poprzedni artykułnastępny artykuł

Sklep, w którym nic nie kupisz

Życzę Ci, żebyś nie chciał kupić niczego w moim sklepie

Już prawie 3 lata temu, na samym początku twardego lockdownu założyłam niezwykły sklep – sklep z którego nigdy nie otrzymasz paczki z zakupionymi produktami, w którym nie pracują żadni sprzedawcy. A mimo tego otrzymuje same pięciogwiazdkowe oceny – i to jeszcze od osób, które nigdy z niego nie korzystały. O co więc chodzi?

Pandemia przemocy domowej

Wszyscy pamiętamy początki pandemii – wykupowanie zapasów makaronu i papieru toaletowego ze sklepów, zakaz wstępu do lasów, zdzwanianie się z przyjaciółmi na zoomie. Są jednak osoby, dla których początek pandemii wiązał się z bardzo trudną sytuacją panującą w domu, bo sytuacja zamknięcia w domach spowodowała eskalację istniejącej już przemocy domowej lub jej pojawienie się. Wedle raportu ONZ przemoc domowa wobec kobiet (w skali światowej) wzrosła aż o 8 punktów procentowych. Moją reakcją na ten poważny problem był… fikcyjny sklep z kosmetykami.

Jak to działa?

Wchodząc na stronę mojego sklepu widzimy piękne kosmetyki w eleganckich opakowaniach, każdy ma swój opis, są recenzje zadowolonych klientek. Wszystko wygląda na rzeczywiste. Jednak jest to tylko gra pozorów – osoba, która zamawia produkt sygnalizuje w ten sposób, że potrzebuje pomocy. Po drugiej stronie ekranu, zamiast wirtualnych ekspedientek czekają wykwalifikowane psycholożki i interwentki kryzysowe, a za zamówienie oczywiście nikt nie pobiera opłat. Recenzje i oceny sklepu, dla jego jeszcze większego uwiarygodnienia, pisały zwykłe internautki, które przemocy nie doświadczają. Wiele osób zastanawia się nad sensem ukrywania prawdziwej roli sklepu. Czy nie lepiej byłoby powiedzieć wprost, o co chodzi?

Czyli po co właściwie ten szyfr? 

Pandemii nie spodziewał się nikt, a tym bardziej nie spodziewały jej się organizacje pomagające osobom doświadczającym przemocy domowej. Stacjonarne punkty, które nagle musiały zostać zamknięte i telefoniczne infolinie, które nie sprawdzały się, gdy partner siedział za ścianą na home office – nie zdały pandemicznego egzaminu. Forma czatu, którą oferuje mój sklep i zaszyfrowana forma prośby o pomoc zapewniają pewną anonimowość – osoba, która krzywdzi nie słyszy zza ściany głosu w słuchawce, a w przypadku osób, których prywatność jest naruszana np. poprzez sprawdzanie telefonu, wiadomości od nas nie wydają się w oczach krzywdzącego podejrzane, mój sklep wygląda jak każdy inny sklep internetowy. Zauważyłyśmy też, że w porównaniu do innych form uzyskiwania pomocy (np. telefonów interwencyjnych) do naszego sklepu zgłasza się więcej młodych osób, nastolatków, a czasem nawet i dzieci. Prawdopodobnie jest to spowodowane tym, że dla młodych osób komunikacja przez czat jest bardziej naturalna niż poprzez rozmowę telefoniczną, dużo łatwiej jest im napisać wiadomość, niż np. zadzwonić. 

Sklep miał być tylko dla znajomych

Początkowo nie planowałam robić projektu o tak dużej skali, który pomoże kilkuset osobom. Chciałam stworzyć bezpieczne miejsce dla moich znajomych, ewentualnie znajomych moich znajomych, by poczuli, że mogą zwrócić się do mnie, gdy coś niedobrego będzie działo się w ich domu. Okazało się jednak, że bardzo dużo osób uznało temat za ważny i w taki sposób mój post kierowany do facebookowych znajomych został udostępniony… 13 tysięcy razy w ciągu jednej doby. W tej sytuacji zdecydowałam się poprosić o pomoc najdłużej działającą w Polsce fundację zajmującą się pomocą osobom doświadczającym przemocy domowej o pomoc w znalezieniu chętnych wolontariuszek. Razem z Fundacją Centrum Praw Kobiet obsadziłyśmy chętne psycholożki i interwentki w całodobowych dyżurach na czacie. I w niezmienionej formule działa to do dziś. 

Skąd ten pomysł?

Nie mam (na szczęście!) smutnej historii z dzieciństwa ani też sama nie miałam doświadczeń związanych z przemocą. Po prostu czytając raporty związane ze znaczącym wzrostem przemocy domowej podczas pandemii COVID19 nie byłam w stanie przejść obok tego problemu obojętnie. Nie bez znaczenia dla procesu twórczego towarzyszącego powstaniu sklepu są inne projekty wykorzystujące motyw szyfru w zgłaszaniu przemocy domowej. We Francji prosząc w aptece o maseczkę numer 19 dawało się sygnał farmaceucie, że doświadcza się przemocy domowej, na co farmaceuta informował, że towaru obecnie nie ma, ale zostanie dostarczony do domu i prosił o podanie adresu. W ten sposób można było ustalić adres i personalia osoby proszącej o pomoc, jednocześnie nie przyciągając uwagi innych osób stojących w kolejce. Motyw szyfru wykorzystuje również aplikacja „Twój Parasol”, stworzona we współpracy z Polską Policją. Pozornie wygląda ona jak zwykła aplikacja pogodowa, ale dzięki ukrytym funkcjom pozwala na wybranie numeru alarmowego, tworzenie notatek, robienie zdjęć, nagrywanie filmów i dźwięku. 

Gdy przemoc jest blisko

Jeśli podejrzewasz u kogoś (np. u sąsiadki, kuzynki, przyjaciela) lub u siebie samego przemoc domową jest kilka podstawowych zasad. Po pierwsze: natychmiastowa reakcja związana z wezwaniem służb, w sytuacji, gdy zagrożone jest czyjeś życie lub zdrowie, po drugie: dokumentuj wszystko co wiesz na temat sytuacji ofiary: może to być przydatne dla dzielnicowego przy podejmowaniu decyzji o natychmiastowej izolacji sprawcy przemocy lub dla celów dowodowych późniejszej sprawy sądowej. Jeśli ofiarą przemocy jest dziecko, masz obowiązek poinformowania o tym również sądu rodzinnego. Osoby, które doświadczają przemocy mogą być bardzo zagubione i przestraszone sytuacją, więc zaoferuj swoje wsparcie w miarę swoich możliwości lub przekieruj tę osobę do organizacji wyspecjalizowanej w pomocy osobom doświadczającym przemocy domowej. Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich razem z Feminoteką, Centrum Praw Kobiet i Niebieską Linią opracowało również „Plan awaryjny”, który również może okazać się pomocny.

Jeśli masz ochotę podsłuchać również opowieści o tym, kim są moje „klientki” odsyłam cię z pomocą QRkodu do mojego wystąpienia TEDx. 

Najlepsze kosmetyki na pandemię
Krysia Paszko
TEDxWarsawWomen