poprzedni artykułnastępny artykuł

Moda na kryzys

Moda i stan gospodarki od zawsze były ze sobą połączone. Księżna Kate kupuje ubrania w w sieciówkach, a Lady Gaga pokazuje się w lumpeksach. Nadszedł koniec epoki blichtru. Moda i kryzys mają ze sobą więcej wspólnego niż się z pozoru wydaje. Weźmy choćby taki Hemline Index – teoria długości spódnicy. Teoria ta powstała prawie 100 lat temu, jej autorstwo przypisywane jest Georgowi Taylorowi, który miał stwierdzić, że w czasach, gdy gospodarka kwitnie kobiety skracają spódnice. A kiedy trzeba zaciskać pasa długość sukien wyciąga się niebezpiecznie w stronę kostek. Podobno w ten sposób (zasłaniając nogi) modne damy ukrywały smutny fakt, że nie stać ich na zakup pończoch. Co prawda teraz niewiele z pań preferuje tę część garderoby, ale można się pokusić o stwierdzenie, że teoria Taylora dziś też ma sens. Weźmy choćby tegoroczne pokazy kolekcji Marca Jacobsa, gdzie królowały spódnice długości midi – to niezbicie dowodzi, że jeśli nie kryzys, to przynajmniej spowolnienie w gospodarce jest jednak nieuchronne. Podobnie wieszczą inne badania speców od tego, jak się powinno wyglądać. Jedna z firm kosmetycznych do mierzenia nastrojów w gospodarce stworzyła tak zwany wskaźnik szminki. Okazało się, że po atakach terrorystycznych 11 września dwukrotnie wzrosła sprzedaż tego kolorowego kosmetyku. Według badaczy dowodzi to tego, że jeśli nawet czasy i stan kont zmuszają nas do tego, żeby się nie obnosić markowymi ciuchami, to i tak nadal pragniemy luksusu. A jego namiastką może być na przykład czerwona szminka. Przeglądając poświęcone urodzie strony kolorowych pism, z niepokojem dostrzegłam wiele czerwonych ust… Kryzys już dał o sobie znać – Karl Lagerfeld zapowiedział, że wszechogarniający kryzys ekonomiczny przyniesie koniec epoki blichtru. Nadchodzi bowiem era skromności, co prawda eleganckiej, jednak w wydaniu pozbawionym ostentacji. Czy rzeczywiście? Może być coś na rzeczy, skoro sama Michelle Obama podczas niezwykle ważnego wydarzenia, czyli wieczoru wyborczego, miała na sobie tę samą sukienkę, w której pokazała się już parę razy od 2008 roku. Co gorsza, dziennikarze zza oceanu wyśledzili, że pierwsza dama z Białego Domu takie stylistyczne hucpy wyprawia notorycznie. Więc to nie przypadek, czy sentyment do jednego ciucha, ale przemyślana strategia. Ale co tam Ameryka. Nasza Doda pozwoliła sobie pokazać się dwukrotnie w tej samej – tylko lekko zmodyfikowanej – sukience, co elektroniczne media jej z lubością wytknęły, najwyraźniej nie czując obowiązujących trendów. W nich z kolei, jak ryba w wodzie, czuje się Majka Sablewska. Otóż była menedżerka gwiazd, a obecnie specjalistka od looku wyznała bez skrępowania, że chodziła i będzie chodzić na imprezy w tych samych ciuchach. Bo nie po to wykosztowała się na futerko, żeby po jednym pokazie wepchnąć je w otchłań zapomnienia do szafy. Ta sama pani nie boi się też zakupów w sieciówkach. Podobnie rzecz ma się na brytyjskim dworze, gdzie księżna Kate, o zgrozo publicznie, pokazuje się w sukienkach popularnych sieci. Złośliwcy twierdzą, że to tylko poza – granie roli miłej dziewczyny z sąsiedztwa i próba uczłowieczenia monarchii, ale trudno nie przyznać, że coś w tym jest. Jeśli do tego dodać Lady Gagę, która ostatnio dała się sfotografować podczas robienia zakupów w second handzie (co prawda mieszczącym luksusowe marki, ale jednak używane) – to można powiedzieć, że możnych i sławnych tego świata dotknął kryzys. A dokładniej rzecz ujmując – moda na kryzys. Bo kryzys stał się niesłychanie popularny. Nie tylko jako temat gorączkowych rozmów polityków czy ekonomistów. Na kryzys można się nawet posnobować! Teraz z powodzeniem można się przyznać do spędzenia weekendu w bacówce bez prądu i ciepłej wody, za to na sianie, pochwalić bez wstydu bistorowymi spodniami vintage po ciotce, niegdyś walczącej feministce, zjeść wreszcie normalną bułę z korniszonem, a nie pastę z truflami i przestać się wstydzić, że jeździ się na miesięcznym. Kryzys – czy już jest, czy zaraz nadejdzie – dał nam na razie na pewno jedno, dzięki niemu paradoksalnie możemy sobie pozwolić na więcej (przynajmniej w modzie), choćby na wspomniane bistorowe portki po ciotce. Małgorzata Guss-Gasisńska Autorka jest wicenaczelną „Super Expressu”

Artykuły z tej samej kategorii

Sieć znajomych, znajomi w sieci

Media społecznościowe osiągnęły taką popularność, że powstał żart, że jeśli nie ma cię na Facebooku, Instagramie, Twitterze lub innym medium to tak, jakby nie było cię...

Nie musi być idealnie

Różne mogą być przyczyny problemów w sprawnym zarządzaniu swoimi zadaniami i skutecznym zapanowaniu nad swoim kalendarzem. U jednych może to być lenistwo, u innych pożeracze...

Kanapka z salami i serem szwajcarskim

Czyli jak zrobić coś wielkiego. Znasz to uczucie, kiedy planujesz zrealizować duże zadanie? Poświęcasz wiele chwil rozmyślaniu nad tym i uświadamiasz sobie,...