poprzedni artykułnastępny artykuł

Komiksy – sztuka wyższa czy bękart kultury?

Centrum Komiksu w Warszawie zajmuje wyjątkowe miejsce na mapie wielbicieli ilustrowanych nowel. Porozmawiałem z Jakubem, jednym z właścicieli, na temat znaczenia komiksu w popkulturze, a także o księgarni, będącej dla niego czymś znacznie większym niż tylko miejscem pracy.

Centrum komiksu jest najstarszą spośród obecnie istniejących księgarni komiksowych w Polsce. Swoją działalność rozpoczęła jeszcze w latach 90. poprzedniego wieku. To kultowe miejsce przyciąga wielu pasjonatów tematu, twórców, artystów czy też samych wydawców. Na jego temat powstał nawet film dokumentalny w 2020 roku zatytułowany W centrum komiksu. Obecnie właścicielami sklepu są Maciej i Jakub Pietrasikowie – ojciec i syn – których oprócz więzów krwi łączy wyjątkowa pasja do obrazkowych historii. To właśnie dzięki nim miejsce to posiada niezwykły koloryt idealnie wpasowujący się do komiksowej scenerii.

Patryk Kijanka: Co sprawia, że komiksy dla wielu stają się najbardziej wyjątkową formą wydawniczą?

Jakub Pietrasik: Trzeba przyznać, że tutaj ogromne znaczenie odgrywa rysunek. Im jest bardziej oryginalny, tym dla mnie ciekawszy. Sam zwracam uwagę na to, czy ktoś jest artystą i dodaje swój sznyt, czy też tworzy gotową sztampę. Rysunek nie musi realistyczny – może być nawet bohomazem – ale jeśli współgra z historią, którą ma opowiedzieć, to na mnie robi to wrażenie. Choć nie każdy się ze mną zgodzi, to sądzę, że do zilustrowania historii potrzeba więcej pracy niż do samego jej opisania.

Spotkałem się z twierdzeniem, że Centrum Komiksu to coś więcej niż księgarnia, dlaczego?

To miejsce spotkań wielu pasjonatów. Niektórzy ludzie zdążyli się dobrze poznać ze sobą przez lata. Często dzieje się tak, że księgarnia staje się także miejscem zawierania zupełnie nowych znajomości. Można powiedzieć, że jestem wspólnym mianownikiem tego Centrum – często sam inicjuję rozmowy, przez co ludzie jeszcze mocniej się otwierają. Od czasu do czasu organizujemy też spotkania z wydawcami, autorami i artystami.

Czy mógłbyś polecić jakieś interesujące eventy związane z komiksową tematyką?

W Warszawie mamy np. takie wydarzenia jak Komiksowa Warszawa, która zazwyczaj odbywa się przy Targach Książki (w tym roku w maju), jest również nieco bardziej kameralna, ale bardzo fajna impreza fanowska Niech żyje Komiks. W Łodzi mamy także Międzynarodowy Festiwal Komiksów i Gier czy też Pyrkon w Poznaniu.

Jakie najstarsze komiksy posiadasz w swojej kolekcji?

Najstarsze posiada mój ojciec – są to przedwojenne tytuły takie jak Stary Zegar czy Koziołek Matołek. Polujemy od jakiegoś czasu na ilustrowane opowiadanie Błysk Gordon – jest to przedruk amerykańskiej powieści przygodowej Flash Gordon. Te książeczki były zrzucane razem z Cichociemnymi, by podnieść morale warszawiaków. Jest nawet takie kultowe zdjęcie Powstańca, który siedzi na gruzach Warszawy i czyta właśnie ten tytuł.

komiksy

A jak oceniasz polski komiksowy rynek wydawniczy?

Oceniam go bardzo dobrze jak na skalę, w której się obracamy. Polscy wydawcy komiksowi robią superrobotę. Sęk w tym, że jak na 38-milionowy kraj nakłady są żenująco małe, przez co nie zarobi się na tym kolosalnych pieniędzy. Często twórcy robią to przede wszystkim z czystej pasji. W ogóle to chciałbym, żeby ludzie w Polsce więcej czytali…

Od jakich tytułów powinny zacząć osoby, które nie są zaznajomione z komiksową tematyką?

To bardzo trudne pytanie. Sam polecam klientom tytuły dopasowane do zainteresowań danej osoby, ale jeśli musiałbym wskazać jakiś tytuł, to postawiłbym na Calvin i Hobbes – to są takie paski komiksowe opowiadające o chłopcu i jego pluszowym tygrysie, którzy komentują rzeczywistość. Uwielbiam także fenomenalną historię o króliku samuraju Usagi Yojimbo. Jeśli ktoś nie boi się siarczystego języka i brutalnej scenerii, to mogę polecić Kaznodzieję. Fani horrorowych klimatów odnajdą się przy tytule Locke & Key, a wielbiciele obyczajowych historii powinni poznać Opowieści z Hrabstwa Essex.

A gdybyś mógł zabrać jeden komiks na bezludną wyspę, to na który tytuł byś się zdecydował?

V jak Vendetta.

Do Ciebie bardziej przemawia świat japońskiej mangi czy amerykańskie superbohaterskie produkcje?

Od początku bardziej trafiały do mnie japońskie dzieła. Animacja azjatycka zachwyca mnie w dużo większym stopniu. Poza tym odnoszę wrażenie, że komiksy amerykańskie w dużej mierze wyczerpały możliwości na opowiedzenie dobrej historii superbohaterskiej bez konieczności uciekania do tych samych schematów. Za to w japońszczyźnie widzę jeszcze duże pole do popisu.

Dlaczego według Ciebie nie rozmawiamy w szkołach o takich postaciach jak Henryk Chmielewski (Papcio Chmiel)?

To jest dobre pytanie. Komiks powoli wchodzi do szkół, np. od pewnego czasu lekturą obowiązkową jest Kajko i Kokosz Szkoła latania. Mam nadzieję, że takie ruchy powoli sprawią, że komiksem w większym stopniu zainteresują się ludzie sztuki i nauki. Ciągle się śmiejemy, że jesteśmy bękartem kultury czy też gettem kulturowym. Z kolei w Japonii czy Stanach na temat komiksu powstaje wiele prac naukowych. We Francji komiksy czytają ludzie w każdym wieku – i to nie tylko asterixy – jest to ich element kultury.

Artykuły z tej samej kategorii

Recenzje: „Na pełny etat”, „Paryż, 13. Dzielnica”

W tym miesiącu Mateusz Kuczmierowski ma dla Was dwie gorące filmowe nowości. Może dzięki nim pokochacie lub zakochacie się na nowo w Paryżu?...

Śladami babci Coco – kilka słów o meksykańskiej kulturze

Myślę, że niemal każdy, kto obejrzał animację „Coco”, zapragnął choć raz udać się do Meksyku, aby wchłonąć panującą tam atmosferę i poznać...

15 metrów w 6,64 sekundy – wywiad z Aleksandrą Mirosław

Aleksandra Mirosław nie ma sobie równych. Polska zawodniczka uprawiająca wspinaczkę sportową na czas wróciła z zawodów Pucharu Świata w Seulu nie tylko ze zwycięstwem, ale i rekordem świata. Na odpoczynek...