poprzedni artykułnastępny artykuł

Karty kredytowe, czyli cukier w kieszeni marynarki

Karty kredytowe zaczynały swoją karierę w czasach tektury i bywalców nowojorskich restauracji. Gdy w latach 70. wdarły się do portfeli Amerykanów, było niemal pewne, że następnym etapem będzie podbój świata.

 

Pierwsze karty kredytowe były metalowe lub z mieszanki kartonu i celuloidu. Jednak ich podstawowa funkcja wciąż była ta sama co dziś: posiadacz karty mógł przez określony czas wydawać nie swoje pieniądze, ale zaciągnięty w ten sposób kredyt musiał spłacić w określonym terminie. Obecnie, w czasach pieniądza elektronicznego, karty kredytowe stały się jeszcze bardziej wyrafinowanym narzędziem płatniczym. W portfelach Polaków jest ich już 6 mln. Te małe kawałki plastiku z wytłoczonym, wypukłym numerem oraz imieniem i nazwiskiem posiadacza, wciąż są w mniejszości w stosunku do kredyt debetowych. Dlaczego? M.in. dlatego, że nie ma darmowych lunchów. Zatem bankowy kredyt niesie za sobą nie tylko luksus wydawania pieniędzy bez posiadania ich na koncie ale również ciężar lub ryzyko dodatkowych opłat.

 

Obecnie banki nie mają większych oporów przed wydawaniem kart kredytowych, pomimo tego, że przecież nie wymagają one rachunku bankowego. Oczywiście, osoby ze złą historią kredytową w przypadku wniosku o kartę obejdą się smakiem. Bank owszem, bierze na siebie ryzyko i koszt obsługi karty ale z drugiej strony zabezpiecza się przed stratami i wymaga terminowych spłat zadłużenia. Pierwszą barierą zabezpieczającą w przypadku „kredytówki” jest limit wysokości transakcji w danym miesiącu. Zazwyczaj, w zależności od banku jest to 3-10 tys. zł. Posiadacze kart kredytowych muszą też pamiętać o tym, że już na wstępie, przy wydaniu karty bank może naliczyć jednorazową opłatę, zwykle jest to kilkadziesiąt złotych. Coraz częściej zdarza się jednak, że karty przez pierwszy rok użytkowania zwolnione są z wszelkich jednorazowych opłat. Więcej: niektóre banki kuszą specjalnymi zniżkami na niektóre produkty czy usługi w przypadku płatności kartą. Warunek jest zazwyczaj jeden: co miesiąc należy przeprowadzać minimum kilkanaście operacji na karcie lub wydać za jej pomocą określoną kwotę.

 

Karta kredytowa wygrywa z debetową także w przypadku zakupów internetowych, szczególnie na zagranicznych serwisach. Wiele banków w Polsce oferuje takie płatności w sieci kartą bez dodatkowych prowizji, podczas gdy karty debetowe działają zazwyczaj tylko w polskim internecie. Przyjemność z płacenia na kredyt ma też jednak swoje mniej przyjemne strony. Nieprzypadkowo bankowcy powtarzają, że karta kredytowa to narzędzie dla osób, które tak naprawdę nie chcą żyć na kredyt. Ta opinia bierze z twardych liczb: po zakończeniu danego okresu rozliczeniowego (zwykle jest to miesiąc) bank robi zestawienie płatności za pomocą kart i daje posiadaczowi kawałka plastiku 3-4 tygodnie na całkowitą spłatę zadłużenia. Jeśli zostanie ono pokryte w terminie (zwykle za pomocą przelewu z rachunku bankowego), wówczas bank umarza odsetki jakie naliczył. Jeśli przekroczymy termin spłaty to bank automatycznie nalicza odsetki, w zależności od terminu danej transakcji. Wysokość odsetek w przypadku kart kredytowych ograniczona jest ustawowo (to maksymalnie 4-krotność stopy lombardowej).

 

Obecnie najwyższe możliwe oprocentowanie kart wynosi 10 proc. w skali roku ale można spotkać „kredytówki” z oprocentowaniem na poziomie 9 proc.

– Nie zgłosiłem bankowi zaginięcia mojej karty kredytowej. Ktokolwiek ją znalazł lub ukradł i tak na pewno będzie wydawał mniej niż moja żona – tak w latach 80. żartował sobie Illie Nastase, tenisowy mistrz rodem z Rumunii.

– To jak dawanie cukru cukrzykom – grzmiał zaś doradca prezydenta Johnsona na wieść o tym, że banki masowo wysyłają Amerykanom – także tym z marginesu społecznego, bez dochodów – karty kredytowe. Te dwie opinie nie wzięły się z niczego. Warto pamiętać, że np. branie drugiej karty kredytowej na spłatę zadłużenia na pierwszej to krok w stronę pętli zadłużenia. W chwilach kłopotów finansowych najlepiej skontaktować się z bankiem. Każdy z nich oferuje kredyty ratalne, przy których spłata zadłużenia rozkładana jest nawet na 4 lata.

 

Artykuły z tej samej kategorii

Niewidzialna ręka rynku – czy nadal działa?

Podejmując dyskusje na tematy gospodarcze lub polityczne, coraz częściej można spotkać się z teorią tzw. niewidzialnej ręki rynku. Jakie faktycznie jest...

Czy Ukraińcy zabiorą pracę Polakom? – rynek pracy w Polsce a wojna w Ukrainie

Czy zabraknie pracy dla Polaków? W ciągu zaledwie trzech tygodni od wybuchu wojny na Ukrainie do naszego kraju przybyło prawie dwa miliony uchodźców. Co dalej?...

Kryzys walutowy w obliczu wojny

Czy grozi nam kryzys walutowy? Gdy wybucha wojna, wszystkie inne sprawy schodzą na dalszy plan. Warto przyjrzeć się temu, jak obecna wojna...