poprzedni artykułnastępny artykuł

Mit Gierka lat 70. – Gierek bohaterem?

Za co 60-letni Polacy kochają Edwarda Gierka? Za to, że w jego epoce byli młodzi i zakochani. A także dlatego, że przez lata byli karmieni legendami na temat rzekomego gierkowskiego szczęścia. Te kłamstwa niestety często przekazali swoim dzieciom.  W styczniu 1971 roku nowo mianowany I sekretarz PZPR spotkał się  z gdańskimi stoczniowcami. Było to kilkanaście dni po krwawym stłumieniu przez poprzednika Gierka Władysława Gomułkę robotniczych  protestów w Trójmieście. Ale nowy sekretarz, nowa atmosfera, nowe nadzieje. „No to jak towarzysze, pomożecie?” – zapytał Edward Gierek stoczniowców. „Pomożemy!” – odpowiedzieli chóralnie. Pomimo, że jeszcze kilka dni wcześniej ich koledzy ginęli od kul na ulicach Trójmiasta, oni teraz złożyli towarzyszowi Gierkowi, który odważnie przed nimi stanął obietnicę i zaufali mu. Ten najsłynniejszy obraz rządów Edwarda Gierka ma tylko jedną wadę. To mit, kłamstwo, wymysł gierkowskich propagandzistów, fotomontaż.

Tak naprawdę na spotkaniu z Gierkiem było zaledwie kilkaset wyselekcjonowanych osób. Jak przekonuje historyk profesor Antoni Dudek, nie było żadnego „Pomożemy”, nawet cichego. Co więcej, pomimo obietnic Edwarda Gierka, strajki w styczniu i lutym 1971 roku, wybuchały w kolejnych miastach – m.in. Szczecinie i Łodzi i dopiero spełnienie pierwotnego postulatu robotników z grudnia 1970 roku, cofnięcie podwyżek cen mięsa, doprowadziło do zakończenia strajków. Za to zmanipulowana, wymyślona, zainscenizowana scenka z rzekomym aktem poparcia mas robotniczych dla Gierka służyła przez całą dekadę do tego, by mobilizować i szantażować moralnie społeczeństwo, które przecież obiecało swojemu pierwszemu towarzyszowi pomoc.

​Gierek – mit dobrych lat 70.

To tylko jeden z mitów dotyczących epoki rządów Edwarda Gierka, które pozwoliły utrwalić jej fałszywy obraz pokutujący do dzisiaj.  O tym jak obraz epoki Gierka jest zafałszowany, świadczą doświadczenia fundacji „Nowe Media”, która prowadzi duże projekty edukacyjne dla młodzieży w wieku licealnym. Jak mówi Robert Bogdański, prezes fundacji, młodzi ludzie epokę Gierka kojarzą z okresem powszechnej szczęśliwości, a także tym, że  Polska „była dziesiątą potęgą gospodarczą świata” – kolejnym mitem, a właściwie kompletnym absurdem, wymyślonym przez gierkowską propagandę na bazie kilku danych w stylu poziomu wydobycia węgla kamiennego.

Idziemy do banku, pożyczamy z niego ogromną sumę pieniędzy. Następnie dużą część z nich po prostu przepuszczamy, resztę inwestujemy, ale beznadziejnie bez szans na zwrot, za to w inwestycje leżące ewidentnie w interesie wschodniego sąsiada. Pieniądze się kończą, do tego musimy spłacać długi. Spłacamy je my, a potem nasze dzieci klepiąc przez nie biedę. Tak wyglądał cud Gierka.

Jak jednak widać w jednym Gierek i jego ludzie okazali się faktycznymi mocarzami. W budowie własnego mitu, który pokutuje do dzisiaj. Jest on na tyle mocno ugruntowany, że stał się reprodukowalny. To, że obecni 60-latkowie dobrze wspominają czas Gierka, to dość naturalne – ludzie zawsze dobrze wspominają okres, kiedy byli młodzi, zdrowi i zakochani. Sentyment za „wczesnym” Gierkiem można jeszcze zrozumieć u 50-latków wchodzących w dorosłość w ponurych czasach stanu wojennego, i z dzieciństwa wspominających wówczas gierkowskie „banany” i wyjazdy do Bułgarii. Ale fakt, że Gierek budzi sentyment nawet u maturzystów jest paradoksem zaskakującym nawet historyków. Budowie tego mitu sprzyjało wiele czynników. Między innymi słynna książka Janusza Rolickiego „Przerwana Dekada” – wywiad rzeka z Gierkiem, opublikowany u progu transformacji. Była to jedna z najlepiej sprzedających się książek w historii Polski. Ludzie przestraszeni inflacją i trudami nadchodzącej transformacji ustrojowej, ale i ze zgrozą wspominający okres rządów generała Jaruzelskiego poszukiwali złotej epoki historycznej, w której żyło się dobrze i dostatnio.

Co więcej, Gierkowi faktycznie udało się rozbudować aparat propagandowy. Nowoczesna telewizja, zabawne produkcje telewizyjne w stylu „Czterdziestolatka”, rozwój rozrywki i przesączająca się delikatnie przez to wszystko propaganda sukcesu, nie uchroniły go przez kryzysem państwa i upadkiem, ale za to pozwoliły na budowę sentymentu do czasu jego władzy po latach. Dlatego chętnie wykorzystują go politycy. W trakcie kampanii wyborczej w 2010 roku prawica chwaliła Gierka i popisywała się poparciem jego syna. A dziś lewica chce ogłaszać rok 2013 rokiem Gierka. Co i rusz jakieś lokalne środowiska polityczne chcą gdzieś budować pomnik Gierka, Izbę Pamięci, albo coś nazywać imieniem Gierka. Czy były pierwszy sekretarz faktycznie na to zasługuje?

Hulaj dusza, jutra nie ma – czyli kredyty Gierka

Pierwszym mitem związanym z epoką Gierka jest rzekomy cud gospodarczy, do którego doszło za jego czasów. Wyobraźmy sobie taką sytuację: idziemy do banku, pożyczamy z niego ogromną sumę pieniędzy. Następnie dużą część z nich po prostu przepuszczamy, resztę inwestujemy, ale beznadziejnie bez szans na zwrot, za to w inwestycje leżące ewidentnie w interesie wschodniego sąsiada. Przez jakiś czas, dopóki kasa się nie skończy, żyjemy w miarę dostatnio, ale potem nadchodzi załamanie. Pieniądze się kończą, do tego musimy spłacać długi. Spłacamy je my, a potem nasze dzieci klepiąc przez to biedę. Tak wyglądał cud Gierka.

Na początku lat 70. zaciągnięto na Zachodzie ogromne kredyty, a część pieniędzy przeznaczono na konsumpcję – symboliczne banany. Równocześnie podniesiono płace. Było to – w krótkim okresie – bardzo miłe dla ludzi. Poparcie dla Gierka rzeczywiście na moment wzrosło. Ale odbywało się to kosztem ogromnego zadłużenia wewnętrznego w kraju. Spowodowało ono już w połowie dekady Gierka załamanie gospodarcze i nasilający się kryzys, który owocował kolejnymi podwyżkami i strajkami. Te ostatnie ostatecznie doprowadziły do wybuchu „Solidarności”, a także do upadku Gierka.

Jeszcze gorzej było z gierkowskimi inwestycjami. Wielkie inwestycje w przemysł hutniczy, rozbudowa szerokotorowych linii kolejowych bardziej integrowały polską gospodarkę z ZSRR tworząc z nas w większym stopniu zaplecze surowcowo-towarowe Armii Czerwonej, a zarazem uzależniając bardziej naszą gospodarkę od Sowietów. Równocześnie transakcje z ZSRR, jak choćby eksport statków lub import rudy, były dla nas skrajnie niekorzystne. Rozliczano je w absurdalnej, wymyślonej walucie, tak zwanym rublu transferowym, który przeliczano po absurdalnym kursie: 60 kopiejek za dolara. To także niszczyło na przyszłość polską gospodarkę.

Gierek i ZSRR – uzależnienie Polski od Moskwy

Kolejny mit związany z Gierkiem to jego rzekomo wyjątkowe dla bloku sowieckiego otwarcie na Zachód. Tyle, że zrobiły tak wszystkie kraje bloku wschodniego korzystając z zachodnich kredytów, a zarazem amortyzując niezadowolenie społeczne i unikając antykomunistycznej rewolucji. Wczasy za granicą, owoce cytrusowe, ubrania z importu – wszystko to w jeszcze większej skali było choćby na Węgrzech. Także zresztą na kredyt. Istotniejsze jest jednak to, co działo się w wymiarze politycznym, a pod tym względem Gierek był najbardziej serwilistycznym władcą PRL od czasów śmierci stalinowskiego namiestnika – Bieruta.

To właśnie za Gierka dowództwo wojsk PRL podporządkowano bezpośrednio sowieckiemu sztabowi generalnemu. Inwestycje komunikacyjne budowane za Gierka, takie jak ponad 500-kilometrowa Szerokotorowa Linia Hutnicza, uzależniały polski przemysł od dostaw z ZSRR. Jednak największym aktem poddaństwa było wpisanie do konstytucji PRL wiecznej przyjaźni z ZSRR. Na takie sformalizowanie polskiego poddaństwa nie zdecydował się żaden inny pierwszy sekretarz. To jednak nie koniec mitów o dobrym Wielkim Edwardzie. Do masowej świadomości przeszedł jako władca pokojowy i miłosierny. To tylko dlatego, że dekadę przed Gierkiem rządził Gomułka, a po nim Jaruzelski. Obydwaj splamili ręce strzelaniem do protestujących robotników. Gierek po prostu miał świadomość tego, co wysadziło z fotela jego poprzednika – masakra robotników. Dlatego zamiast tego, w jego czasach urządzano strajkującym w 1976 roku robotnikom „ścieżki zdrowia”, pałowano ich, straszono, katowano, zwalniano z pracy rodziny.

Zarazem rozwijano aparat Służby Bezpieczeństwa, szantażem, przekupstwem i przemocą werbujący ludzi do współpracy. Masowe masakry zastąpiono najprawdopodobniej skrytobójstwem. Tak było ze Stanisławem Pyjasem zakatowanym przez „nieznanych sprawców”. W przypadku kilku innych niewyjaśnionych śmierci można domniemywać sprawstwa bezpieki lub efektów brutalnych pobić na komisariat. Kapelan robotników z Radomia ksiądz Roman Kotlarz był kilkakrotnie tłuczony podczas przesłuchań. Zmarł w sierpniu 1976 roku w niewyjaśnionych okolicznościach.

Zadłużona gospodarka, wiernopoddaństwo wobec ZSRR, łamanie praw człowieka to efekty i osiągnięcia epoki Gierka. Ci, którzy chcą mu dziś stawiać pomniki albo ogłaszać „Rok Gierka”, chcąc nie chcąc, podpisują się i pod tym.

Artykuły z tej samej kategorii

Odległe korzenie wojny na Ukrainie

Jakie wydarzenia kształtowały losy Rosji i Ukrainy na przestrzeni lat? Jak XVII-wieczna ugoda wpłynęła na krajobraz geopolityczy? Dowiedz się,...

Kobiety smutnego grudnia

Grudzień 1981. Jakich działaczy antykomunistycznych znasz? Oprócz mężczyzn, ile bohaterek stanu wojenngo potrafisz wymienić? Odkryj historie kilku niezwykłych kobiet,...

Stracone nadzieje

Dlaczego powstanie listopadowe pozostawiło tak silny ślad w historii Polski? Opowieść o buncie, walce z nadużyciami i upadku, który...