poprzedni artykułnastępny artykuł

Andrzej Meller: Wspominki z zapomnienia czyli o kuchni podróżowania

O,jakże słodko wspominać młodość! Nadal ją w sobie noszę, ale jednak zdaję sobie sprawę, że czas leci – nie dalej jak wczoraj przy jedzeniu filipińskiego szaszłyczka ukruszył mi się ząb mądrości…

Leonid z Jakucka

Mam 19 lat, jestem po pierwszym roku studiów w Katedrze Etnologii i Antropologii Kulturowej. Zdawałem na ten wydział z dwóch powodów: ojcem mojego ówczesnego przyjaciela Mikołaja był sławny polski etnolog Przemysław Burchard, a jako że spędzałem u starszego ode mnie kolegi w domu sporo czasu, siłą rzeczy wiele rozmawiałem z lubiącym opowiadać starszym już wtedy panem Przemysławem. Namawiał mnie i kusił widmem przygody, egzotyki i podróży, czyli takiego życia, jakie sam przeżył. Po drugie dwa lata wcześniej, uczęszczając do XI LO im. M. Reja, wybrałem się ze studentami geografii do Buriacji nad Bajkał i dosłownie zakochałem się w Syberii, jej przestrzeni, możliwościach eksploracyjnych i ludziach – wtedy dla mnie jak z innej planety. Liczyłem, że ten kierunek studiów otworzy mi oczy na świat. W czerwcu 1996 roku zdaję egzamin ze „Wstępu do etnologii“ u prof. Zofii Sokolewicz, o dziwo na 5 i wielce uradowany udaję się na spotkanie do knajpy gruzińskiej przy ul. Koszykowej ze znanym ze słyszenia jednym z dwóch Ewenków w Polsce, Leonidem W. z Jakucka.

Wielka przygoda w bajdarce

Lonia jest Azjatą rok starszym ode mnie, robi pozytywne wrażenie, jest pewien siebie, uczy się na KULu. Rozmowa się klei, a potem toczy odklejona do rana. Lońka od paru lat szuka śmiałka, który wraz z nim i jego ojcem spłynie jakucką Leną, starą 3-osobową bajdarką. Wchodzę w to bez większych wahań. Plan pachnie wielką przygodą. Umawiamy się 15 lipca na ulicy Lenina 38 w stolicy Jakucji – republiki w Federacji Rosyjskiej, która jest wielkości prawie Indii.

„Jedyny biały Europejczyk”

Jadę chyba 5 dni pociągiem z Moskwy do NeriungriJakucji, a dalej TIRem marki Kamaz przez jedyną w republice zapyloną drogę. Pali się tajga, a noce są białe. Dym kłuje w oczy i gardło, a jasność nocy i podniecenie nie pozwala mi spać. Kierowca TIRa tłumaczy, że w czasach radzieckich gaszono tajgę z samolotów-cystern, a teraz państwo upadło i nie ma na to pieniędzy. Dojeżdżamy do Jakucka, a ja pierwszy raz w życiu mam wrażenie, że jestem jedynym białym Europejczykiem i to turystą z plecakiem, na którego miejscowi patrzą wilkiem.

Nim robi się ciemno, siedzę już u Lońki w domu z jego tatą – Dżonem Leontowiczem, a pani domu podaje na stół ówczesny poradziecki przysmak – zupki z proszku z makaronem zalewane wrzątkiem.

„Żeby coś pozostało, synu“.

Ze starej płyty drze się Wysocki i rano deczko wymęczeni jak po pierwszym spotkaniu bierzemy pokrowiec z bajdarką, sprzęt biwakowy, wędki, strzelbę i ryż do gotowania zupy rybnej i jedziemy do portu rzecznego, gdzie czeka na nas statek Damjan Bjednyj. Robi się niesamowicie. Oto płyniemy syberyjskim Nilem przez krainę diamentów, były poligon nuklearny, ostoję niedźwiedzi, reniferów i raj dla wędkarzy. Majestatyczna tajga ciągnie się po widnokrąg. Żeby nie wypaść z rytmu i nie zaspać, spędzamy z Lońką noc w pokładowej dyskotece, gdzie bawią się jakuccy czynownicy i rano świeży jak jakucka ryba surojadka wysiadamy w Parku Narodowym pod Leńskimi Słupami – najbardziej chyba rozpoznawalnym miejscem w tej krainie. Ogromne Pieniny wyrastają wprost nad Leną, widać z nich rzekę i obszar tajgi, który nie mieści się w mojej młodej głowie.

Po powrocie do Warszawy ojciec namawia mnie do napisania artykułu, „żeby coś pozostało, synu“.

A po co tato – odpowiadam – przecież ja mam to wszystko w głowie

Niby tak, ale dziś od rana zastanawiałem się jak się nazywał statek, którym płynęliśmy Leną. W życiu piękne są tylko chwile, nie warto ich zapominać.

 Andrzej Meller

Artykuły z tej samej kategorii

Sieć znajomych, znajomi w sieci

Media społecznościowe osiągnęły taką popularność, że powstał żart, że jeśli nie ma cię na Facebooku, Instagramie, Twitterze lub innym medium to tak, jakby nie było cię...

Nie musi być idealnie

Różne mogą być przyczyny problemów w sprawnym zarządzaniu swoimi zadaniami i skutecznym zapanowaniu nad swoim kalendarzem. U jednych może to być lenistwo, u innych pożeracze...

Kanapka z salami i serem szwajcarskim

Czyli jak zrobić coś wielkiego. Znasz to uczucie, kiedy planujesz zrealizować duże zadanie? Poświęcasz wiele chwil rozmyślaniu nad tym i uświadamiasz sobie,...