poprzedni artykułnastępny artykuł

Brodacze kontra lalusie

Najlepszych sportowców, jak mało kogo, stać na flirt z modą. Zatem czasem atleci wikłają się w długotrwałe romanse, ciągnąc za sobą rzesze kibiców.

 

– David, dziękuję ci, inspirujesz mnie każdego dnia. Jesteś wspaniały – wzdychała niedawno Victoria Beckham, odbierając nagrodę dla najlepszej brytyjskiej projektantki.

Tymi słowami dziewczyna, która uroki mody poznawała w przebieralni zespołu Spice Girls, lała lukier na serce i ego Davida Beckhama. Tego samego, którego już gdzieś od dekady nikt specjalnie nie kojarzy z piłką nożną. David bryluje bowiem na plakatach i w telewizjach, promując marki odzieży i kosmetyków oraz zwyciężając w kolejnych rankingach na najlepiej ubrane sportowe ciacho. Teraz okazuje się, że natchniony przez Victorię były gwiazdor Manchesteru United ma nowy pomysł na siebie: będzie kreatorem mody. „Becks” właśnie podpisał umowę na stworzenie własnej marki z jednym z globalnych koncernów. W gronie wysportowanych fashionistów boski David nie jest osamotniony, ale zdecydowanie nadaje ton. Obecnie, gwiazd sportu wyznaczających modowe trendy dla milionów nie brakuje. Czasem, w tej pogoni za zewnętrznym pięknem i niepowtarzalnością, dochodzi do eskalacji dziwactw i wizerunkowych klap. I nie mamy bynajmniej na myśli fryzur Sebastiana Mili czy wąsików skoczka Piotra Żyły. Ale (do niedawna) przesadnie spiczastą i długą brodę Marcina Gortata – już tak.

 

Włochaty sen

Właśnie – zarost to w ostatnich kwartałach temat numer jeden. Idziesz do modnej knajpy w centrum miasta i ni stąd ni zowąd znajdujesz się w barze pełnym fanów Xabiego Alonso, Andrei Pirlo, Sergio Ramosa czy Beckhama. Broda, najlepiej w stylu niedbałego drwala, jest na topie. Jednak piłkarze to jedynie margines tego zjawiska w sporcie. Tu prym wiodą hokeiści, szczególnie ci z ligi NHL, tradycyjnie rzucający w kąt golarki wobec początku rozgrywek play-off. Kto przechodzi kolejną rundę rozgrywek, ten może pochwalić się dłuższym zarostem. Jednak najbardziej chyba znanym sportowym brodaczem nie jest żaden z zakutych w hełmy hokeistów a James Harden, jeden z najlepszych koszykarzy na świecie.

– Dlaczego noszę brodę? Bo się nie golę. Dlaczego się nie golę? Bo już od 2009 r. jestem na to za leniwy. A w ogóle, to dlaczego nie rozmawiamy o meczu? – tak Harden reagował na pytania wścibskich dziennikarzy podczas ostatnich mistrzostw świata w koszykówce.

Trzeba przyznać, że zarost koszykarza to włochaty sen każdego porządnego hipstera. Bujny, gęsty, z własnym profilem na Twitterze i Facebooku, no i z potężnym sukcesem komercyjnym. Promocja najnowszej gry komputerowej NBA 2K15 osnuta jest właśnie wokół wątku zarostu sportowca.

– Dam ci 5 mln dolarów, jeśli ją zgolisz, OK? – zaproponowała Hardenowi dziennikarka ESPN.

I dostała kosza.

 

Gładki jak Federer

Psychologowie społeczni, do których o wyjaśnienie fenomenu facjaty drwala zwróciły się amerykańskie media, mają zwykle tę samą odpowiedź: uspokajającą. Jesteśmy bowiem świadkiem – po chudych latach 80. i 90. – powrotu do tradycji z lat 70., gdy wąsy i baki godne Tarzana nosili sportowcy wszelkiej maści, zarażając tym trendem masy. Eksperci twierdzą, że lada kwartał brodaty balon pęknie – zarost przestanie być modny, gdy jego noszenie przestanie być wyjątkowe a stanie się dominującym trendem. Kto wówczas wróci do łask i znów zostanie bez konkurencji? Oczywiście ci, którzy nie zważając na włochatych zawadiaków, zostali przy nienagannym wizerunku, tak nienagannym, że czasem wręcz ociekającym żelem. Mowa oczywiście o Cristiano Ronaldo. Na styl podkreślający idealne piękno płci brzydkiej postawili również m.in. koszykarz Kobe Bryant, golfista Tiger Woods czy tenisista Roger Federer. Patrząc na ich zarobki z akcji marketingowych, wychodzą na tym o wyraźnie lepiej niż zarośnięty James Harden.

 

Róże Sereny

A dlaczego nie piszemy o modzie i trendach wśród wysportowanych pań?  Powodów jest kilka. Raz, że płeć piękna o ubiór i styl podczas biegu czy meczu dba od zawsze. Jeśli zatem coś budzi kontrowersje i poruszenie, to nietrafione kreacje (np. wściekle różowe i kuse) tenisistki Sereny Williams. Cudowne zestawy projektowane przez jej rywalkę Marię Szarapową cieszą oko, ale traktowane są jako oczywista oczywistość w świecie kobiet sportu. Jest jeszcze jeden powód ciszy wokół mody atletek: zapuszczanie brody idzie im wyjątkowo opornie.

 

 

 

 

Artykuły z tej samej kategorii

“Byłem, można powiedzieć, takim omnibusem”

Legenda polskiej piłki nożnej - trener Jacek Gmoch opowiada o swojej historii. Co zakończyło jego karierę piłkarską? Jak stał...

Nadzieja polskiego hokeja

Przeczytaj wywiad z zawodniczką kanadyjskiego zespołu Ontario Hockey Academy, nadzieją polskiego hokeja - Magdaleną Łąpieś! 🏒🇵🇱 Dowiedz się, jak...

Piłkarska Retro Liga

Brak żółtych i czerwonych kartek, bramkarze bez rękawic i wymóg kozłowania przez nich piłki po dwóch krokach. To tylko...