poprzedni artykułnastępny artykuł

Po prostu pani Maria

Pisanie o ludziach, które znało się osobiście jest dosyć trudne. Podczas pracy nad tekstem wracają emocje oraz zdarzenia, które koniecznie chciałoby się opisać i, siłą rzeczy, popełnić coś w rodzaju garści spersonalizowanych wspomnień. Szczerze przyznam, że nie zamierzam, przynajmniej częściowo, uniknąć takiego ujęcia problemu, jednak decyzja, by poświęcić ten artykuł p. Marii Mireckiej-Loryś nie była spowodowana jedynie osobistym sentymentem. Czym więc jeszcze? Odpowiedź na to pytanie znajduje się poniżej.

Energiczna starsza pani 

Moje pierwsze spotkanie z p. Marią miało miejsce kilka lat temu, w zasadzie dzięki przypadkowi. Kolega, który organizował odwiedziny u kombatantki, zapytał mnie czy chciałbym wziąć w nich udział. Rzecz jasna odpowiedziałem twierdząco. Udaliśmy się więc grupą do domu opieki, w którym mieszkała p. Maria, a wszedłszy do pokoju zetknęliśmy się z radością, ciepłem, życzliwością – słowem zwyczajną otoczką odwiedzin – oraz niespożytą energią, dość zaskakującą u ponad stuletniej osoby. Energia ta była wytrwałą towarzyszką życia p. Marii. Widoczna we wspomnianym tutaj, jak i każdym następnym spotkaniu, jest także wytrwale obecna w jej życiorysie, zarówno inspirując, jak i zaskakując. Z czym jak z czym, ale sędziwy wiek nie kojarzy się zwykle z aktywnością. Niestety ta cenna cecha okazała się trudnością w czasie pandemii, gdyż przymusowa izolacja była boleśnie odczuwana przez p. Marię.

Wytrwałe zaangażowanie

Przyglądając się życiu Marii Mireckiej-Loryś nietrudno zauważyć, że od najmłodszych lat wykazywała się ona czynnym zaangażowaniem w życie społeczne. Przed II wojną światową, studiując prawo na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie, czynnie włączała się w działalność studencką, a w czasach okupacji aktywnie działała w ruchu oporu. Będąc docenianą za swoją ideowość i zaangażowanie stopniowo osiągała coraz wyższe szczeble konspiracyjnej hierarchii, by pod koniec wojny kierować Narodowym Zjednoczeniem Wojskowym Kobiet w całym kraju. Niedługo potem musiała jednak opuścić Polskę, bowiem w związku z działalnością w AK była zagrożona aresztowaniem przez UB. 

Opuściwszy kraj udała się do Włoch, gdzie dołączyła do II Korpusu Polskiego i pracowała w rozgłośni jego radia, a następnie podjęła się działania w Polskim Białym Krzyżu w Ankonie. W tym właśnie mieście poznała swojego męża i razem z nim udała się najpierw do Londynu (gdzie był on stypendystą), a następnie do USA. Podczas angielskiego epizodu wciąż aktywnie zaangażowała się w działalność emigracyjną, jednak gros jej aktywności przypadło na pobyt w Ameryce. Działała tam w miejscowym oddziale Światowego Związku Żołnierzy AK (była członkinią zarządu), w Stronnictwie Narodowym czy w Związku Polek w Ameryce (zasiadała w Zarządzie Głównym). Istotnym elementem jej amerykańskiej działalności było zasiadanie przez 32 lata w redakcji pisma „Głos Polek”. Działała również na rzecz pomocy polonii kresowej, a także aktywnie brała udział w inicjatywach polonijnych takich jak obchody stupięćdziesięciolecia śmierci T. Kościuszki, Zjazd Światowego Zjednoczenia Polek (którego była współorganizatorką) czy Światowy Zjazd Polonii. Napisała również drugi tom „Historii Związku Polek w Ameryce”. W 2004 roku, osiem lat po śmierci męża, wróciła do Polski, gdzie nie zrezygnowała z zaangażowania w życie społeczne. Czas p. Marii zajmowało spisywanie wspomnień, udział w uroczystościach, na które była zapraszana jako gość honorowy i, co nierozerwalnie związane z rolą świadka historii, bycie wzorem dla innych oraz goszczenie swoich następców w sztafecie pokoleń.

Szczerą i nieprzymuszoną wolą służyć Ojczyźnie

Dlaczego pozwoliłem sobie na przedstawienie życiorysu p. Marii? Z prostej przyczyny – pewne twierdzenia najlepiej zobrazować przykładem. Maria Mirecka-Loryś swoim życiem pokazała nam, że gdziekolwiek i kiedykolwiek się nie znajdziemy zawsze istnieć będzie pole do zaangażowania w życie społeczne oraz, że z wiekiem możliwości te nie ulegają redukcji. Jej działalność nie pozostała zresztą niezauważona, bowiem p. Maria żyła otoczona szacunkiem, a po śmierci jej pogrzeb uzyskał status państwowego. Na koniec warto jeszcze wspomnieć, że pozostaje ona przykładem na to, że patriotyzm nie ogranicza się jedynie do bohaterstwa wojennego, ale jest również (a w zasadzie przede wszystkim) codzienną ciężką pracą.

Artykuły z tej samej kategorii

Prosto z mostu – Stanisław Piasecki

Redaktor, wydawca, endek, a zarazem człowiek wielu sprzeczności. Kim był Stanisław Piasecki, któremu jeden ze swoich tekstów poświęcił Konstanty...

Odległe korzenie wojny na Ukrainie

Jakie wydarzenia kształtowały losy Rosji i Ukrainy na przestrzeni lat? Jak XVII-wieczna ugoda wpłynęła na krajobraz geopolityczy? Dowiedz się,...

W sutannie wśród powstańców

Czas odkryć kolejną kartę historii i przywołać kolejnego bohatera w naszych dziejach. Poznaj niezwykłe losy księdza Stanisława Brzóski, który...