poprzedni artykułnastępny artykuł

O nocach sierpniowych

Co roku wraz z końcem lipca trwają intensywne przygotowania na rzecz upamiętnienia kolejnej rocznicy wybuchu powstania warszawskiego. Dzień rocznicy nie wiąże się jednak z merytoryczną refleksją nad upamiętnionym wydarzeniem, nie jest też zbliżeniem myśli do poległych i zamordowanych w trakcie 63 dni walk, stanowi za to ideologiczną przepychanką na temat „warto było czy nie warto”, którą wciąż nakręcają media.

Historyk pod kocem 

Od wielu lat w takie dni jak pierwszy sierpnia unikam social-mediów. Jeżeli mogę, zamykam się w swoim kokonie bezpieczeństwa z monografiami czy wspomnieniami świadków wydarzeń. Wszystko, aby uniknąć najbardziej bezsensownej debaty jaka mogła zaistnieć – o sens zrywu. 

Co rok można spotkać artykuły lub programy telewizyjne, które albo traktują powstanie jako wydarzenie pełne bohaterów, które z namaszczeniem mogłoby się powtórzyć, bo przecież jego otoczka jest taka atrakcyjna. Wylicza się też zbrodnie przywódców powstania i tworzy zbiorowe pozwy posyłające na sąd wojskowy szeregi dowódców. Spotkać można słynny (swoją drogą, świetny) wiersz o czerwonej zarazie, a z drugiej pieśni, o tym że lepiej już było być w AL niż w AK. Zdarzają się też kłótnie o antysemityzm powstańców i poszukiwanie przypadków zbrodni na Żydach. Jak bumerang powraca ukazanie Ukraińców jako krwiożerczych bestii na usługach nazistów. Prawicowi młodzi chłopcy “krzyczą” w komentarzach, że oni też by chcieli do takiego powstania; starsi dodają, że młodym przydałaby się taka szkoła życia; a po lewej stronie pojawią się zarzuty o romantyzowanie wojny i okrucieństwa w aktach nacjonalistycznych i przede wszystkim bezmyślnych. Występuje też narzekanie, że młodzież już się nie interesuje tego typu wydarzeniami, z drugiej strony wytykane są starszym ciągłe próby wskrzeszania zmarłych. 

Pokazuje to, jak bardzo w debacie publicznej na temat powstania warszawskiego, nie ma miejsca na powstanie warszawskie. 

Sierpniowe pamiątki

Powstanie warszawskie było czasem pełnym niezwykle interesujących zjawisk – od powstańczego, podwórkowego życia na małym terenie wokół barykad, przez doświadczenie traumy kanałów i piwnic, spontaniczne wyznania czy miłostki aż po konstruowanie życia religijnego mieszkańców miasta jak i spontaniczne wybuchy pobożności. Choć dla młodego człowieka pełnego wzniosłych idei może być to czas, który chce się przeżyć, to dziękuje Bogu, że mogę żyć i nie bać się o życie najbliższych, którzy jak w przypadku płonącej Warszawy byli rozdzieleni barykadami. Warszawa rzeczywiście jest w rocznicę zrywu miejscem niezwykłym – spotkać można inicjatywy muzyczne, upamiętnienia na cmentarzach, możliwość spotkania ostatnich świadków wydarzeń, rekonstrukcje czy przejmujące zamarcie mieszkańców miasta o 17:00. W naszej kulturze po pogrzebie świętujemy ku czci pamięci zmarłych. Dla mnie ten dzień jest corocznym świętem oddającym szacunek i pamięć ofiar. Jest to o tyle niezwykłe, że, krocząc po stolicy, kroczymy tym samym po wielkim cmentarzu – nie tylko cmentarzu przeszłości, gdzie możemy natknąć się o przypadkowe tory tramwajowe na Mirowie, ale też przebywamy w rzeczywistym miejscu pochówku setek mieszkańców, o których należy pamiętać. 

Szacunek do przeszłości

Nie od dziś wiadomo, że historia często była wdzięcznym narzędziem do uprawiania politycznych potyczek czy oprawienia swoich tez w ramę nieumyślnej merytoryki. Głos naukowców jest rzadko słyszany, gdyż głośniej krzyczą Ci, którzy mają mniej do powiedzenia. Mając strzępki wiedzy wyniesionej ze szkoły człowiek naturalnie dąży do wytłumaczenia rzeczy niezrozumiałych w jak najprostszy sposób – to naturalne i nieuniknione, ale zawsze warto pamiętać o otwarciu na wiedzę. 

Czy dyskusja nad wydarzeniami z przeszłości jest bez sensu? Oczywiście, że nie! Podejmując te tematy warto jednak pamiętać, że nie jesteśmy w stanie wyobrazić sobie, co czuł człowiek z przeszłości podejmując określone decyzje. Nasze kłótnie o sens przeszłości nie mają sensu – w żaden sposób jej nie zmienimy, możemy jedynie dążyć do odkrycia prawdy i poznaniu namiastki tego, co było. Bardzo wiele sądów na określony temat łatwo nam wypowiadać, gdyż mamy inną perspektywę niż ludzie z przeszłości. Prezentyzm nadal jest dominujący w większości publicznych dyskusji. 

Artykuły z tej samej kategorii

Odległe korzenie wojny na Ukrainie

Jakie wydarzenia kształtowały losy Rosji i Ukrainy na przestrzeni lat? Jak XVII-wieczna ugoda wpłynęła na krajobraz geopolityczy? Dowiedz się,...

Kobiety smutnego grudnia

Grudzień 1981. Jakich działaczy antykomunistycznych znasz? Oprócz mężczyzn, ile bohaterek stanu wojenngo potrafisz wymienić? Odkryj historie kilku niezwykłych kobiet,...

Stracone nadzieje

Dlaczego powstanie listopadowe pozostawiło tak silny ślad w historii Polski? Opowieść o buncie, walce z nadużyciami i upadku, który...