poprzedni artykułnastępny artykuł

Inwestycja w naukę? Tak, ale…

Karol Manys


Wykształcenie to inwestycja– nie wszyscy studenci zdają sobie z tego sprawę. To błąd, bo tak właśnie powinni traktować wybór szkoły a następnie naukę. Jako inwestycję w swoje dorosłe życie.

 

Jedno jest pewne – na obecnym rynku pracy samo ukończenie wyższej uczelni i zdobycie dyplomu nie jest już żadną gwarancją zatrudnienia i nie chroni przed bezrobociem. Trzeba się z tym oswoić i brać to pod uwagę. Z danych GUS wynika, że liczba osób z wyż- szym wykształceniem, które (mimo poprawy na rynku pracy) pozostają bez zajęcia sięgała w ostatnich latach ok. 250 tys. osób. Wielu absolwentów wyższych uczelni pracuje też poniżej swoich kwalifikacji lub w zawodach odległych od swego wykształcenia. Ale to wcale nie oznacza, że po ukończeniu szkoły średniej nie należy kontynuować nauki. Wręcz przeciwnie. Pytanie tylko na jakim kierunku? I spełnienie jakich warunków gwarantuje sukces?

– Od wielu lat obserwujemy zjawisko masowego kształcenia na wyższych uczelniach i niewłaściwie zaplanowanych karier – mówi Tomasz Hanczarek, prezes firmy Work Service.

Problem polega na tym, że w zgodnej ocenie specjalistów od rynku pracy polskie uczelnie po prostu są niedostosowane do potrzeb pracodawców. Z jednej strony kształcą całe tabuny politologów czy psychologów, na których nie ma aż tak wielkiego zapotrzebowania. Z drugiej – wypuszczają zbyt mało inżynierów czy specjalistów od nowych technologii, których firmy potrzebują i wręcz wyrywają ich sobie z rąk.

Owszem, z danych Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego wynikało, że w roku akademickim 2014/2015 najczęściej wybierane kierunki to informatyka, prawo i zarządzanie. Wybory młodych ludzi cały czas rozmijają się jednak z potrzebami rynku. Dynamiczny postęp technologiczny powoduje bowiem, że deficyt informatyków i programistów przekracza 30 proc. a zarobki oferowane im na starcie często dwukrotnie przekraczają te, na które można liczyć w innych branżach.

Sytuacja jest więc taka, że z jednej strony absolwenci często nie mogą znaleźć po studiach zajęcia, pracują poniżej kwalifikacji, decydują się na emigrację zarobkową lub wręcz lądują na zasiłku. Z drugiej – przedsiębiorstwa bezskutecznie szukają kandydatów na pewne stanowiska. I tak koło się zamyka. W ocenie Hanczarka wyjście jest jedno – młodzi nie powinni iść po maturze na uczelnię tylko po to, by zdobyć dyplom. Kluczowe jest uzyskanie konkretnej wiedzy i kwalifikacji. O czym warto pamiętać? Z danych biur pośrednictwa pracy jasno wynika, że w perspektywie najbliższych kilku lat największe zapotrzebowanie na nowych pracowników występować będzie wśród informatyków, osób zajmujących się opieka nad osobami starszymi, a także w transporcie, logistyce i motoryzacji. Warto to brać pod uwagę przy wyborze kierunku kształcenia, by edukacja nie okazała się inwestycją chybioną.

Medal ten ma jednak również drugą stronę. Coraz szybsze i coraz częstsze przekształcenia na rynku pracy powodują, że młodzi ludzie powinni się nastawić, że nie będą już tak jak ich rodzice pracować przez całe życie na jednym stanowisku.

– Te czasy bezpowrotnie odeszły już w przeszłość – potwierdza Jacek Męcina, wiceminister pracy. Zwraca uwagę, że młody człowiek, który dziś rozpoczyna studia w swoim życiu będzie zapewne wykonywał kilka zawodów. I tu dochodzi kolejny problem.

– Powinniśmy się nastawić na nieustające kształcenie oraz zdobywanie nowych kwalifikacji – podkreśla Agnieszka Chłoń- -Domińczak ze Szkoły Głównej Handlowej oraz Instytutu Badań Edukacyjnych.

Dlatego też, myśląc o przyszłej karierze, należy szukać tych kierunków, które zapewnią taką wiedzę i umiejętności, które umożliwią w przyszłości stosunkowo łatwe przekwalifikowanie. Na tym jednak nie koniec. Jest bowiem jeszcze jeden czynnik, który może zapewnić sukces.

Dane jednoznacznie wskazują, że pracodawcy poszukują do pracy takich kandydatów, którzy są do niej przygotowani nie tylko teoretycznie, ale również praktyczne. I to jest właśnie klucz. – To od aktywności samych studentów zależy czy jeszcze podczas studiów zaczną nawiązywać kontakty z potencjalnymi przyszłymi pracodawcami poprzez praktyki i staże – uważa wiceminister pracy.

W innych krajach UE normą jest, że studenci już podczas studiów pracują. W Niemczech praktyki zawodowe rozpoczynają się nawet na wcześniejszych etapach kształcenia. Na szczęście jest to coraz powszechniejsze również w Polsce. Studentom spore możliwości zdobycia praktyki stwarza Unia ze swoimi programami praktyk międzynarodowych czy staży, które często są dofinansowywane. Warto to wziąć pod uwagę.

Jak zgodnie podkreślają eksperci – dobra edukacja to jedno. Potrzebne jest jednak jeszcze nastawienie na pracę i operatywność. Tylko połączenie tych czynników daje gwarancję, że edukacja okaże się inwestycją, która w dorosłym życiu nam się zwróci.

 

Artykuły z tej samej kategorii

Niewidzialna ręka rynku – czy nadal działa?

Podejmując dyskusje na tematy gospodarcze lub polityczne, coraz częściej można spotkać się z teorią tzw. niewidzialnej ręki rynku. Jakie faktycznie jest...

Czy Ukraińcy zabiorą pracę Polakom? – rynek pracy w Polsce a wojna w Ukrainie

Czy zabraknie pracy dla Polaków? W ciągu zaledwie trzech tygodni od wybuchu wojny na Ukrainie do naszego kraju przybyło prawie dwa miliony uchodźców. Co dalej?...

Kryzys walutowy w obliczu wojny

Czy grozi nam kryzys walutowy? Gdy wybucha wojna, wszystkie inne sprawy schodzą na dalszy plan. Warto przyjrzeć się temu, jak obecna wojna...