poprzedni artykułnastępny artykuł

Mniejsze zło to nie religia

Wierzyć w system czy nie? Albo inaczej – szczepić czy się nie szczepić? Ciągle to do nas wraca, a rozliczenia dopiero się zaczynają. 

Sprawa nie jest łatwa, bo jak się okazuje w przepaść możemy wpaść zarówno biegnąc bezmyślnie za innymi jak i im na złość samotnie, lub z garstką innych odszczepieńców, biegnąc w przeciwnym kierunku.  

Na początek wyjaśnię. Jestem zwolennikiem szczepień i sam zaszczepiłem się przeciwko Covid-19, choć odpadłem chyba przy którejś tam z kolei zalecanej dawce. Wydaje mi się – choć się na tym nie znam – szczepienia mRNA za wielkie osiągnięcie ludzkości, które już dziś, a w przyszłości być może jeszcze bardziej, pozwoli na leczenie masy chorób. Dlaczego tak uważam, nie znając się? Po statystyce, choćby w czasie pandemii zaszczepieni przeżywali, a nie zaszczepieni różnie. Z drugiej strony, na temat rozwoju tej ostatniej technologii przeczytałem ostatnio książkę Waltera Isaacsona, jednego z najbardziej uznanych światowych biografów, opisujących geniuszy ludzkiej historii – Leonardo, Franklina, Jobsa, Muska i innych. Wśród nich umieścił Jeniffer Doudną, amerykańską biochemik i biolog molekularną, która właśnie miała ogromny wpływ na rozwój systemu CRISPS, pozwalającego na tak zwaną „edycję genu”, czyli punktowe modyfikowanie genomu w wybranych miejscach. Przynajmniej tak to zrozumiałem. W książce odkryłem jednak też inną stronę, która mnie zmroziła. 

Otóż pan Isaacson, wzorem wielu innych ludzi, badań nad „edycją genu” nie traktuje po prostu jak dziedziny biologii, a także medycyny profilaktycznej, która ma działać na rzecz ludzkiego zdrowia. Tak sprawę mogli traktować dawni wynalazcy szczepionek Pasteur, Koprowski, Takahashi. Isaacson CRISPS traktuje jak objawienie, szansę na stworzenie nowego człowieka, nową erę. Mówiąc krótko – religię, a naukowców ją rozwijających jak proroków. Taką osobą jest, Jo, czy teraz Josiah, bo co pewien czas zmienia płeć, Zayner. Artysta i naukowiec zabawiający się nowymi metodami naukowymi po to by tworzyć choćby świecące w ciemnościach psy. Nie trzeba dodawać, że Chińczycy, a być może Rosjanie i Północni Koreańczycy, zatrudniają osoby binarne, które wyżej wspomniane technologie rozwijają w dużo bardziej konkretnych i niezdrowych kierunkach.

Tak jest, jak sprawy wymykają się spod kontroli. Kiedy redukcja zanieczyszczenia powietrza i ochrony przyrody zamienia się w światową misję społeczną. Kiedy ochrona mniejszości staje się nakazem ich nieustannego ubóstwiania. Kiedy jakiś naród okazuje się bardziej wybrany niż inne, a jakiś system polityczny jedynym należytym. Wtedy mamy do czynienia nie z religią, bo religia to sprawa duchowa i moralna, wewnętrzna, mamy do czynienia z ideologią, a ideologia łatwo przeradza się w totalitaryzm. Dlatego szczepiłem się, ale tylko dlatego, że wielkim koncernom medycznym i instytucjom badawczym, nie wierzyłem mniej, niż przeciwnikom szczepionek, na których w większości składali się głównie malkontenci bez wiedzy medycznej. Wiedziałem, że jedni i drudzy manipulują, ale manipulacja Światowej Organizacji Zdrowia jest bardziej wiarygodna niż prezydent Brazylii, Aleksander Łukaszenka albo ktoś w stylu Grzegorza Brauna. Przynajmniej w sprawach zdrowotnych. Trochę to może nieprzyjemne, ale zakładam, że jeśli tak nie będę myśleć, krytycznie, to nie trzeba będzie ani barierek przed Sejmem, ani płotów kolczastych, by mnie zniewolić. Wewnętrznie będę zindoktrynowanym robotem, który wybiera i decyduje nie pod wpływem oceny sytuacji, a rolek na Instagramie.  

Artykuły z tej samej kategorii

W labiryncie informacji

Kulisy dzisiejszych mediów, gdzie fakty miesza się z fikcją, a prawdziwość informacji staje pod znakiem zapytania. Czy zawsze to,...

Zasięg ściemy

Ile razy miałeś tak, że szukasz czegoś w Internecie i zanim znajdziesz odpowiedź na swoje pytanie, klikasz w kolejne...

Z zamiarem wysokich lotów

Początek Nowego Roku to zawsze czas stawiania sobie celów i wyznaczania marzeń. Czy jednak zdołamy je zrealizować? Spróbuj być...