poprzedni artykułnastępny artykuł

Mateusz Zardzewiały: Kręcimy się w kółko – i to Prus przewidział

Pies biegnący w zapamiętaniu za własnym ogonem – choć to częsty widok, zawsze wywołuje uśmiech na twarzy. Jednak zapętlenie wokół jednego tematu nie w każdym przypadku jest rzeczą godną igraszki. Szczególnie, gdy sprawa dotyczy całego społeczeństwa. Właśnie takie uczucie wywołują wśród dzisiejszych czytelników wybrane teksty publicystyczne Bolesława Prusa. Sprawa bowiem dotyczyła fundamentu, czyli rodziny, a dokładnie zagadnienia: „Dlaczego mężczyźni nie żenią się? Dlaczego panny nie wychodzą za mąż?”. Problemy te dziś też znajdują się na orbicie tematów poruszanych w debacie publicznej. Co więcej, nie tylko sama diagnoza, lecz również próba zrozumienia jej przyczyn, dają zaskakująco podobne rezultaty. Mimo upływu 125 lat! „Kawaler, choćby arcyinteligentny…” „(…) dzięki warunkom ekonomicznym, które manifestują się z każdym rokiem wyraźniej, kawaler, choćby arcyinteligentny, z pracy swojej może mieć utrzymanie tylko dla siebie”. Taka teza klaruje się w tekście Prusa zamieszczonym w 208. numerze „Kuriera Codziennego” z 1888 roku. Trudna sytuacja materialna osób ze „sfery inteligentnej” jest więc obecna w nadwiślańskim kraju tak w dniach wolności, jak i była udziałem Polaków skrępowanych zaborczym węzłem. Koniec sielanki Znacznie ciekawiej prezentuje się analiza małżeńskiej bierności wśród piękniejszej części społeczeństwa. Współcześni ludzie bardzo często uważają, że jeszcze 70 lat temu żadna niewiasta nie wyobrażała sobie życia poza trójkątem kuchnia, dzieci, mąż. Jaka naiwność promieniuje od tego przypuszczenia! „(…) sielankowe poglądy na małżeństwo, złożone z kapłana i kapłanki domowego ogniska, już się skończyły”. Emancypacja była powodem, przez który kobietom „(…) nie wystarcza (…) miłość zakwitająca dopiero po błogosławieństwie rodziców i Kościoła”. I tylko zataczająca coraz szersze kręgi aktywność zawodowa jest współczesnym dodatkiem do omawianego problemu, choć jej zalążki obecne były i ponad wiek temu. Za chlebem Warto jednak wrócić do problemów finansowych XIX wieku. Teraz jednak zostawmy „sferę inteligentną”, koncentrując się na niezbędnych dla każdego społeczeństwa robotnikach. „(…) ludzie tu urodzeni emigrują do Niemiec (…) gdzie zajmują najlichsze stanowiska, są najgorzej płatni, a traktowani – nieledwie tak jak Chińczycy w Ameryce”. Sprawa ta dotyczy robotników niewykwalifikowanych, których w ówczesnej Polsce było, zdaniem Prusa, zbyt wielu. Z kolei ich wykwalifikowani koledzy byli nad Wisłą tak nieliczni, że na zgoła lepiej płatne stanowiska, napływali do nas emigranci z Zachodu. „Gdybyśmy (…) potrafili nasze najniższe, najuboższe klasy kształcić na czeladź rzemieślniczą, Niemcy nie napływaliby do nas, a nieszczęśliwy proletariusz, szukający chleba za kordonem, nie potrzebowałby lękać się, że go lada dzień z Prus wypędzą!”. Europeiści z McDonald’sa Nie radzono sobie również z problemem koncentracji odpowiednich sił w odpowiednim kierunku. Tak jak dziś, McDonaldy zalewane są przez armie absolwentów europeistyki, tak wówczas kształcono w Polsce zbyt wielu „inżynierów wielkich przedsiębiorstw”, zamiast „kierowników małych warsztatów”. Naturalnie nie można się dziwić, że znacznie więcej osób pragnęło zostać poważanym szefem setek ludzi zamiast użerać się z kilkoma robotnikami. Jednak chęci brukują piekło, potrzeby – autostradę do nieba.    Nietrudno zauważyć, że problemy obecne w zaborze rosyjskim Polski XIX stulecia, nie są obce również w wolnej Polsce AD 2013. Mimo upływu czasu, mimo wyciągnięcia odpowiednich wniosków, nadal – jako wspólnota – nie uporaliśmy się z tymi palącymi wprawami. Czy wiatr zmian poruszy w końcu skostniałe formy? Miejmy nadzieję. Mateusz Zardzewiały – student europeistyki UKSW Fot. „Melancholia” Łukasza Cranacha, fragment, fot. wiki lic. cc

Artykuły z tej samej kategorii

Najpiękniej przegrywać

Noc styczniowa W dziejach naszego narodu wiele było chwil chwalebnych i radosnych, jak również tych przepełniających poczuciem klęski. Tożsamość narodowa budowana...

Życzenia na ziemi niczyjej

Od dziecka ludzie wychowani w cywilizacji chrześcijańskiej uczeni byli, że czas świąt Bożego Narodzenia jest chwilą, gdy nikną wszystkie spory, gdyż radość z narodzin boskiego...

Święta Bożego Narodzenia w dramatycznych momentach polskiej historii

Wigilia to czas spędzany najczęściej na wspólnej wieczerzy w rodzinnym gronie, śpiewane są kolędy, a o północy wielu uczestniczy w pasterce. Zwyczaje w poszczególnych częściach Polski znacząco...