poprzedni artykułnastępny artykuł

Jedynka Konceptu: Historia naciera

Jeszcze niedawno osoby wybierające edukację humanistyczną były przekonywane, że jedyne co może ich czekać, to kariera nauczycieli lub archiwistów, i to raczej nie tych zarządzających szkołami czy archiwami, bo do tego potrzebna jest specjalistyczna wiedza. Zainteresowanie historią, szczególnie własnego kraju, do dziś jest często przedstawiane jako wsteczne, nienowoczesne i nierokujące, a wręcz stwarzające groźbę infekcji szowinizmem czy innych skrzywień. Jeśli już, dopuszczane było tylko spojrzenie w przeszłość, które związane jest z poszukiwaniem wyłącznie mrocznych kart historii, prowadzące do wstydu, poczucia niższości, obniżania wartości własnej, swoich bliskich, społeczeństwa i kraju, w którym żyjemy. Wystarczy przejść się do pierwszego z brzegu kiosku z gazetami, wystarczy przejść się na mecz albo przejechać latem po Polsce, by zobaczyć, że ta linia przegrała z kretesem: tony gazet, dodatków historycznych, programów telewizyjnych, rekonstrukcje bitew na każdym kroku i jednocząca, wspólna duma z bohaterów zastępująca coraz częściej prymitywne pyskówki pomiędzy klubami, miastami, a nawet czasem uczelniami. Polacy chcą pamiętać własne dzieje, chcą być z nich dumni, chcą je zgłębiać. Jak dowodzi na naszych łamach Piotr Gursztyn to właśnie jest miara nowoczesności i postępu cywilizacyjnego: „Moda na wydawanie kupy pieniędzy na mundury i tworzenie grup rekonstrukcyjnych przyszła do nas – jak każda inna – z Zachodu. W tym aspekcie historia jest rozrywką ludzi bogatych, a nie biednych i ciemnych”. Innym, często podnoszonym argumentem jest ten, że „historia w Polsce przybiera postać komiksową”, zarzuca się jej tandetność czy brak należytego wniknięcia w temat. Tyle, że właśnie to jest dowodem triumfu historii. Fakt, że historia dziś odnosi triumfy zarówno na poziomie specjalistycznym, gdzie roi się od debat i publikacji, po kulturę masową, dostępną wszystkim. Historia nie dała się po prostu w Polsce zagnać do getta aul naukowych i nudnych imprez martyrologicznych, bo była zbyt ciekawa. Mówi o tym na łamach Konceptu profesor Jerzy Eisler, jeden z historyków, którzy potrafią pisać równocześnie i mądrze, i ciekawie. I w końcu, co nie bez znaczenia, akademicka nauka historii ma ogromne walory w życiu codziennym. Pisze o tym Marcin Rosołowski: „Kogo pracodawcy chcieliby u siebie widzieć na stanowisku bardziej odpowiedzialnym, niż parzenie kawy? Właśnie osobę, która umie sama sprawnie poszerzać swoją wiedzę, która potrafi logicznie myśleć i której nie trzeba prowadzić za rękę”. Redakcja Konceptu fot. wiki  

Artykuły z tej samej kategorii

Odległe korzenie wojny na Ukrainie

Jakie wydarzenia kształtowały losy Rosji i Ukrainy na przestrzeni lat? Jak XVII-wieczna ugoda wpłynęła na krajobraz geopolityczy? Dowiedz się,...

Kobiety smutnego grudnia

Grudzień 1981. Jakich działaczy antykomunistycznych znasz? Oprócz mężczyzn, ile bohaterek stanu wojenngo potrafisz wymienić? Odkryj historie kilku niezwykłych kobiet,...

Stracone nadzieje

Dlaczego powstanie listopadowe pozostawiło tak silny ślad w historii Polski? Opowieść o buncie, walce z nadużyciami i upadku, który...