poprzedni artykułnastępny artykuł

Jeden ślad, dużo zabawy

Amerykański styl życia imponuje wielu osobom, choć jest też spore grono tych, którzy raczej nie chcą być grubi. Jednak nie zawsze było tak, że ulubioną używką mieszkańców Stanów Zjednoczonych był podwójny Big Mac z colą. Np. w latach 50. i 60. za oceanem preferowano raczej narkotyki. Nie wdając się w rozważania na temat moralnych aspektów tego hobby, trzeba oddać sprawiedliwość tamtym czasom. Bo zawdzięczamy im bardzo wiele – mini-spódniczki, muzykę rock'n'roll czy kulturę motocyklową.

Choć w wakacje wszystkie te rzeczy mogą okazać się miłą rozrywką, przyjrzyjmy się ostatniemu, dwukołowemu elementowi amerykańskiego dziedzictwa. Tym bardziej, że Sejm nieco ułatwił nam zadnie. Nasi posłowie zrobili wreszcie coś, o czym można mówić bez używania słów powszechnie uważanych za wulgarne: postanowili pozwolić nam na małe, motocyklowe szaleństwo bez konieczności zasilania budżetu złowrogich WORD.

Teraz nie trzeba już specjalnego glejtu pozwalającego na jazdę małymi jednośladami. Każdy posiadacz prawa jazdy kategorii B może bez urzędniczej łaski kupić sobie maszynę o poj. do 125 cm3 i cisnąć nią na wakacje niczym Peter Fonda w Easy Riderze. Co prawda sprzęt nie może rozwijać więcej niż 15 KM, a jego stosunek mocy do masy nie może przekraczać 0,1 kW/kg. Pamiętajcie o tym i potraktujcie to jako wyzwanie.

 

SKUTERY

Jeśli jesteś kobietą, skończ czytać w tym miejscu i po prostu biegnij po Vespę (od 16,5 tys. zł). W wersji budżetowej do przełknięcia będzie chiński Romet 7 Retro (5 tys. zł). Jednak jeśli jesteś mężczyzną, to na te maszyny możesz spojrzeć tylko wówczas, gdy będą się nimi poruszać przedstawicielki płci pięknej. W przypadku chęci zakupu skutera ogranicz się raczej do maszyn dla uczciwego faceta – niezłym pomysłem będzie Yamaha X-Max (20 tys. zł) czy Suzuki Burgman (16,5 tys. zł). Do największych zalet skuterów należy niesamowita praktyczność i spora łatwość prowadzenia. Wady? Jeśli jesteś kobietą: brak. Jeśli nie – no cóż, nikt nie pomyli cię z wytatuowanym, kalifornijskim pożeraczem kilometrów.

MOTOCYKLE

W tej klasie rozsądną i dzielnie znoszącą trudy eksploatacji propozycją jest np. Yamaha YBR (11 tys. zł). Można również nieco inaczej zinterpretować modę na sport wybierając zamiast joggingu sportową Hondę CBR125R. Jednak to już sprzęt z nutą szaleństwa. W tej grupie jednośladów znajdzie się również coś dla osób z nostalgią wspominających produkty epoki PRL – Romet Ogar Caffe 125 (5 tys. zł) czyli współczesna wariacja na temat klasycznego Ogara. Niezależnie od wyboru motocykle tej klasy to pierwszy krok w świat przygody z jednośladem (skutery są niezobowiązujące). Frajda z prowadzenia takich maszyn jest większa niż w przypadku dowolnego skutera, jednak sama jazda jest trudniejsza z uwagi na manualną skrzynię biegów.

Artykuły z tej samej kategorii

Kanapka z salami i serem szwajcarskim

Czyli jak zrobić coś wielkiego. Znasz to uczucie, kiedy planujesz zrealizować duże zadanie? Poświęcasz wiele chwil rozmyślaniu nad tym i uświadamiasz sobie,...

Nowe otwarcia

Nowy Rok nieodmiennie kojarzy nam się z postanowieniami noworocznymi. Więc co robimy 31 grudnia? Otwieramy kajecik albo bardziej nowocześnie laptopa, i spisujemy co chcielibyśmy osiągnąć...

Od szklanki wody do zmiany życia.

Postanowienia noworoczne to z jednej strony tradycja – każdy z pewnością o nich słyszał i na pewno wiele osób je podejmowało, z drugiej strony z pewnością nie kojarzą się...