poprzedni artykułnastępny artykuł

Korytarzami winnic przez Mołdawię

PEREŁKI ARCHITEKTURY

Do Mołdawii najłatwiej dostać się samolotem, bezpośrednie połączenia z Warszawy do stolicy (Kiszyniowa) realizuje nasz narodowy operator. Gości, którzy wjeżdżają do miasta, witają słynne kiszyniowskie „wrota”. Dalej jest tylko ciekawiej, bo stolica to raj dla każdego miłośnika socrealizmu. Miasto tonie w radzieckich bloczydłach. Ciężki modernizm zauważalny jest też w majestatycznych budynkach administracyjnych – niezmiennych od czasów szczęśliwie minionych.

NEKTAR W DĘBOWYCH BECZKACH

Z Kiszyniowa koniecznie trzeba wyskoczyć do Milesti Micii – lokalsi przekonują z dumą, że w położonej niecałe 30 minut od centrum wsi mieści się największa winnica świata. 55 kilometrów podziemnych korytarzy skrywają topowe mołdawskie wina. Winogrona rosnące na tamtejszych ziemiach są skazane na sukces – gleby w Mołdawii uważa się za jedne z najlepszych na całym Starym Kontynencie. Wina leżakują w tym miejscu od początku lat 60. Wśród ich koneserów są choćby Królowa Elżbieta II czy Steven Seagal. Wina trafiają głównie do sklepów w Japonii, ale degustacja organizowana dla zwiedzających na pewno zaspokoi także polskie podniebienia.

NASI TU BYLI

Miłośnicy historii koniecznie muszą sprawdzić również Soroki. Rozwinięta sieć marszrutek proponuje trzygodzinną podróż z Kiszyniowa. Miasto dziś uważane jest powszechnie za stolicę mołdawskich cyganów. Wojska Jana III Sobieskiego od 1692 przez dziewięć lat utrzymywały warownię w Sorokach w polskich rękach. Dziś dobrze zachowana budowla jest jedną z rzadkich atrakcji turystycznych północnej Mołdawii. – Polacy? Z Rzeczypospolitej? Amazing! – bilety wstępu za 60 groszy, w cenie oprowadzanie i komentarz po angielsku. Załoga Sobieskiego zjednała sobie lokalną ludność, zainstalowała w warowni dwie duże studnie i gotowa była wprowadzać porządki w kolejnych mołdawskich twierdzach. Niestety, u schyłku XVII wieku polski monarcha był już bardzo schorowany i zabrakło mu ikry, by poprowadzić siły Rzeczypospolitej do całkowitego zajęcia terenów nad Dniestrem.

SKANSEN KOMUNIZMU

Większość kart płatniczych nie działa, po godz. 18:00 nie wymienisz waluty, zdarzają się monety są z plastiku, a 10-letni koniak jest w cenie popularnego napoju gazowanego… to Naddniestrze! „Kraju” zwanego przez tubylców Pridniestrowiem nie uznaje nikt na świecie poza Rosją i jej pozostałymi separatystycznymi republikami, a już na pewno nie Mołdawia. Położony nad Dniestrem kawałek kraju odłączył się w wyniku wojny mołdawsko-naddniestrzańskiej w 1990. Stolicą jest Tyraspol. Mamy tu kilku naprawdę konkretnych Leninów, Dom Sowietów czy potężny monument marszałka Suworowa na koniu, który być może akurat wkracza na polskie ziemie. Do tego niezliczoną liczbę instalacji z sierpem i młotem. Bilet na międzynarodowy pociąg relacji Kiszyniów-Odessa kosztował całe 4 złote. Na dworcu należało postarać się o pozwolenie, biurokracja szła jednak sprawnie, a taki dokument to rzecz bezcenna – tylko z nim w paszporcie można zameldować się w jednym z trzech hoteli. Tutejszy 1 Maja świętuje się w nowoczesnej części Tyraspola. Jest hymn ZSRR, są występy rybionków, mocne przemówienia komunistycznych aparatczyków, darmowy czaj i bez. Po oficjalnej części obchodów warto sprawdzić menu przyjemnych kawiarni oraz knajpek, których jest tutaj całkiem sporo.

…I TA MOŁDAWSKA DUSZA!

Podróżując po Mołdawii, trzeba nastawić się na nawiązywanie relacji, które są kwintesencją każdej wyprawy. Język mołdawski, będący lokalnym wariantem rumuńskiego, należy do rodziny romańskich. Nikogo więc nie dziwi, że w szkołach to właśnie francuskiego uczy się jako języka obcego. Ponad połowa Mołdawian (a może Rumunów zamieszkujących Mołdawię, bo wyodrębnienie etniczne tego narodu do dziś wzbudza w Bukareszcie dużo emocji) deklaruje jednak, że płynnie posługuje się językiem rosyjskim, co na pewno znacznie ułatwi polskiemu turyście odkrywanie mołdawskiej duszy, w której tęsknota za latami świetności kołchozów miesza się z nadzieją na prawdziwie europejskie jutro. A do domu tubylcy spakują Wam to, z czego znani są na świecie – dobrej jakości wino.


Autorka: Aleksandra Golec

Artykuły z tej samej kategorii

Dzień Niewidzialnej Pracy

Pracą niewidzialną nazywamy wszelkie aktywności wykonywane w ramach rodziny i wolontariatu. Co roku w pierwszy wtorek kwietnia mamy niepowtarzalną szansę na to, by dostrzec...

Afryka dzika?

„To istny ocean, osobna planeta, różnorodny przebogaty kosmos. Tylko w wielkim uproszczeniu, dla wygody, mówimy – Afryka”. Tak Ryszard Kapuściński ze znanym sobie...

Niezwykłe barwy wielokulturowej Malezji

Niezwykłe dziedzictwo kulturowe Malezji sprawia, że nawet najbardziej wymagający podróżnicy potrafią odnaleźć w niej coś absolutnie niezwykłego. Na wyjątkowość tego kraju składa...