutego pod warunkiem, że co najmniej 50% studentów zechce zapłacić po… 50 zł. Chętnych było znacznie powyżej 70%. Profesor jednak pieniądze oddał, dziękując studentom za nieświadomy udział w eksperymencie. 

Ta historia pokazuje, jak różne możemy mieć spojrzenie na taką samą jednostkę czasu; jak różnie możemy ją cenić. Znamy to oczywiście z innych sytuacji i łatwo dostrzeżemy, gdy zestawimy, np. godzinę czekania w kolejce z godziną grania w ulubioną grę. Często zdarza się, że przekładamy swoje obowiązki, zadania na jakiś czas do przodu, bo wydaje się nam, że wtedy będzie inaczej: mniej rzeczy będzie nas rozpraszać, będziemy bardziej zmotywowani albo po prostu będzie nam się bardziej chciało. Gdy jednak przychodzi do nas ponownie postponowane zadanie, okazuje się, że wcale nie jest łatwiej, przyjemniej (a może jeszcze gorzej, ze względu na to, że musimy do niego wracać). Warto poznać siebie i swoje podejście do czasu tak, by nie dać się oszukiwać samemu sobie. Taka świadomość obiektywnego pojmowania czasu może też być przez nas wykorzystana, np. zawsze możemy mieć zadania do wykonania, które skrócą nam czas oczekiwania w kolejce, a z kolei, gdy planujemy mile spędzony czas, np. na imprezie z przyjaciółmi, tak operujemy swoimi zadaniami, by nie zostawić sobie nic, co będzie nam zaprzątać myśli. 

Pokaż mi…, a powiem Ci kim jesteś

Czas bywa nośnikiem szacunku i uczuć. To przecież po tym, że ktoś poświęca nam swój czas, odczuwamy, że jesteśmy dla niego ważni. Gdy ktoś oferuje nam czas niskiej jakości (np. przerywany patrzeniem w telefon) też odbieramy to inaczej. Podejście do czasu jest zależne od wielu czynników. Na przykład informacja na sklepie czy restauracji o godzinie otwarcia co innego będzie znaczyć w Polsce, a co innego w krajach śródziemnomorskich, gdzie powrót ze sjesty i otwarcie lokalu o określonej godzinie jest kwestią raczej umowną i przybliżoną. Inaczej na czas patrzeć można też w zależności od przynależności pokoleniowej. Jeżeli zaprosimy na przyjęcie dziadka urodzonego w latach 40-tych, kogoś z lat ’70, ’90 i kogoś urodzonego już w tym wieku może okazać się, że mimo podania tej samej godziny każdy zrozumie ją inaczej i o innej porze się pojawi. 

Zarządzanie czasem to nie tylko sztuczkiTe wszystkie rozważania nie podają gotowej recepty na dobry zwyczaj czy nawyk. Pomagają jednak zwrócić uwagę na kontekst i zbudować własną filozofię zarządzania czasem. Sprawne zarządzanie czasem nie polega bowiem tylko na zastosowaniu sprawdzonych rozwiązań, które pomagają oszczędzić czas, ale raczej na budowaniu pewnego modelu i systemu funkcjonowania. Choć zarządzanie czasem kojarzy się z jedną z najbardziej standardowych opcji szkoleń rozwojowych, to jest w zasadzie czymś bardzo ważnym i szerokim w swoim zakresie – to tak naprawdę zarządzanie całym sobą. Seneka młodszy pisał kiedyś: „dla kogoś, kto nie wie, do jakiego portu zmierza, każdy wiatr jest niepomyślny. By to zarządzanie było sprawne, trzeba być świadomym otoczenia, okoliczności, ograniczeń, ale też wiedzieć dokąd się zmierza.

Artykuły z tej samej kategorii

Dieta dla aktywnych

Męczy Cię zbyt szybkie tempo życia? Chciałbyś trochę zwolnić, ale nie za bardzo wiesz od czego zacząć? Sprawdź nasz...

Asertywny krytyk

– O Jezu…  – Co się stało?  – Znowu zrobiła za mocną. – Powiedziała, że lubisz taką. – Nie wiem, skąd jej to przyszło do głowy....

Aktywny słuchacz

Czy zdarzyło Ci się kiedyś, że podczas rozmowy miałeś wrażenie, że Twoje słowa nikogo nie obchodzą i Twój rozmówca...