poprzedni artykułnastępny artykuł

Mahakumbhmela 2013

Mahakumbhmela chciałem zobaczyć od lat. Musiałem długo czekać. To największe zgromadzenie ludzkie na świecie odbywa się raz na 12 lat. Zawsze nad Gangesem w czterech różnych lokalizacjach. W tym roku od 14 stycznia hinduiści z całych Indii i świata przybywają do Allahabadu w stanie Uttar Pradesh, aby poprzez kąpiel w świętej rzece zmyć z siebie grzechy. Festiwal zakończy się 10 marca, ale jego kulminacja nastąpi za parę dni, bo 10 lutego. Wtedy do lodowatej Gangi mającej swój początek w Himalajach wejdą miliony ludzi. W 2001 roku w rzece wykąpało się około 75 milionów ludzi, w tegorocznej Kumbhmela ma według szacunków wziąć udział do 100 milionów pielgrzymów. Aż trudno sobie wyobrazić taki tłum, jednak wielu ludzi przybywa nad Gangę na chwilkę, byle by dotknąć wody, obmyć twarz. Przed chwilą płynąłem łódką z panem z Andra Pradesh na południu. Przejechał 2000 km, zanurzył się w świętej wodzie i prosto z brzegu pojechał na dworzec, by wsiąść w pociąg do domu. Jak widać Hindusi wierzą, że warto. Dzięki tej olbrzymiej rotacji tłum nie jest problemem, choć z dnia na dzień się zagęszcza. Są tu też ludzie, którzy przyjeżdżają na cały festiwal. Do takich należą sadhu, czyli święci mężowie, asceci, którzy porzucili rodziny, zaszyli się w himalajskich pieczarach, gdzie medytują, palą haszysz i ćwiczą jogę. Na Kumbh idą piechotą miesiącami, żyjąc z datków od ludzi, którzy uważają ich za świętych i niewątpliwie cenią. Pewnie ciekawi Was, jak można ogarnąć logistycznie taką imprezę? Przyznam, że się obawiałem gdzie się tu podziać, bo jasne, że miejsc w hotelach nie ma. Po przyjeździe okazało się, że nad brzegami Gangesu i Jamuny, czyli drugiej świętej rzeki ustawione jest całe miasto namiotowe. Nie chcę skłamać, ale sadzę, że namiotów jest tu kilkadziesiąt lub kilkaset tysięcy. Dużych, wieloosobowych namiotów. W ogóle Kumbh wydaje się być świetnie zorganizowany. My zatrzymaliśmy się u krysznowców poleconych przez koleżankę. Okazało się to strzałem w dziesiątkę. Krysznowcy dbają o porządek, jest sterylnie czysto jak na Indie, jest ochrona policyjna, która nie wpuszcza nikogo z zewnątrz, no i braciszkowie prowadzą wyśmienitą stołówkę wegańską, gdzie można jeść do syta dwa razy dziennie i jest to wliczone w cenę noclegu – 30 PLN. Moje obaw y dotyczące Kumbhmela dotyczyły także bezpieczeństwa, jako że podróżuję z kobietą. Krążą legendy o złodziejach grasujących tu i polujących na białych. Dlatego przed chwilą zdałem dokumenty i karty kredytowe do sejfu. Ale są inne problemy. W czasie paru Kumbhmeli zadeptano wielu pielgrzymów. Dziś rozmawiałem z guru krysznowców dr. Prayagiem Narayanem Misrą, dla którego jest to piąty festiwal w życiu. Opowiadał jak w latach 50. XX wieku w wyniku paniki na Kumbh w Allahabadzie zadeptano 10 tysięcy ludzi, a władze podały społeczeństwu oficjalną liczbę 300. Teraz na każdym roku stoi policja uzbrojona po zęby, pogotowie, strażacy i wydaje się, że wszystko jest pod kontrolą. Zresztą za parę dni się to okaże, o czym nie omieszkam Was powiadomić.   Andrzej Meller

Artykuły z tej samej kategorii

Kanapka z salami i serem szwajcarskim

Czyli jak zrobić coś wielkiego. Znasz to uczucie, kiedy planujesz zrealizować duże zadanie? Poświęcasz wiele chwil rozmyślaniu nad tym i uświadamiasz sobie,...

Nowe otwarcia

Nowy Rok nieodmiennie kojarzy nam się z postanowieniami noworocznymi. Więc co robimy 31 grudnia? Otwieramy kajecik albo bardziej nowocześnie laptopa, i spisujemy co chcielibyśmy osiągnąć...

Od szklanki wody do zmiany życia.

Postanowienia noworoczne to z jednej strony tradycja – każdy z pewnością o nich słyszał i na pewno wiele osób je podejmowało, z drugiej strony z pewnością nie kojarzą się...