poprzedni artykułnastępny artykuł

Dolnośląskie: Edyta Stein (1891–1942) – Pokorna buntowniczka

Edyta Stein odwagę i umiejętność radzenia sobie w trudnych sytuacjach z pewnością odziedziczyła po matce. Urodziła się jako najmłodsze z jedenaściorga dzieci we Wrocławiu, w wierzącej, żydowskiej rodzinie. Gdy miała dwa lata, jej ojciec zmarł, a matka sama musiała wychowywać dzieci, prowadzić dom i firmę. Sytuacja wydawałoby się, że jest beznadziejna.

Jednak matka nie tylko sobie poradziła, ale wyprowadziła rodzinę i przedsiębiorstwo na wysoki poziom. Dzięki temu stać ją było na zakup dużej willi i wykształcenie dwóch najmłodszych córek.

Edyta w wieku 14 lat porzuciła szkołę, pomimo że była wyjątkowo zdolną uczennicą. Wyjechała do Niemiec i świadomie zrezygnowała ze swojej wiary, opowiadając się jako ateistka. Po niespełna roku, kiedy wróciła do Wrocławia, zdecydowała się jednak wznowić naukę. Dzięki swojej upartości osiągnęła jasno i konkretnie postawiony cel – nadrobiła materiał, zdała maturę i dostała się na studia.

Studia miały przybliżyć ją do odnalezienia prawdy. Nie tracąc czasu wyłącznie na naukę, walczyła też o reformę edukacji oraz prawa kobiet. Te, jak wiadomo, w ówczesnych czasach nie były respektowane przez władze czy społeczeństwo w ogóle, co zdecydowanie komplikowało budowanie kariery naukowczyni. Utrudniał to też czas wojny i ciągłej niepewności.

Pracując nad doktoratem w Niemczech, Stein otrzymała informację od Czerwonego Krzyża o ogromnym zapotrzebowaniu na sanitariuszki w austriackim szpitalu na Morawach. Wyruszyła więc na półroczną, trudną służbę, przerywając na ten czas badania. Z kolei pracę nad habilitacją uniemożliwiło prawo, które w tym zakresie nie było przychylne dla kobiet. Pomimo to Edyta Stein przez wiele lat realizowała się jako naukowczyni i nauczycielka. Po dojściu do władzy przez Hitlera jej pozycja osłabła szczególnie – ze względu na żydowskie pochodzenie – przez co ostatecznie utraciła stanowisko.

Edyta Stein przez wiele lat utrzymywała swoje ateistyczne poglądy, choć nigdy nie wypierała się żydowskiego pochodzenia. W 1921 r., będąc u swojej koleżanki, natrafiła na książkę o św. Teresie z Ávili, którą podsumowała tylko prostym stwierdzeniem: to jest prawda.

Lektura tak mocno na nią wpłynęła, że postanowiła przyjąć chrzest i wiarę chrześcijańską, pomimo sprzeciwu matki, która wiernie wyznawała judaizm. Edyta od początku myślała też o wstąpieniu do zakonu karmelitanek, jednak odradzała jej to zarówno rodzina, jak i duchowi przewodnicy. Jasne dla nich było, że zamknięcie w klasztorze tak wybitnej i energicznej kobiety będzie ze stratą dla niej i całego świata nauki.

Swój plan zrealizowała, kiedy utraciła stanowisko naukowczyni. Pomimo braku wsparcia ze strony bliskich postawiała na swoim i udała się do klasztoru w Kolonii. Tam realizowała nadal swoją karierę, pisząc kolejne prace naukowe. Do klasztoru trafiła też jej siostra, która przyjęła chrześcijaństwo, ale sama nigdy zakonnicą nie została.

Ze względu na wrogie nastawienie niemieckiej władzy do Żydów siostry przeniesiono do klasztoru w Holandii, w Echt. Tam jednak zostały aresztowane przez Gestapo i finalnie trafiły do obozu Auschwitz-Birkenau, gdzie zamordowano je w komorze gazowej. A co powiedziała ta silna i niezależna kobieta do swojej siostry, kiedy szły na pewną śmierć? Tylko zwykłe: chodź, idziemy za nasz naród.

Kobieta pełna sprzeczności – Żydówka, katolicka zakonnica, naukowczyni, kobieta sukcesu, feministka, sanitariuszka, pokojowa wojowniczka, która na końcu ginie za swój naród i prawdę, oddając się jakby bez walki, przyjmując swój los.

W obecnych czasach łatwo kategoryzuje się ludzi na tych postępowych i nowoczesnych oraz na konserwatywnych, wierzących w katolickie idee. Edyta Stein staje zupełnie pośrodku. Działa w imię zmian, wolności, rozwoju, ale przy tym dba też o pewne wartości, nie porzuca swojego pochodzenia, które w czasach wojny ją ograniczało. Charakter buntowniczki pozwolił jej podejmować odważne, samodzielne decyzje, wbrew woli innych, a pokora pomogła przyjąć wszystkie trudne sytuacje; ostatecznie także tę najtrudniejszą – śmierć.

Z jednej strony kobieta, która przełamuje stereotypy, osiąga sukcesy i wyprzedza swoje czasy. Z drugiej wyważona siostra zakonna, potrafiąca walczyć w imię wartości. Te skrajnie różne cechy zamknęły się w Edycie Stein, czyli św. Teresie Benedykcie od Krzyża.

Katarzyna Jasińska

fot. Ökumenisches Heiligenlexikon, wikipedia.org | image: Freepik.com

Dofinansowano ze środków Instytutu Dziedzictwa Myśli Narodowej im. Romana Dmowskiego i Ignacego Paderewskiego w ramach Funduszu Patriotycznego.

Artykuły z tej samej kategorii

Czy miłość można zaplanować?

Czy planowanie miłości to dobry pomysł? Czy może lepiej po prostu przygotować miejsce dla drugiej osoby i pozwolić jej...

Kraina winem i pizzą płynąca

Nigdy nie byłam orłem z geografii. Na mapie Polski zazwyczaj umiałam znaleźć morze, góry i Wisłę. Z mapą świata było tylko gorzej. Austria i Australia zawsze...

Przegląd intrygujących kierunków studiów w Polsce

Jeśli na studia przyciąga Was nie tylko możliwość zdobycia nowych przyjaźni i wyższego wykształcenia, ale też unikalnej wiedzy, której nie sposób zdobyć nigdzie indziej, warto przyjrzeć...