poprzedni artykułnastępny artykuł
Uczta szlachecka

Uczta szlachecka, czyli co jadano na królewskich stołach w Polsce i Europie?

Tradycyjne potrawy, zarówno te rodzime, jak i zagraniczne od zawsze zaskakują i ciekawią. Przebywając w nowym miejscu, staramy się poznać lokalne smaki i zasady, jakie obowiązują przy stole. Dziś przyjrzymy się temu, jak stołowali się władcy w Europie w minionych wiekach. 

Królowa Jadwiga – ciekawostki kulinarne i nie tylko 

Młoda królowa ceniła luksus, jadła modnie i wykwintnie. Nie żałowała pieniędzy na sprowadzanie ulubionych potraw z dalekich zakątków. Wiedziała doskonale, że bogato zastawiony stół potrafi zjednać zarówno bogatych, jak i biednych gości. Wychowywana na zamku w Budzie została przyzwyczajona do elegancji i luksusu. Kiedy trafiła do Krakowa, musiała nieco zmienić swoje przyzwyczajenia. 

Na Wawelu Jadwiga i jej mąż Władysław Jagiełło jadali osobno według starego piastowskiego zwyczaju. Średniowiecze to czas, gdzie skupiano się przede wszystkim na rozwoju duchowym, jednak ucztowanie było ważnym elementem obyczajowym dworskiego życia. Codzienne posiłki miały wyjątkową oprawę, a przy królewskich stołach zasiadało ok. 50 osób. Każda z oddzielnych kuchni miała własne spiżarnie, kucharzy i prowadziła osobne rachunki. Zamkowe kuchnie wydawały dwa posiłki dziennie, pierwszy po porannym nabożeństwie w godzinach 9.00–12.00, a drugi w godzinach 15.00–18.00. W czasie postu, który trwał w sumie 192 dni w roku, ograniczano się do jednego posiłku dziennie. 

Na ucztach na pierwsze danie podawano zupy zwane polewkami, na drugie pieczone mięsa; trzecie danie z kolei było najbardziej różnorodne. W jego skład wchodziły podroby, owoce, ciasta. Na koniec podawano galarety z ryb lub mięsa. Największym powodzeniem cieszyło się piwo oraz miody sycone, mniej popularne było natomiast wino. Ważnym produktem na dworze było pieczywo. Jadwiga w odróżnieniu od swojego męża preferowała zdecydowanie białe wypieki. 

Warto wspomnieć również o przyprawach, których używano w kuchni: korzystano nie tylko ze swojskich przypraw takich jak koper, cebula, pietruszka, ale również sprowadzano zamorskie zioła np. szafran, gałkę muszkatołową czy anyż. 

Co królowa Bona przywiozła do Polski i jakie ma zasługi?

Włoszce, która przybyła do Polski, nie spodobał się ani styl jedzenia, ani podawane potrawy. Nie mogła jednak zmienić zasad panujących na polskim dworze. Zadbała więc jedynie o swoją kuchnię, gdzie podawano włoskie specjały. Smak tych potraw doceniali zachodni dyplomaci, wobec tego jej stół został uznany za jeden z najwytworniejszych w Europie. 

Tradycja głosi, że Bona przeprowadziła na Wawelu rewolucję kulinarną. Jednak zmiany, jakie podejmowała, nie były rozumiane przez Polaków przyzwyczajonych do swoich potraw. Koszt prowadzenia jej kuchni był znacznie wyższy niż jej męża Zygmunta Starego. Różnicą była cena luksusowych potraw i produktów często sprowadzanych z zagranicy. 

Trzeba docenić fakt, że dzięki królowej Bonie zostały rozbudowane wawelskie ogrody, gdzie uprawiano zioła i sprowadzane z Włoch warzywa i owoce. Dla królowej jedzenie było rodzajem sztuki, a nie jedynie sposobem na zaspokojenie głodu. Podczas uczt wydawanych przez Bonę królowały lekkie przekąski, słuchano muzyki i rozmawiano o sztuce, nauce czy filozofii. Posiłki były serwowane dwa razy dziennie i podawano trzy zestawy potraw, a w czasie postu zamieniano mięso na ryby. 

Bona zadbała również o wprowadzenie nowych zasad dotyczących odpowiedniego przechowywania i konserwacji wina. Po śmierci męża królowa przeniosła się na Mazowsze, gdzie również doprowadziła do rozkwitu swoją nową posiadłość. Po latach zdecydowała się na powrót do Włoch, gdzie została otruta.  

Białe ciasto i herbata na dworze Wiktorii Hanowerskiej

Władczyni, która kochała jeść, w jedzeniu widziała pocieszenie w smutnych i samotnych chwilach. Posiłki jadała z dziećmi i piła popołudniową herbatę, za którą nie przepadała. Od jej ślubu zapanowała moda nie tylko na białą suknię panny młodej, ale również na białe weselne ciasto. Jej tort weselny był ozdobiony białym lukrem i cukrem pudrem. Od tego czasu stał się wzorem tortu weselnego. 

Wiktoria uważała, że jedzenie to ważny i prestiżowy element królewskiego życia. W pałacu jadano więc bardzo wystawnie. Obiad podawano ok. godz. 20.00 i zasiadało przy nim ok. 30–40 osób. Wprowadzono również nową modę na podawanie posiłków w określonej kolejności, a nie wszystkich razem. Na początku serwowano zupy, kolejno dania rybne, przystawki (w ich skład wchodziły lekkie pasztety, sałatki, omlety). Czwartym daniem było danie główne z mięsem, lekkie sorbety, a na końcu desery takie jak ciasta, kremy i lody. Do każdej potrawy było dobrane odpowiednie wino. 

Królewskie posiłki podawali lokaje w rękawiczkach i perukach. Z okazji ważnych uroczystości wydawano bankiety, do których przygotowanie wymagało dodatkowego wysiłku, takiego jak pomoc z zewnątrz pałacu. Na ucztach dzieci miały osobny stół, który w porównaniu ze stołami dorosłych nie prezentował się tak okazale. Jadały zazwyczaj wołowinę z gotowaną marchewką i ryżem czy gotowaną kurę z groszkiem i kaszą. 

Same śniadania, które jadała królowa z rodziną ok. godz. 8.00, składały się z ośmiu dań. Wielu historyków twierdzi, że panowanie Wiktorii zapoczątkowało picie popołudniowej herbaty. Jednak to nie sama herbata była dla królowej ulubionym elementem five o’clock, a słodycze, które do niej podawano. To dla niej wymyślono specjalne ciasto maślane przekładane dżemem malinowym i bitą śmietaną. Herbatę piła z mlekiem, a dodatkiem była czekolada, którą czasem wrzucała do filiżanki. 

Wiktoria była fanką mocniejszych trunków jak szkocka whisky, z innych alkoholów lubiła również angielskie piwa, a wina wybierała niemieckie lub francuskie. Kiedy w 1877 r. królowa została cesarzową Indii, na jej stole zaczęły pojawiać się aromatyczne przyprawy i owoce z tamtych rejonów. Specjalnie sprowadzeni kucharze przyrządzali jej oryginalne potrawy. Nowym ulubionym daniem stało się jednogarnkowe danie z ryżu, wędzonych ryb i jajek z egzotycznymi przyprawami. Mimo tego, że królowa lubiła próbować nowości, nigdy nie zaakceptowała palenia tytoniu, zakazała nawet jego palenia w pałacu. 

W ostatnich latach życia jadła bardzo skromnie, a jej jedynym pożywieniem była owsianka. Do dziś jednak przy śniadaniach w pałacu brzmią dźwięki szkockich melodii, o 17.00 pije się herbatę, a curry jest ważnym elementem na królewskim stole.

Ludwik XIV ciekawostki z życia

Władca, który uwielbiał jedzenie. Można go określić mianem żarłoka, ale również smakosza. Stale odkrywał nowe smaki i zlecał kucharzom wykonywanie nowych nieznanych potraw. Dla niego zostały wymyślone zupy krem czy szparagi pod beszamelem. 

Za jego panowania oczy Europy były zwrócone w stronę Paryża. Ludwik już od najmłodszych lat był smakoszem jedzenia. Dwór francuski był salonem mody, wszystko co zapoczątkował Król Słońce stawało się popularne, nawet młody zielony groszek, który Ludwik XIV uwielbiał. Król zatrudniał najlepszych ogrodników, którzy udoskonalali odmiany warzyw i owoców. Wersalskie szklarnie dostarczały różne rodzaje owoców niezależnie od pory roku. Wśród napojów królowało wino o nazwie tokaj aszú. Król pasjonował się jedzeniem podobnie do swojej matki, mawiał nawet, że „dobrego człowieka poznasz po tym, ile je”. 

Ludwik zaczynał dzień zazwyczaj ok. 8.00 i pił napar z szałwii, filiżankę bulionu lub kieliszek wina rozcieńczony z wodą. Obiad podawano ok. 13.00. Posiłek był złożony z zup, kilku rodzajów sałat, jajek, mięs, potrawek, świeżych owoców, ciast i wina. Dania na królewski stół przygotowywano poza pałacem, a w kuchni pracowało ok. 500 osób. Wszystko, co podawano królowi, było wcześniej sprawdzane w obawie przed ewentualnym otruciem władcy. 

Przed każdym z gości układano nakrycia, z których mało kto korzystał. Po ucztach, które trwały ok. 45 min, niedokończone dania trafiały na stół dla służącej na dworze szlachty, a resztki jedzenia sprzedawano na straganach. Z czasem Ludwik zaczął mieć problemy z uzębieniem, dlatego nadworni kucharze od tego czasu przygotowywali głównie zupy i pasztety, które zyskały nową sławę. 

Jak wyglądało życie codzienne w średniowieczu? Czytaj Magazyn Koncept.

Jak odpowiednio dobrać wino? Tomasz Kolecki-Majewicz – sommelier doradza czytelnikom Magazynu Koncept.

Artykuły z tej samej kategorii

Najpiękniej przegrywać

Noc styczniowa W dziejach naszego narodu wiele było chwil chwalebnych i radosnych, jak również tych przepełniających poczuciem klęski. Tożsamość narodowa budowana...

Życzenia na ziemi niczyjej

Od dziecka ludzie wychowani w cywilizacji chrześcijańskiej uczeni byli, że czas świąt Bożego Narodzenia jest chwilą, gdy nikną wszystkie spory, gdyż radość z narodzin boskiego...

Święta Bożego Narodzenia w dramatycznych momentach polskiej historii

Wigilia to czas spędzany najczęściej na wspólnej wieczerzy w rodzinnym gronie, śpiewane są kolędy, a o północy wielu uczestniczy w pasterce. Zwyczaje w poszczególnych częściach Polski znacząco...