poprzedni artykułnastępny artykuł

Litwo, ojczyzno moja…

O wyzwaniach, z jakimi mierzy się na co dzień społeczność polska na Litwie, opowiada wilnianin, dziennikarz i publicysta, społecznik, jeden z założycieli ruchu miejskiego „Lokys” i telewizji regionalnej BMTV, wiceprezes wileńskiego Związku Polaków na Litwie Rajmund Klonowski.

Aleksandra Samborska: Jaka jest dziś kondycja mniejszości polskiej na Litwie? Czy polskość rozwija się?

Rajmund Klonowski: Jak w każdej złożonej kwestii – są płaszczyzny, gdzie ten rozwój jest bardzo widoczny: z Polaków naukowców czy medyków możemy być naprawdę dumni, poziom wykształcenia wśród Polaków na Litwie jest z roku na rok coraz wyższy, stajemy się też zamożniejsi, dbamy o nasze dziedzictwo, o zabytki…

Rusyfikacja to niebezpieczeństwo dla litewskich Polaków?

Ogromne, wręcz zagrażające nam egzystencjalnie. Moim zdaniem dużą rolę w działaniach antypolskich na Litwie przez lata odgrywała rosyjska agentura, także wśród decydentów, oraz duże środki finansowe pompowane w ten cel.

Proszę sobie wyobrazić, że dopiero po ujawnieniu ludobójstwa w Buczy z tutejszych kablówek zdjęto rosyjskie kanały, których zresztą dostępnych było ponad 60. Dla porównania polskich kanałów, dostępnych raptem od kilku lat, jest sześć. Przy takim natłoku rosyjskich bodźców z każdej strony Polacy nie mieli swojej przestrzeni informacyjnej na Litwie, wszystko było instrumentalnie zagłuszane. Dziś ten eter jest oczyszczany.

W eterze wreszcie gra też Telewizja Polska.

Wejście TVP Wilno to krok milowy, potrzeba tego kanału istniała od 30 lat, ale widać do decyzji o uruchomieniu trzeba było dojrzeć politycznie. Ośrodek regionalny Telewizji Polskiej w Wilnie pokazuje, że zmienia się nastawienie Litwinów do Polaków i tego, co polskie.

Dziś mamy np. program interwencyjny „Nasza sprawa”, do którego zwracają się o pomoc nie tylko Polacy, ale i osoby narodowości litewskiej. Jest też i szereg innych, lokalnych projektów, nadawanych ze studia w Wilnie.

Zobacz także: Potrzeba deputinizacji wolnego świata [WYWIAD]

Wydawana jest też gazeta codzienna po polsku.

„Kurier Wileński” ma moim zdaniem rolę znacznie szerszą niż dostarczanie bieżących informacji – dziennik służy nie tylko czytelnikom, ale i historii, tak jak dzieje się to dziś, tak i za 100 lat, na podstawie gazet, dokonywane będą badania i analizy. Dopóki istnieje polska gazeta codzienna w Wilnie, dopóty istnieje polska historia najnowsza w Wilnie. Bez tej gazety przyszłe pokolenia nie będą miały źródeł pisemnych – naszej historii nikt za nas nie napisze.

Ponadto, gazeta codzienna musi być tworzona przez zespół zawodowy, to wiąże się z kosztami, ale też spaja środowisko polskich dziennikarzy, których działania w Wilnie, na styku języków i kultur, są absolutnie kluczowe – relacjonujemy nasze sprawy litewskim Polakom, a jednocześnie uświadamiamy Litwinów o działaniach mniejszości polskiej. Jesteśmy dla wilnian swoistym mostem.

W dobie stałych zapędów imperialnych wspólnego sąsiada ten most musi być bardzo wytrzymały. Czy jest?

Faktycznie jest coraz mocniejszy, mamy też dobre wzorce. Pięknym przykładem jest teren dawnego cesarstwa Habsburgów: Tyrol Południowy, Triest, Rijeka… Tam nikt nie planuje żadnych zmian czy przesunięć granic, nikt nie chce wynaradawiać czy negować historycznej tożsamości wymieszanej ludności tamtych ziem.

W naszym regionie głównym prowodyrem zamieszania na tle narodowościowym od zawsze jest ten, któremu wydaje się, że ma w tej kwestii najwięcej do ugrania, a my tu – na Wileńszczyźnie – jesteśmy z Litwinami od zarania dziejów razem, a więc wszystko jest nasze – wspólne. We współczesnym Wilnie – dużym, europejskim mieście – z Litwinami spokojnie mieszczą się Polacy.

Dziś nasz polsko-litewski most umacniamy dzięki współpracy rządów Polski i Litwy, moim zdaniem dla dalszego rozkwitu tych relacji niezwykle ważne jest pielęgnowanie sieci polskich szkół na Litwie i utrzymanie polskiej prasy.

Jak wygląda sytuacja polskich placówek edukacyjnych?

Obecnie zagrożona jest jedyna polska szkoła w Podbrodziu, w rejonie święciańskim. To okolice Zułowa, w którym na świat przyszedł marszałek Piłsudski i dwie z czterech polskich szkół w rejonie trockim. Nie brakuje tam ani polskich uczniów, ani kadr, dlatego jako społeczność musimy lobbować, żeby udało się te placówki obronić.

Jak mamy przekonywać do słuszności i poziomu polskiej edukacji, skoro system tak się skurczy, że zostaną pojedyncze podstawówki czy gimnazja? To nie jest zarzut jedynie do decydentów litewskich, chociaż rola ograniczonych ministerialnych i samorządowych urzędników w niszczeniu polskiej oświaty jest niezaprzeczalna.

My sami też musimy zacząć się lepiej słuchać i współpracować ze sobą nawzajem, a nie rywalizować – rankingi są tu niepotrzebne, jesteśmy jednym organizmem. To tak jak na ręce – mój kciuk nie rywalizuje z moim palcem wskazującym, oba są równie potrzebne. Bez jednego z tych palców moja ręka będzie niesprawna. Niezdrowy wyścig, który zapoczątkowaliśmy sobie sami, spowodował kiedyś, że na wileńskim Antokolu zamiast dwóch polskich szkół mamy dziś jedną.

Zobacz także: Kazachstan – na rubieżach Sajuza

Czy uczniowie polskich szkół używają już legitymacji z polskim zapisem imienia i nazwiska?

Ten temat też jest rozwojowy i również zmierza w dobrym kierunku, a to za sprawą ogromnej pracy, jaką w temat pisowni włożyła minister sprawiedliwości Litwy Ewelina Dobrowolska, absolwentka polskiego gimnazjum im. Jana Pawła II w Wilnie. Jej praca ministra jest kolejnym dowodem na to, jak świetnie Polacy zaadaptowali się w litewskim społeczeństwie, że są kompletnymi obywatelami dzisiejszej Litwy.

Jakiekolwiek zmiany w prawodawstwie wymagają woli politycznej, dlatego trzeba było jednej, doskonale zorientowanej w tej kwestii osoby, która postawi sobie pisownię za cel. I widzimy już pierwsze efekty. Ewelina Dobrowolska działała w sprawie pisowni, jeszcze zanim została ministrem czy wileńską radną, bo jako prawniczka w Europejskiej Fundacji Praw Człowieka prowadziła sprawy sądowe o poprawny zapis nazwisk.

Na skutek wielu, przegranych przez Litwę, wyroków sądu rósł argument, że potrzebna będzie ustawa, która ten problem rozwiąże, również po to, żeby państwo nie ciągało się ze swoimi obywatelami po sądach.

Już nie muszę być Raimundem Klonovskim, mogę wymienić dokumenty na Rajmunda Klonowskiego, wcześniej przygotowując stosowne pismo do Urzędu Stanu Cywilnego, gdzie uargumentuję to, pokazując dokument, w którym widać, że tak nazwisko zapisywali moi przodkowie. I sprawa załatwiona!

Czeka nas jeszcze trochę procesów do wygrania, bo nie możemy używać jeszcze polskich znaków diakrytycznych, np. Józef nie użyje „ó”, ale cieszymy się z pierwszych efektów – zezwolenia na łacińskie litery, których nie ma w litewskim alfabecie, dwuznaków takich jak „cz”, „rz”, czy „nn”, dzięki którym Any znowu staną się Annami.

Zapału i sprzyjającej koniunktury nie brakuje, zatem czego Wam życzyć?

Ścisłej współpracy wewnątrz polskiego środowiska. Czym innym jest uznanie wspólnych celów, a jeszcze czym innym wspólna praca na rzecz polskości na Litwie, a tego wciąż brakuje. Mimo naszej przynależności do różnych kręgów, a niekiedy i partii, są rzeczy ponad podziałami. Owoce zbierać będziemy, jeśli poszczególne działania ukierunkujemy wspólnie.

W NADCHODZĄCE WAKACJE WYBIERZ KIERUNEK WILNO!

  • Zawierz swoje intencje Matce w Kaplicy Ostrobramskiej – nabożeństwa w języku polskim odbywają się dwa razy dziennie.
  • Pozwól się unieść wileńskiemu barokowi – unikalnej estetyce, która oczarowała świat!
  • Spacerem ze starówki udaj się na starą Rossę. Historyczna nekropolia położona jest na malowniczych, morenowych pagórkach. Podczas sentymentalnej wędrówki odwiedź aleję Profesorów, wzgórze Literatów oraz mauzoleum „Matka i Serce Syna”.
  • Wejdź na Basztę Giedymina, skąd ujrzysz najpiękniejszą panoramę miasta.
  • Sprawdź, co do zaoferowania mają bulwary nad najdłuższym dopływem Niemna – Wilią. Zatrzymaj się przy Białym Moście, gdzie mieszkańcy oddają się ulubionej rozrywce – na specjalnie stworzonych boiskach do streetballa godzinami grają w (będącą sportem narodowym) koszykówkę.

Zobacz także: Aromat palinki, smak papryki – Polak, Węgier dwa bratanki

Rzeczpospolita Pawłowska – poznaj historię w Magazynie Koncept.

Artykuły z tej samej kategorii

Kenia – kraj Wielkiej Piątki, rajskich plaż i Masajów

Jak wygląda życie w stolicy Kenii - Nairobi? Jakie zwyczaje i smaki kenijskiej kuchni są warte odkrycia? Dowiedz się...

“Wszyscy mamy jakieś szufladki w głowie, które trzeba co jakiś czas otwierać.”

Były manager IT, teraz pisarz fantasy - Paweł Zbroszczyk dzieli się z nami swoim doświadczeniem i drogą, jaką przeszedł...

Norwegia na studencką kieszeń

Czy 3-tygodniowa podróż do Norwegii może być tania? Przeczytaj artykuł i dowiedz się, jak za niewielki budżet przeżyć niezapomnianą...