poprzedni artykułnastępny artykuł

Będąc młodym intelektualistą 89

Czy w naszej epoce potrzeba przywództwa? Po czym poznać męża stanu? Czy bycie przewodnikiem narodu to czyjaś powinność?

Znamy przykłady wieszczów, genialnych, natchnionych poetów, zwłaszcza romantycznych. Artystów, malarzy i muzyków obdarzonych wybitnymi zdolnościami twórczymi. Ich dzieła przekraczały teraźniejszość i przepowiadały przyszłość. Bywali tacy duchowni, mecenasi kultury, politycy, pedagodzy, rody.

Dobre przywództwo ma swój wzorzec z Sèvres, to słowa Augustyna: praesunt, non ut praesint, sed ut prosint. Jest to idea, w której przewodzi się nie po to, by być pierwszym, ale po to, by służyć. Praca pro publico bono rzadko kończy się odebraniem nagrody, a raczej tym, co opisane jest w doskonałej arii La calunnia Gioacchino Rossiniego. Wielcy nie zawsze rozumiani za życia, nękani przez krytyków, odchodzili przedwcześnie, niekiedy w chorobie, ubóstwie, w przytułku, na obczyźnie, pośród osobistych dramatów.

Kto miałby zatem z własnej woli chcieć dźwigać problemy całej zbiorowości? Tylko ten, kto sam rozpoznał takie powołanie. Byłby to ktoś z opisu Michaiła Lermontowa: „Kto tłumom moje sny odsłoni? / Ja – albo Bóg sam – albo nikt” lub z opisu François René de Chateaubrianda: „obwiniają mnie, że zawsze wybiegam poza cel, który mogę osiągnąć: niestety! szukam jedynie nieznanego dobra, którego przeczucie mnie ściga”. Wreszcie byłby to ktoś o intencjach Kordiana Słowackiego: „A gdy kraj ocalę, / Nie zasiądę na tronie, przy tronie, pod tronem, / Ja się w chwili ofiarnej jak kadzidło spalę! / Imienia nie zostawię po ciele spalonem / Tylko echo”.

Komu dziś potrzebny przewodnik? Czy potrzebuje go skrajnie zindywidualizowany człowiek nowoczesny, zatomizowane społeczeństwo dobrobytu? Ze skarbca narodowych wieszczów dobiega nas nieprzerwanie jakieś echo. Jak z Rozmowy z piramidami Słowackiego: „Piramidy, czy została / Jeszcze jaka trumna głucha, / Gdziebym złożył mego ducha, / Ażby Polska zmartwychwstała? / – Cierp, a pracuj! i bądź dzielny, / Bo twój naród nieśmiertelny! / My umarłych tylko znamy, / A dla ducha trumn nie mamy”.

Świat znacznie przyśpieszył. Może w sposób nieuświadomiony, ale potrzebujemy takiego przewodnika jak z Beniowskiego Słowackiego: „W dzień jako słońce, w noc jak żar prowadzi”. I co walczy za nas nieustępliwie jak z jego Testamentu: „Lecz wy, coście mnie znali, w podaniach przekażcie, / Żem dla ojczyzny sterał moje lata młode; / A póki okręt walczył – siedziałem na maszcie, / A gdy tonął – z okrętem poszedłem pod wodę”.

Przewodnik narodu musiałby znać dziedzictwo minionych pokoleń: „przyzna, kto szlachetny, / Że płaszcz na moim duchu był nie wyżebrany, / Lecz świetnościami dawnych moich przodków świetny”. Ktoś kto zna inspirujące od pokoleń słowa-klucze: „Lecz zaklinam – niech żywi nie tracą nadziej / I przed narodem niosą oświaty kaganiec; / A kiedy trzeba – na śmierć idą po kolei, / Jak kamienie przez Boga rzucane na szaniec!”.

Dokąd by nas miał prowadzić? Powie Słowacki: „Jednak zostanie po mnie ta siła fatalna, / Co mi żywemu na nic… tylko czoło zdobi; / Lecz po śmierci was będzie gniotła niewidzialna, / Aż was, zjadacze chleba – w aniołów przerobi”. Przewodnik narodu prowadzi go tylko pewien odcinek. Georg Wilhelm F. Hegel pisze, że „indywidualnie bohaterowie ponoszą klęskę; ale nowa zasada, chociaż może w innej postaci, zwycięża i obala porządek zastany”.

Jaki byłby styl jego działalności? Zygmunt Krasiński odpowiada: „Nic nie spychać nigdy w dół, / Lecz do coraz wyższych kół / Iść przez drugich podnoszenie”. Tłumaczyć co zakryte, szukać co jednoczy, cenić skąd przyszliśmy i wskazywać dokąd zmierzamy. Władysław Syrokomla tak to widział: „I lutnia wieszczów, i gruchot gołębi, / I księga dziejów nieczytelna, stara, / […] I to, co święte, niewytłumaczone, / Co czasem duszę rzewnością ogarnie, / Ból tajemniczy i życie, i zdrowie, / To wszystko, wszystko ojczyzną się zowie”.

Brak przewodnika we wspólnocie i szczęście, gdy się objawi, opisane są u Słowackiego: Szli, krzycząc: „Polska! Polska!” – wtem jednego razu / Chcąc krzyczeć, zapomnieli na ustach wyrazu; / Pewni jednak, że Pan Bóg do synów się przyzna. / Szli dalej, krzycząc: „Boże! ojczyzna! ojczyzna”. / Wtem Bóg z Mojżeszowego pokazał się krzaka, / Spojrzał na te krzyczące i zapytał: „Jaka?” / A drugi szedł i wołał w niebo wznosząc dłonie: / „Panie! daj, niech się czuję w ludzi milijonie / Jedno z nimi ukochać, jedno uczuć zdolny, / Sam choć mały, lecz z prawdy – zaprzeczyć im wolny”. / Wtem Bóg nad Mojżeszowym pokazał się krzakiem / I rzekł: „Chcesz ty, jak widzę, być dawnym Polakiem”.

Artykuły z tej samej kategorii

Młoda Polska cz. 3: Będąc młodym intelektualistą WS 2022

W rozkwicie młodości możemy dokonać rzeczy wielkich. Młode lata sprzyjają byciu czystej wody ideowcem. Czy można w tym czasie osiągnąć mądrość i uniknąć...

Młoda Polska cz. 2: Będąc młodym intelektualistą WS 2022

To, co indywidualne, i to, co zbiorowe. Sprzeczność czy komplementarność? Dylemat ten dawał do myślenia w Młodej Polsce. „Artysta stoi ponad życiem, ponad światem” –...

Młoda Polska: Będąc młodym intelektualistą WS 2022

Tatry od dawna widnieją na ideowej mapie Polski. To nie tylko przestrzeń geograficzna, ale także intelektualna. Są zwornikiem sklepienia spajającego symbole, mity i wyobrażenia. Stąd rozpościera się...