poprzedni artykułnastępny artykuł
Tiziano Terzani - Magazyn Koncept

Tiziano Terzani – człowiek, który otworzył światu oczy na Wschód

Świat, który nas otacza, z roku na rok pędzi coraz bardziej. Oprócz niewątpliwych korzyści, które przynosi postęp cywilizacyjny, należy pamiętać także o kosztach, które ponosimy w wyniku przyspieszonego tempa życia. Stres, depresja, nieustanna żądza zaspokajania materialnych potrzeb to tylko niektóre z negatywnych skutków, które przynosi konsumpcjonizm. Z tego powodu coraz częściej wielu z nas zastanawia się, czy możliwe jest wyrwanie się ze schematu, który niejako wymusza na nas obecny świat. Niejednokrotnie rozważania na ten temat podejmował Tiziano Terzani – korespondent wojenny, podróżnik i autor bestsellerowych książek. Włoski dziennikarz stanowi jednocześnie genialną inspirację dla osób, które swoje życie pragną zamienić w przygodę i piękną podróż. Co zabawne, z książkami tego niezwykłego człowieka pierwszy raz spotkałem się podczas własnej podróży do Indii. Biorąc pod uwagę, że jedna z pozycji autorstwa Włocha nosi tytuł „Nic nie zdarza się przypadkiem” – sytuacja ta nabiera symbolicznego znaczenia.

Młodość i trudne początki

Tiziano Terzani urodził się w 1938 roku w stosunkowo ubogiej florenckiej rodzinie. Po ukończeniu prawa na Uniwersytecie w Pizie zdołał wyjechać na studia podyplomowe do angielskiego Leeds. Jednak trudna sytuacja ekonomiczna, która zbiegła się z chorobą jego żony, wymusiła szybki powrót do kraju i rozpoczęcie pracy w międzynarodowej korporacji Olivetti. Zatrudnienie w dużej firmie pozwoliło Terzaniemu poznawać świat dzięki zagranicznym wyjazdom biznesowym. Nie przeszkadzało mu to jednak w rozwijaniu dziennikarskich zainteresowań – w międzyczasie podjął współpracę z pismem „L’Astrolabia”. Niedługo potem otrzymał szansę studiowania sinologii na nowojorskim Uniwersytecie Columbia – co miało odegrać ogromne znaczenie w jego późniejszym życiu.

Relacje z wojny w Wietnamie i rewolucji w Kambodży

W latach siedemdziesiątych dziennikarska kariera Tiziano Terzaniego nabrała niebotycznego rozpędu. Dzięki swojej wiedzy, a także znajomości języka chińskiego udało mu się nawiązać współpracę z redakcją „Der Spiegel”. W wyniku tej kolaboracji Włoch udał się do Singapuru i stamtąd jako reporter podróżował do pogrążonego wojną Wietnamu, zdając niezwykle poruszające i emocjonalne relacje z upadku Sajgonu. Terzani współpracował także z uznanymi włoskimi dziennikami „Corriere della Sera” i „La Repubblica”.

Wyrazisty dziennikarz wyprowadził się do Azji razem z żoną i dwójką dzieci, co w dużym stopniu wpłynęło na jego postawę życiową. Krytycznie odnosił się do kapitalistycznego świata zachodniego nastawionego na zysk. Prostota egzystencji ludzi, których spotkał we wschodniej części globu, wydawała mu się słuszna i szlachetna.

Jednakże w miarę upływającego czasu i zgłębianiu informacji na temat zmian zachodzących na kontynencie azjatyckim – włoski dziennikarz dochodził do rozczarowujących wniosków, że rzeczywistość oparta na tradycyjnych wartościach zmierza ku nieuchronnej autodestrukcji.

Szalę goryczy przelały doświadczenia zdobyte podczas relacjonowania działań wojennych w Kambodży. Zbierając wstrząsające informacje dotyczące bestialskich działań Czerwonych Khmerów, początkowo zachowywał w swej ocenie relatywnie duży dystans. Jednak stając się naocznym świadkiem zbrodni ludobójstwa dokonywanej przez rewolucjonistów, włoski korespondent stracił złudzenia i nadzieję, że świat, który pokochał, na Wschodzie przetrwa okupione krwawą rzezią zmiany.

Warto podkreślić, iż właśnie podczas tamtych wydarzeń dziennikarz otarł się o śmierć. Terzani w trakcie pobytu w oblężonym mieście Poipet został wzięty za amerykańskiego szpiega. Włoch w odpowiedzi na wymierzoną w swoim kierunku broń ze strony kilkunastoletniego żołnierza krzyczał w znanym przez siebie języku chińskim, że jest jedynie europejskim dziennikarzem. Ku jego szczęściu ktoś ze zgromadzonego tłumu zrozumiał jego komunikat, co prawdopodobnie uratowało mu życie. Wstrząsający reportaż z tej wojny opublikował w książce zatytułowanej „Duchy – korespondencja z Kambodży”.

Tiziano Terzani w Azji – Wyrzucenie z Chin i relacja z upadku Związku Radzieckiego

Ta dramatyczna sytuacja nie zmieniła odważnej postawy Terzaniego w poszukiwaniu prawdy. W 1980 roku stał się jednym z pierwszych europejskich korespondentów mieszkających w Pekinie. Zauroczony kulturą Państwa Środka starał się żyć w sposób typowy dla chińskiego społeczeństwa i w relatywnie dużym stopniu zgłębiał lokalne zwyczaje. Nie unikał jednak tematów trudnych, analizował wpływ reżimu maoistycznego na życie zwykłych ludzi, na których bardzo mu zależało. Nie bał się pytać o okupowany Tybet. Taki stan rzeczy ostatecznie doprowadził do przymusowej reedukacji i wydalenia go z kraju – co stanowiło dla Terzaniego ogromny ból, który opisał w książce „Zakazane wrota”.

Terzani nieustannie poznawał kulturę państw azjatyckich – takich jak Japonia czy Indie – podejmując w swych tekstach tematykę związaną z duchowością, sensem życia i śmierci.

W dalszym okresie swojego życia Terzani nieustannie poznawał kulturę innych państw azjatyckich – takich jak Japonia czy Indie – niejednokrotnie podejmując w swych tekstach tematykę związaną z duchowością, sensem życia i śmierci. Należy jednak zaznaczyć, że nie odchodził tym samym od relacjonowania istotnych dla świata wydarzeń politycznych. Tak było chociażby w latach dziewięćdziesiątych, gdy relacjonował upadek Związku Radzieckiego. Efektem jego pracy w tamtym okresie jest reportaż „Dobranoc, panie Lenin”.

Przepowiednia wróżbity i „Listy przeciwko wojnie”

W 1993 roku Terzani podjął niecodzienną decyzję o rezygnacji z poruszania się drogą lotniczą – co w przypadku korespondenta zagranicznego musiało być zgoła problematyczne. Taki stan rzeczy wynikał z przepowiedni, którą otrzymał od sędziwego wróżbity z Hongkongu, który przestrzegł Terzanigo przed lataniem samolotami. Ku jego niezmiernemu szczęściu redakcja „Der Spiegel” okazała zrozumienie i zaakceptowała prośbę.

W 1993 roku Terzani podjął niecodzienną decyzję o rezygnacji z poruszania się drogą lotniczą – co w przypadku korespondenta zagranicznego musiało być zgoła problematyczne.

W odpowiedzi na antyislamskie hasła głoszone po ataku terrorystycznym dokonanym 11 września 2001 roku, włoski korespondent opublikował jedno z najważniejszych dzieł swojego życia „Listy przeciwko wojnie”. Jeden z nich był skierowany bezpośrednio do Oriany Fallaci znanej z radykalnych poglądów względem społeczności imigranckiej. Terzani oponował za dialogiem i próbą zrozumienia społeczności arabskiej. Apelował o zaprzestanie działań wojennych. W jego przekonaniu polityka oparta na odwecie jedynie pogłębia spiralę nienawiści i agresji.

Tiziano Terzani – Nic nie zdarza się przypadkiem

Podjęcie decyzji o przejściu na emeryturę wymusiło na Włochu wykrycie choroby nowotworowej. Swoje leczenie w amerykańskiej klinice połączył z niekonwencjonalnymi metodami stosowanymi przez azjatyckich mędrców. Odbył tym samym kolejną podróż – tym razem w głąb siebie. Rozmyślał nad wynalezieniem skutecznego leku na raka i starał się konfrontować swoje przemyślenia dotyczące życia i śmierci. Efektem jego ostatniej wędrówki była poruszająca relacja zawarta w książce „Nic nie zdarza się przypadkiem”.

W ostatnim okresie swojego życia włoski podróżnik powrócił do rodzinnego kraju. W tym czasie jego syn Folco spisał wspomnienia ojca, które zostały opublikowane w książce „Koniec jest moim początkiem”.

Nie po raz pierwszy widziałem siłownię, ale obraz tych wszystkich młodych ludzi, którzy po wyjściu z pracy biegali, żeby zrzucić z siebie frustrację i tłuszcz, wydawał mi się kwintesencją owej cywilizacji: biec, żeby biec, iść, żeby nigdzie nie dotrzeć – ten wyśmienity cytat zaczerpnięty z książki „Nic nie zdarza się przypadkiem” obrazuje krytyczne podejście włoskiego dziennikarza wobec standardów ustalonych przez obecną rzeczywistość. Jednakże swoim życiem Tiziano Terzani udowodnił, że niekoniecznie każdy z nas jest zmuszony do brania udziału w tym wyścigu, bowiem wszyscy otrzymujmy szansę na to, by odnaleźć swoją własną ścieżkę prowadzącą do szczęścia. Tiziano Terzani zmarł w 2004 roku w toskańskiej Orsigni.

Marcin Bruczkowski o 10 latach spędzonych w Japonii – czytaj w Magazynie Koncept.

Artykuły z tej samej kategorii

Odległe korzenie wojny na Ukrainie

Jakie wydarzenia kształtowały losy Rosji i Ukrainy na przestrzeni lat? Jak XVII-wieczna ugoda wpłynęła na krajobraz geopolityczy? Dowiedz się,...

Kobiety smutnego grudnia

Grudzień 1981. Jakich działaczy antykomunistycznych znasz? Oprócz mężczyzn, ile bohaterek stanu wojenngo potrafisz wymienić? Odkryj historie kilku niezwykłych kobiet,...

Stracone nadzieje

Dlaczego powstanie listopadowe pozostawiło tak silny ślad w historii Polski? Opowieść o buncie, walce z nadużyciami i upadku, który...